“Przede wszystkim kocham ludzi…” – Maria Kwaśniewska (1913- 2007), medalistka olimpiady w Berlinie 1936 r.

       “Przede wszystkim kocham ludzi, ludzie nie są doskonali, bywają źli i co z tego? Mamy stać i patrzeć jak zło zwycięża? Mamy uciekać, gdy kogoś biją? Gdy komuś potrzeba naszej pomocy? Mamy żyć wyłącznie własnymi sprawami, robić szmal, kariery i nie przejmować się innymi, ludzką biedą, ludzkimi nieszczęściami? Przenigdy! Nie ma tym polega życie!

        Człowiek ma rozum, żeby myśleć i serce, żeby kochać. Tylko wtedy jest pełnym człowiekiem, żyje pełnią życia”.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

        Tak mówiła i tak czyniła nasza brązowa medalistka w rzucie oszczepem z igrzysk olimpijskich z 1936 w Berlinie, Maria Kwaśniewska.

        Potwierdzali to także inni, którzy ją znali, oto europoseł ugrupowania PiS Ryszard Czarnecki, tak ją wspominał:  “Zapamiętałem rozmowę z nią – człowiekiem żywym, bystrym, pełnym werwy, ze świetną pamięcią, ale interesującą się współczesnością, bardzo pogodną. Była godnym reprezentantem pokolenia II RP, które dumnie dzierżyło biało – czerwony sztandar na arenach sportowych, ale też walczyło o niego”.  W swoim długim życiu Maria pomogła wielu ludziom, a w czasie okupacji setki osób uratowała od śmierci. Do końca życia była bardzo aktywna, także fizycznie. Będąc już w podeszłym wieku Warszawiacy mogli ją zobaczyć biegającą w Ogrodzie Saskim.

        Maria Kwaśniewska dzieciństwo spędziła przed wojną,  doświadczyła też okrutnej II wojny światowej, ale dane jej było doczekać wolnej Polski, poznała więc smak życia, jego zawirowania, burzy i względnego spokoju. Widziała jak kształtowały się charaktery, postawy ludzi w tych właśnie różnych, diametralnie odmiennych okresach czasu. Widziała czas wojny i czas pokoju, przeżyła to wszystko i wie, że w życiu społeczności tak bardzo potrzebna jest solidarność, że w każdej sytuacji trzeba być CZŁOWIEKIEM i w drugim widzieć CZŁOWIEKA!

        W obecnych czasach różnie z tym bywa, wystarczy spojrzeć na naszą scenę polityczną, gdzie się podziała ta 10 milionowa “Solidarność”, gdzie jest ta jedność narodu, jakie są polskie elity, czy są elity w ogóle? Prawda, są tacy, którzy chcą się tak nazywać, ale nimi nie są! Wielu z nich miast  reprezentować polskie społeczeństwo w rzeczywistości reprezentują kraje ościenne, działają w interesach tych krajów i wcale się z tym nie kryją, nie zważając przy,  jakie zagrożenie stwarzają dla własnego kraju. Dzielenie Polski i pokazywanie tego naszym wrogom to prosta droga do zagłady i nie pomagają tu kolejne rocznice, pokazujące tragizm naszych dziejów, nasze klęski i morze przelanej polskiej krwi, w dużej mierze z powodu naszych oczywistych błędów.  Dlaczego tak się dzieje, że znając polską historię dla wielu to jeszcze za mało by dostrzec błędy i ich nie powielać,  trzeba na to kolejnych tragicznych doświadczeń?! Czas by to wszystko zmienić, czas budować zdrowe relacje wewnątrz kraju, czas postawić na właściwych przewodników narodu!  Czas by Polską rządzili ci, którzy prezentują takie postawy jak Maria Kwaśniewska i… tylko tyle, w dzisiejszych czasach to aż tyle!  Jednak takie cechy jak u Marii Kwaśniewskiej, oddanie własnemu krajowi, społeczeństwu, solidarność, nie biorą się znikąd. Maria Kwaśniewska, te wartości, cechy dobrego człowieka, dobrego wychowania wyniosła z domu rodzinnego. Wywodziła się z rodziny inteligenckiej i bardzo religijnej, może dlatego do końca życia pozostała głęboko wierzącą katoliczką. Jak sama mówiła, to także dlatego, że urodziła się w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i nadano jej takie imię. “Rodzice – jak mówiła – byli opiekuńczy, ale wymagający, punktualne powroty do domu, żadnego pętania się po mieście wieczorami”.

        Wtedy wiedziano, że szkoła nie wychowa dziecka, to rodzic musi trzymać nad tym pieczę, warto więc wrócić do tamtych czasów i nie cedować wychowania dzieci tylko szkole, a nie daj Boże ulicy, gdzie szybko takie dziecko może trafić pod skrzydła kogoś pokroju Marty Lempart, czy innych chcących zmieniać urządzony już świat

        Młoda Maria szybko rozwijała swoje pasje sportowe, wnet się okazało, że jest wszechstronnie uzdolniona, zaczęła trenować skok w dal i gry zespołowe, a nawet pięciobój.  Jednak, gdy Halina Konopacka w roku 1928 na olimpiadzie w Amsterdamie zdobyła złoty medal w oszczepie (pierwszy złoty medal olimpijski dla Polski), Marię zafascynowała ta dyscyplina i zaczęła trenować rzut oszczepem.

