Dyrektor generalny Chevron Michael Wirth powiedział 4 maja, że z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz na całym świecie zaczną pojawiać się fizyczne niedobory w dostawach ropy naftowej. „Popyt musi się zmienić, aby sprostać podaży. Gospodarki będą musiały zwolnić”. Wirth powiedział, że Azja jest najbardziej uzależniona od produkcji ropy naftowej i rafinerii w Zatoce Perskiej, a Europa najprawdopodobniej odczuje to jako następna.
Od czasu, gdy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran 28 lutego, a Iran zareagował atakiem na sąsiadów z Zatoki Perskiej i żeglugę handlową, ruch przez Cieśninę Ormuz gwałtownie spadł. Dowództwo Centralne USA poinformowało 13 kwietnia o rozpoczęciu egzekwowania blokady morskiej dla statków wpływających do irańskich portów lub wypływających z nich. Wirth stwierdził, że ogólny efekt zamknięcia Ormuzu „potencjalnie będzie tak duży, jak w latach 70.”.
W wywiadzie dla Bloomberga 4 maja Wirth powiedział, że poinformował administrację Trumpa, iż sytuacja z dostawami się pogarsza. Powiedział, że poinformował przedstawicieli administracji, że „bufory w systemie, które zapewniają dostępność dostaw na rynkach, są wyczerpywane”. „A skutkiem tego jest większa presja na wzrost cen, potencjalnie większa zmienność i większe ryzyko” – powiedział.
Stwierdził, że Stany Zjednoczone nie są w stanie zrównoważyć szoku podażowego wywołanego przez Ormuz. „Stany Zjednoczone są największym producentem na świecie, a w ostatnich latach eksportujemy produkty, ropę naftową i gaz, w coraz większych ilościach. Dlatego to dobrze dla świata, że Stany Zjednoczone mogą pomóc zaspokoić to zapotrzebowanie” – powiedział. „To powiedziawszy, 20 procent światowych dostaw energii przepływa przez Cieśninę Ormuz. To ropa naftowa, skroplony gaz ziemny, produkty rafinowane” – powiedział, dodając, że trafia to przede wszystkim do Europy i Azji, a oba te regiony „odczuwają skutki tak dużych odcięć”.
„Stany Zjednoczone nie są w stanie pokryć całej tej podaży. Zapasy w systemie są zmniejszane, a sytuacja podażowa się zacieśnia, co budzi obawy”. Z powodu zamknięcia portu lotniczego Ormuz linie lotnicze Spirit Airlines zbankrutowały w weekend, a koszty paliwa lotniczego gwałtownie wzrosły na skutek ograniczonej dostępności. Już przed szokiem paliwowym firma Spirit miała problemy z osiągnięciem zysku, a od 1 marca musiała zmierzyć się z dodatkowymi kosztami paliwa w wysokości 100 milionów dolarów.
Dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol powiedział 16 kwietnia, że Europie „pozostało zapasów paliwa lotniczego na około sześć tygodni”.
Dodał , że jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie ponownie otwarta w Europie, „wkrótce usłyszymy wiadomość, że niektóre loty z miasta A do miasta B mogą zostać odwołane z powodu braku paliwa lotniczego”.




































































