Michał Gulczyński z okazji Dnia Mężczyzn tłumaczy, dlaczego pilnie potrzebujemy organizacji skupiających się na mężczyznach i ich potrzebach

        Dopiero fora tzw. inceli i frustracja mężczyzn przykuły uwagę lewicowych publicystek, a nie luka płci w długości życia czy edukacji.

        Nawet feministyczne badaczki, np. bell hooks, zauważają, że feminizm poświęca za mało uwagi mężczyznom i ich problemom.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

        Stowarzyszenie nie ma być ani grupą rekonstrukcyjną tradycyjnych relacji damsko-męskich, ani promocją czułej i feministycznej męskości.

        Nierówności w długości życia i edukacji w większości dotyczą mężczyzn klasy ludowej. Oni też mają najmniejsze szanse na założenie rodziny.

        Nie chcemy dopuścić, aby na podział progresywiści-konserwatyści czy kosmopolici-komunitarianie nałożył się podział kobiety vs. mężczyźni.

        Idee równości płci utknęły w martwym punkcie. Skoncentrowaliśmy się na kobietach, zapomnieliśmy o mężczyznach. Pilnie potrzebujemy organizacji skupiających się na mężczyznach i ich potrzebach. Właśnie powstała jedna z nich – Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn. Dlaczego dopiero teraz, skoro tyle zjawisk, m.in. krótsze życie mężczyzn, istniało od tak dawna?

        Choć obecnie dużo mówi się o równości płci, rzadko obejmuje ona mężczyzn. Brak zainteresowania ich perspektywą widać zwłaszcza wtedy, gdy polityki równościowe pozornie dotyczą ich problemów. Jest tak np. w programie Nowej Lewicy, który zapowiada wprowadzenie „obowiązkowego urlopu tacierzyńskiego, by nie dyskryminować kobiet na rynku pracy”. Jak widać, nawet gdy polityka nominalnie nadaje mężczyznom nowe prawo, jest ono tworzone z myślą o kobietach.

        Podobnie zachowali się autorzy Corocznego Raportu o Równości Płci w Unii Europejskiej z 2021 r., którzy dostrzegli nierówności w długości życia, ale nie między płciami. Jak czytamy, „Komisja Europejska zachęca Państwa Członkowskie do zwiększenia długości życia romskich kobiet o 5 lat do 2030 roku”.

        Nawet feministyczne badaczki, np. Bell Hooks, zauważają, że feminizm poświęca za mało uwagi mężczyznom. I chociaż w środowiskach feministycznych nie brakuje sporów, w praktyce idee równości płci utknęły w martwym punkcie. Skoncentrowaliśmy się na kobietach, zapomnieliśmy o mężczyznach.

        Czytelnicy Klubu Jagiellońskiego dobrze znają problemy mężczyzn. W raporcie Przemilczane nierówności. O problemach mężczyzn w Polsce wskazywałem m.in. na nierówności w edukacji, długości życia, zdrowiu czy systemie emerytalnym. Chociaż coraz częściej się o tym mówi, wciąż nie podejmuje się realnych działań (np. w programach politycznych), które mogłyby je zmniejszyć.

        Najczęstszą reakcją na raport i przedstawione w nim dane jest zaskoczenie. Trudno komukolwiek uwierzyć, że istnieją aż tak duże nierówności, jeśli nie dyskutuje się o nich w przestrzeni publicznej. Następną reakcją jest próba polemiki i wykazania, że o rozwiązaniach się nie rozmawia, bo nic nie da się z nimi zrobić.

        Jako argument wskazuje się przyczyny naturalne albo po prostu zrzuca się winę na mężczyzn. Konkluzja najczęściej sprowadza się do tego, że nawet jeśli można coś zrobić, to przecież wciąż pozostaje bardzo wiele do zrobienia dla kobiet i to im należy się priorytetowe traktowanie. W końcu to one są ofiarami systemu, którym rządzą mężczyźni.

        W ciągu ostatnich 100 lat kobiety nabrały sporo doświadczenia w organizowaniu się wokół swoich spraw. Wiele organizacji publicznych i prywatnych zajmuje się wyłącznie nimi – Europejskie Lobby Kobiet, ONZ Kobiety, Kongres Kobiet. Na wszystkich szczeblach administracji i w najróżniejszych instytucjach można dziś znaleźć pełnomocniczki (są to zazwyczaj właśnie kobiety) do spraw równego traktowania.

        Postanowiliśmy założyć Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn. Jeśli mężczyźni nie zajmą się swoimi problemami, nikt za nich tego nie zrobi. Stowarzyszenie nie ma być jednak ani retrotopijną grupą rekonstrukcyjną tradycyjnych relacji damsko-męskich, ani męskim kręgiem promującym czułą i feministyczną męskość. Chcemy działać na rzecz równego traktowania mężczyzn i kobiet i rozwiązywania problemów społecznych szczególnie dotyczących mężczyzn.

