Pamiętacie Dzień Kobiet?
Moja ciocia przez długie lata pracowała w administracji na kopalni na Górnym Śląsku. Co roku z okazji Dnia Kobiet była zapraszana na kawę (prawdziwą) i kawałek  tortu. Dyrektor kopalni miał przemówienie, w którym podkreślał rolę kobiet w budowaniu socjalistycznego dobrobytu. Każda pani w podzięce za trud pracy otrzymywała od towarzysza dyrektora za zarachowaniem:
– czerwony goździk – jeden,
– w dobrych czasach pończochy stylonowe ze szwem – ilość jedna para, albo szyfonową apaszkę – jedna sztuka.
Ciocia się potem zżymała, że w komunie to nawet nie wiedzą, gdzie się kończą nogi kobiece, bo pończochy zazwyczaj sięgały ledwo ledwo za kolana, a ciocia była wysoka z długimi aż do niebo nogami, więc musiała sztukować paski z żabkami do podtrzymywania pończoch, albo kupować szeroką gumę na podwiązki. Podwiązki z kolei boleśnie ściskały udo i powodowały żylaki. Moja mama, jako gospodyni domowa, czyli nie (albo mało) pracująca, zaczęła być zapraszana na uroczystości z okazji Dnia Kobiet, dopiero gdy została wdową o widać wcześniej to był obowiązek męża, żeby kupować te nylonowe pończochy ze szwem. To była duża sprawa. Obie z ciocią szykowały się zawczasu, dyskutowały jak się ubrać, żeby wyglądało elegancko – choć ubrań eleganckich nie miały. I szły. Pamiętam z jaką niecierpliwością czekałam na ich powrót. Szczególnie byłam zachwycona szyfonowymi apaszkami, które spryskiwałam potajemnie wodą kolońską chypre – jedyną dostępną w drogerii na głównej ulicy. Dopiero po latach dowiedziałam się, że chypre to popularne klasyczna woda kolońska dla kobiet i mężczyzn. W tamtym czasie chypre produkował zakład Miraculum z Krakowa. Założyciel firmy dr. Leon Luster został zamordowany przez Niemców w czasie wojny.

A ta prawdziwa kawa znaczyła, że jest to kawa po turecku, to znaczy zmielone ziarna palonej kawy zalanej wrzątkiem. Do dzisiaj taką pijam. Kawa prawdziwa, była przeciwieństwem kawy zbożowej (pijał mój tata i dziadek). Inaczej ta kawa prawdziwa nazywała się ‘bon kawa’, ale to chyba przywieźli ze sobą francuscy komuniści polonijnego pochodzenia, którzy licznie reemigrowali do komunistycznej Polski, zwabieni obietnicami i patriotyczną propagandą. Niestety, większość z nich potem przez długie lata do Francji z powrotem wrócić nie mogła. Przekonali się na własnej skórze co to znaczy ‘obóz socjalistyczny’. Wśród nich był mój dziadek. Dopiero mnie udało się opuścić ‘obóz’ przyjeżdżając do Kanady. Ale pamiętam jak w niedzielne popołudnie dziadek popijał z panią Huczkową (też repatriantka z Francji) ‘bon café’. Dziś są to moje  dobre wspomnienia.
A tu proszę. Nie tylko wspomnienia. Klub Polek przy Gminie 1-szej Związku Narodowego w Kanadzie zorganizował obiad z okazji Dnia Kobiet. Każda z ponad 50-ciu obecnych pań otrzymała różę i mały prezencik (bez zarachowania). Róże specjalnie wybrał pan Eugeniusz Mróz, a wyśmienity obiad – prawdziwe jedzenie przygotowane w kuchni na miejscu – przygotował szef kuchni Bogdan Jakubowski. Przy pięknie udekorowanej sali zasiadło wiele pań, które ze wzruszeniem oka wspominały dawne obchody Dnia Kobiet, a zarazem były wdzięczne za zorganizowanie takiej uroczystości. Klub Polek przy Gminie 1-szej Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie już od kilku lat organizuje uroczystość z okazji Dnia Kobiet. W programie artystycznym znalazły się: walz w wykonaniu trupy Youngsters Capella klubu seniora, także działającego przy Gminie, wspólne śpiewy, poezja poetki Wandy Bogusz, mini referat o słynnych Polkach wygłoszony przez  Zofię Poradzisz. Nad artystyczną całością czuwała Halinka Wilczewski. Prawdziwym szlagierem okazał się zorganizowany ad-hoc koncert życzeń.

Nad całością czuwała prezeska Klubu Polek Anna Kacprzak, oraz prezes Gminy 1-szej ZNPwK Józef Aleksandrowicz. A przede wszystkim: około 20 wolontariuszy i wolontariuszek zaangażowanych w przygotowanie takiego radosnego eventu.
Brawo dla wszystkich zaangażowanych, którzy biorą sprawy w swoje ręce robiąc dobrą robotę. Do przyszłego eventu!

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Zdjęcia: Helena Czarnecki

Alicja Farmus
członek Gminy 1-szej ZWNwK, członkini Klubu Polek, członkini Klubu Seniora.