        Wcześniej odnosiła sukcesy w skoku w dal, zdobyła też z drużyną narodową siatkówki brązowy medal na Światowych Igrzyskach Kobiet w Pradze.

        W 1936 r młoda, mało jeszcze doświadczona sportsmenka Maria Kwaśniewska jedzie na igrzyska olimpijskie do Berlina, pojechała, bo miała na swym koncie rekord Polski (44,03 m), ale z silnymi Niemkami i na ich terenie nie dawano jej szans. Występ zakończył się jednak sukcesem, zdobyła w Berlinie brązowy medal. Berlin 1936 to wtedy III Rzesza niemiecka, rządzi Hitler i to on gratuluje podwójnego sukcesu Niemek w rzucie oszczepem.  Obok dwóch Niemek, które zajęły dwa pierwsze miejsca na podium jest też nasza Maria, jej też gratuluje Hitler. Wykonano wtedy wspólne z nim zdjęcie, które potem, w czasie wojny było dla niej jak dowód osobisty, było przepustką, pomocą i wybawieniem z wielu wojennych opresji.

        Wtedy w Berlinie, gdy Hitler wręczając jej medal mówi do niej: “Gratuluję małej Polce”, (na tle wysokich Niemek, Maria była niższa), na co Maria odpowiada z rozbrajającą szczerością Hitlerowi po niemiecku, że wcale nie czuje się mniejsza od niego (była tego samego wzrostu, jak Hitler -165 cm), co rozśmieszyło widownię.  Trzeba było mieć trochę odwagi, by to powiedzieć, jak i to także, gdy grano hymn III Rzeszy Maria nie uniosła ręki w górę w hitlerowskim – nazistowskim  pozdrowieniu, chociaż wszyscy wokół to zrobili. To nie przeszkodziło jej by zdobyć sympatię Niemców, jej uroda, urok osobisty, szczere okazywanie radości z odniesionego sukcesu (mimo, że to tylko trzecie miejsce) wzbudzały uznanie Niemców do tego stopnia, że obdarowano ją tytułem najpiękniejszej sportsmenki tych igrzysk, a Hitler nawet zaprosił ją do swej loży honorowej.

        Wybuch wojny 1939 r.  zastaje Marię we Francji na sportowym zgrupowaniu przygotowań do olimpiady w 1940 r w Finlandii i tu znowu jej patriotyczna, odważna postawa, nie zostaje, nie chowa się przed wojną, ale wraca do Polski.  Jak się okazuje w tym trudnym czasie wojny bardzo pomocna jest dla Marii wspólna fotografia z Hitlerem z olimpiady w Berlinie. Dzięki tej fotografii, no i znajomości języka niemieckiego wyciąga z więzienia męża, który niestety po przejściu gestapowskich przesłuchań wkrótce umiera.

        Maria wykorzystuje dalej  fotografię z Hitlerem w czasie wybuchu Powstania Warszawskiego i po jego upadku, gdy Niemcy wypędzili mieszkańców Warszawy z miasta do obozu w Pruszkowie, Maria udaje się tam z tym zdjęciem. Ze względu na znajomość niemieckiego i praktyki sanitariuszki zostaje zatrudniona jako pielęgniarka w komisji lekarskiej, której zadaniem jest selekcja przydatności ludzi do pracy.

Maria skupiła się szczególnie na ratowaniu tych, których życie było szczególnie zagrożone. Dopisywała mając dostęp do dokumentów lekarskich, więcej osób na listach do zwolnienia, lub przedstawiając ich jako członków rodziny. Często przy tym Niemców przekopując.  Przy wyprowadzaniu ludzi przepustką jest właśnie to zdjęcie, żandarmi traktowali to jako prawdziwy dokument, nawet, jak twierdzi ona sama, oddawali honory i przepuszczali.

        Tym sposobem uratowała ponad 4 tyś osób, w tym nawet jedną grupę 150 osób. Uratowanych wśród których były znane postacie jak Stanisław Dygat, Ewa Szelburg – Zarembina, także matka znanego kulomiota Władysława Komara, tych uratowanych Maria przechowywała u siebie w domu w Podkowie Leśnej.

        Po wojnie Maria niszczy zdjęcie z Hitlerem, by nie przypominać tej berlińskiej “brunatnej” olimpiady.

        Za swą działalność uhonorowana wieloma odznaczeniami, już z czasu okupacji Krzyżem Walecznych, za ofiarną pracę jako sanitariuszka.  Po wojnie, jako pierwsza Polka otrzymuje medal orderu olimpijskiego za zasługi w rozwoju idei olimpijskiej. Następnie Krzyż Komandorski z Gwiazdą Odrodzenia Polski i wiele innych cennych odznaczeń.

        Maria Kwaśniewska była silną, wysportowaną kobietą, która mniej lub bardziej wyczynowo uprawiała prawie każdą dyscyplinę sportu i potem szkoliła młodzież, swoich następców. Była kobietą bezkompromisową o silnej psychice, której determinacją i konsekwencją można by obdarzyć wielu mężczyzn, dlatego dla każdego następnego pokolenia Polaków zostanie bohaterką. Jakże brakuje nam teraz takich pozytywnych autorytetów, wzorców do naśladowania!

Jerzy Rozenek