        Zmiany ról płciowych w społeczeństwie zachodzą dynamicznie i nie da się ich uniknąć. Główną przyczyną są bowiem zmiany technologiczne – skuteczna i dostępna antykoncepcja, postęp medycyny i rozwój sektora usług przy rosnącym znaczeniu umiejętności komunikacyjnych, a malejącym – siły fizycznej.

        Pozwalają one na mniejszą dzietność, dłuższe życie i wyrównanie możliwości zatrudnienia kobiet i mężczyzn na rynku pracy. Różnice biologiczne nie wpływają już w takim sam sposób na role płciowe jak kiedyś. Zmianami trzeba sterować w odpowiednim kierunku – takim, który zmniejszy również systemowe nierówności płci niekorzystne dla mężczyzn.

Męskie spojrzenie na świat

        W stowarzyszeniu chcemy przede wszystkim podejmować działania na rzecz równego traktowania mężczyzn. Chociaż już sama publikacja raportu miała pewien wpływ na dyskusje o równości płci (zwłaszcza dane o edukacji zainteresowały zarówno instytucje rządowe, jak i naukowców), dopiero aktywne działanie doprowadziło do pierwszych zmian w politykach publicznych.

        Wraz z prezesem stowarzyszenia, Jakubem Chabikiem, w ramach konsultacji publicznych zgłosiliśmy nasze uwagi do Krajowego Programu Działań na rzecz Równego Traktowania. Dzięki temu w poprawionym i uchwalonym dokumencie pojawił się fragment o problemach chłopców i mężczyzn w edukacji.

        Przyznaje on, że „obecnie mocno zarysowuje się potrzeba spojrzenia również na sytuację mężczyzn, którzy także bywają ofiarami nierównego traktowania (co nie spotykało się dotąd z większym zainteresowaniem polityk równościowych)” oraz zapowiada badania na temat różnic płci w edukacji z perspektywy mężczyzn. Mają również powstać programy wzmacniające potencjał chłopców na kształt tych kierowanych do dziewcząt.Dodatkowo wystąpiliśmy z wnioskiem o udostępnienie wszystkich uwag do programu zgłoszonych przez innych obywateli i organizacje pozarządowe. Zdecydowana większość z nich dotyczyła spraw mężczyzn – niedocenienia roli ojca, alienacji rodzicielskiej, dyskryminacji w systemach emerytalnym i penitencjarnym oraz nierówności zdrowotnych. To pokazuje, że w takich programach często brakuje właśnie męskiego punktu widzenia. Mężczyźni są jednak coraz bardziej świadomi polityk równościowych i coraz bardziej chcą angażować się w ich kształtowanie.

        Nie ulega więc wątpliwości, że stowarzyszenia skupiające się na chłopcach lub mężczyznach oraz ich potrzebach muszą powstawać. Pozostaje zapytać: dlaczego dopiero teraz? Przecież wiele zjawisk, takich jak krótsze życie mężczyzn, nierówny wiek emerytalny, nierównowaga w migracjach ze wsi do miast czy przewaga liczebna mężczyzn wśród ofiar przemocy, wypadków w pracy i zamachów samobójczych, istniało już od dawna.

        Przede wszystkim niektóre problemy mężczyzn są stosunkowo nowe. Jeszcze na początku tego wieku luka płci w wykształceniu wyższym wynosiła zaledwie kilka punktów procentowych. Chociaż proporcje płci wśród absolwentów były zbliżone do obecnych, kończenie studiów nie było aż tak powszechne jak dzisiaj, więc nie stanowiło to problemu masowego.

        Druga przyczyna to coraz większa obecność kobiet w polityce i na wysokich stanowiskach oraz sukces gender mainstreamingu. Temat płci pojawia się już właściwie we wszystkich kontekstach i dziedzinach polityki. Jest jednym z głównych tematów bieżących dyskusji. Wprowadzane są kwoty płci, urlopy ojcowskie, a w ostatnich latach dwukrotnie manipulowano wiekiem emerytalnym kobiet i mężczyzn. Dzięki debatom na te tematy patrzymy z nowej perspektywy na stare zjawiska.

        Zachodzące zmiany ról płciowych powodują również, że oczywistości przestają być oczywiste. Jeśli np. kobiety mogą walczyć w wojsku, to dlaczego tylko mężczyźni mają podlegać przymusowej służbie? Niemały wpływ na obecność problemów mężczyzn w przestrzeni publicznej ma internet, który umożliwia wszystkim, w tym mężczyznom, wyrażanie swoich opinii. To właśnie fora tzw. inceli przykuły uwagę lewicowych publicystek, a nie luka płci w długości życia czy edukacji. Problemy mężczyzn zaczynają być istotne wtedy, gdy sfrustrowani faceci budzą niepokój.

Problemy chłopców rosną razem z nimi

        Zmiany trzeba zacząć od zupełnych podstaw, czyli właśnie równego traktowania. Mężczyźni i kobiety nie są dzisiaj tak samo traktowani przez prawo. Chociaż często słyszymy slogan „moje ciało, moja sprawa” w kontekście aborcji, zasada ta najwyraźniej nie dotyczy ciała mężczyzn przeznaczanego np. na potrzeby armii.

        Równości nie ma też w wieku emerytalnym, co szkodzi zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Płeć wyznacza w dodatku niektóre normy BHP, a w przypadku więźniów nawet normy higieny osobistej. Równe traktowanie przez prawo bez względu na płeć leżało u zarania ruchów feministycznych. To także podstawowe prawo człowieka i zasada naszej konstytucji, więc nie powinno budzić kontrowersji.

        Kolejnym podstawowym prawem jest prawo do życia. Mężczyźni w Polsce umierają przedwcześnie na masową skalę. Różnica w długości życia między kobietami a mężczyznami wynosi w naszym kraju 8 lat, podczas gdy w niektórych zachodnich krajach tylko 3 lata. Można więc uznać, że Polacy żyją o 5 lat za krótko, a co czwarty mężczyzna nie dożywa wieku emerytalnego.

        Musimy to zmienić. Nasz pierwszy krok to zwrócenie publicznej uwagi na dramaty mężczyzn, np. w obszarze edukacji. Chociaż wszyscy w Polsce mają prawo do bezpłatnej edukacji, system ewidentnie nie działa równo dla obu płci. Nie wynika to wyłącznie ze świadomych wyborów dorosłych ludzi.

        Ogromne różnice zauważyć można już w szkole podstawowej i wynikach egzaminu ósmoklasisty. A przecież to one mają wpływ na rekrutację do szkół ponadpodstawowych. Tylko 32% chłopców i 57% dziewcząt idzie do liceum. Podobne proporcje widzimy wśród absolwentów szkół wyższych. Musimy dostrzec, że u podstaw problemów mężczyzn leżą problemy dzieci – chłopców.

        Nierówności w zdrowiu, długości życia i edukacji w większości dotyczą mężczyzn klasy ludowej. Oni też mają najmniejsze szanse na założenie rodziny. Dlatego szczególnie chcemy pomagać najsłabszym i najbardziej wykluczonym chłopcom i mężczyznom.

        Zamierzamy także rozbudzać społeczną i obywatelską aktywność mężczyzn. W ostatnich wyborach mężczyźni głosowali znacznie rzadziej od kobiet, a mimo to kampanie profrekwencyjne kierowane były do pań. Oprócz tego chcemy promować aktywne ojcostwo i partnerstwo w związkach.

Potrzebujemy nowego myślenia o płci

        Liczymy na nawiązanie współpracy z organizacjami działającymi już na rzecz mężczyzn oraz tymi, które prowadzącą działalność w wyżej wymienionych obszarach, jakie dotykają mężczyzn w szczególny sposób, jak np. organizacje promujące czytelnictwo, pomagające bezdomnym czy zapobiegające zamachom samobójczym.

        Chcemy działać także ponad granicami. Na razie organizacje międzynarodowe traktują problemy mężczyzn bardzo wybiórczo. Jednym z głównych światowych aktorów w dziedzinie równości płci jest Unia Europejska. Nie uda się więc zmienić sposobu myślenia o płci bez dotarcia do „brukselskiej bańki”.

        Z kolei ONZ uznał aż 8 międzynarodowych dni poświęconych kobietom i dziewczętom – od Międzynarodowego Dnia Kobiet przez Międzynarodowy Dzień Dziewcząt po Międzynarodowy Dzień Kobiety w Dyplomacji. Nie ma żadnego „międzynarodowego dnia” uznającego chłopców lub mężczyzn. Takie dni trzeba ustanowić.

        Nie zgadzamy się także na narracje o mężczyznach pojawiające się w debacie publicznej. Mężczyznom zbiorowo przypisuje się władzę i przemocowość, a męskości – wojnę. W wypowiedziach polityków na temat uchodźców (również po stronie progresywnej) często pojawia się rozróżnienie na potencjalnie niebezpiecznych mężczyzn oraz kobiety i dzieci, którym należy pomagać.

        Takie uproszczenia i generalizacje mają przełożenie na polityki publiczne. Gdy PKP wprowadziło darmowe przejazdy dla uchodźców z Ukrainy, nie objęły one mężczyzn w wieku produkcyjnym. Chociaż ogólne prawo zakazywało mężczyznom wyjazdu z kraju, mogli oni legalnie opuścić Ukrainę, min. wtedy, gdy opiekowali się dziećmi lub osobami niepełnosprawnymi. Tak więc w Polsce jeden samotny rodzic z dziećmi nie miał takich samych praw jak inny. Rozróżnienie to wprowadzono wyłącznie ze względu na płeć.

        Opisane zjawiska i narracje pogłębiają także coraz większe rozbieżności polityczne między młodymi kobietami a mężczyznami. Wśród najmłodszych dorosłych widać wyraźnie, że kobiety skłaniają się ku lewicy, a mężczyźni ku prawicy. Nie możemy dopuścić, żeby na podział progresywiści vs. konserwatyści czy też kosmopolici vs. komunitarianie nałożył się inny – kobiety vs. mężczyźni. Kluczem do zmian na rzecz równości płci są współpraca i dialog ponad podziałami politycznymi i między płciami.

za Klub Jagielloński