Dok­try­na „nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia” (unjust enrich­ment) ma dłu­gą histo­rię w angiel­skim pra­wie zwyczajowym.
Dały jej począ­tek w XVIII wie­ku decy­zje o koniecz­no­ści zwro­tu pie­nię­dzy otrzy­ma­nych pomył­ko­wo i gene­ral­ne zało­że­nie, że jed­na oso­ba nie powin­na się boga­cić kosz­tem stra­ty dru­giej osoby.

Do koń­ca XX wie­ku dok­try­na nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia ule­ga­ła dal­sze­mu roz­wo­jo­wi i sto­so­wa­na była w coraz więk­szej ilo­ści sytu­acji. W latach sie­dem­dzie­sią­tych i na począt­ku lat osiem­dzie­sią­tych Sąd Naj­wyż­szy Kana­dy roz­po­czął pro­ces adap­ta­cji dok­try­ny nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia na potrze­by pra­wa rodzin­ne­go. Pro­ces ten trwa do dnia dzisiejszego.
Dla­cze­go było to koniecz­ne? W roku 1990 Fami­ly Law Act ure­gu­lo­wał kwe­stię podzia­łu mająt­ku przy roz­wo­dzie. Gdy roz­sta­je się para mał­żeń­ska, cały mają­tek zgro­ma­dzo­ny w trak­cie trwa­nia mał­żeń­stwa, ule­ga rów­ne­mu podzia­ło­wi. Nie­licz­ne wyjąt­ki doty­czą pre­zen­tów lub spad­ku od osób trze­cich, któ­re, nawet jeże­li zosta­ły otrzy­ma­ne w trak­cie trwa­nia mał­żeń­stwa, nie ule­ga­ją podzia­ło­wi oraz rezy­den­cji mał­żeń­skiej, któ­ra ule­ga podzia­ło­wi, nawet jeże­li nale­ża­ła przed ślu­bem tyl­ko do jed­ne­go z mał­żon­ków. Fami­ly Law Act regu­lu­je kwe­stie zwią­za­ne z podzia­łem mająt­ku jedy­nie w przy­pad­ku par małżeńskich.
Wbrew bar­dzo powszech­ne­mu w spo­łecz­no­ści pol­skiej mito­wi, że pary mał­żeń­skie i nie­for­mal­ne mają iden­tycz­ne pra­wa, w Onta­rio nie ma auto­ma­tycz­ne­go podzia­łu mająt­ku, gdy roz­sta­je się para żyją­ca w związ­ku nieformalnym.
Co więc dzie­je się, gdy koń­czy się zwią­zek nie­for­mal­ny? Upraw­nie­nia ali­men­ta­cyj­ne (zarów­no na dzie­ci jak i na współ­mał­żon­ka) dla par mał­żeń­skich i nie­mał­żeń­skich są takie same, ale podział mająt­ku zacho­dzi jedy­nie w sytu­acjach, w któ­rych znaj­du­je zasto­so­wa­nie dok­try­na nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia. Jeże­li nie ma ona zasto­so­wa­nia, każ­de z byłych part­ne­rów odcho­dzi ze związ­ku ze swo­im majątkiem.
Jeże­li praw­nym wła­ści­cie­lem domu była tyl­ko jed­na oso­ba – to zatrzy­mu­je ona dom. To samo doty­czy każ­de­go inne­go rodza­ju wła­sno­ści, jak RRSPs, samo­cho­dy, biz­ne­sy, oszczęd­no­ści czy pla­ny emerytalne.
Oprócz dok­try­ny nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia, zasa­dy podzia­łu mająt­ku może zmie­nić tak­że umo­wa koha­bi­ta­cyj­na pod­pi­sa­na przez part­ne­rów przed zawar­ciem związ­ku lub w trak­cie jego trwa­nia. Umo­wa spi­sa­na przez mał­żon­ków przed ślu­bem lub w trak­cie trwa­nia mał­żeń­stwa może rów­nież zmie­nić zasa­dy podzia­łu mająt­ku przy roz­pa­dzie mał­żeń­stwa, ale o tym pisa­łam w innym artykule.
Nie­któ­re z kana­dyj­skich pro­win­cji (Nowa Szko­cja, Mani­to­ba i Saskat­che­wan) uzna­ły wyklu­cze­nie par nie­for­mal­nych z auto­ma­tycz­ne­go podzia­łu mająt­ku za nie­po­żą­da­ne i wpro­wa­dzi­ły prze­pi­sy, któ­re trak­tu­ją pod tym wzglę­dem związ­ki mał­żeń­skie i nie­for­mal­ne w taki sam spo­sób. Pra­wo­daw­cy onta­ryj­scy jesz­cze tego nie uczy­ni­li, acz­kol­wiek mówi się o tym od jakie­goś cza­su i refor­ma może nastą­pić w przy­szło­ści, o czym war­to pamię­tać, gdy wstę­pu­je się w zwią­zek nie­for­mal­ny z oso­bą o wyraź­nie róż­nią­cym się sta­nie mająt­ko­wym (albo pozio­mie dochodów).
W wie­lu sytu­acjach to, że każ­de z byłych part­ne­rów zatrzy­mu­je mają­tek, któ­re­go jest praw­nym wła­ści­cie­lem, pro­wa­dzić może do nader nie­spra­wie­dli­wych rezultatów.
Naj­częst­szy sce­na­riusz doty­czy par, któ­re kupi­ły dom, czę­sto ze wspól­nych fun­du­szy i razem go spła­ca­ły, ale praw­nym wła­ści­cie­lem domu był tyl­ko jeden partner.
Bez dok­try­ny nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia, gdy para taka roz­sta­je się po wie­lu latach, praw­ny wła­ści­ciel zatrzy­mu­je dom – wraz z wkła­dem dru­gie­go part­ne­ra w naby­cie i spła­ce­nie go i poten­cjal­nie znacz­nym przy­ro­stem wartości.
Inne, może tro­chę mniej popu­lar­ne, ale rów­nie nie­spra­wie­dli­we sce­na­riu­sze, doty­czą biz­ne­sów, któ­rych praw­nym wła­ści­cie­lem jest tyl­ko jeden part­ner, ale do któ­rych roz­kwi­tu przy­czy­ni­ła się dru­ga osoba.
Spra­wy ule­ga­ją dal­sze­mu skom­pli­ko­wa­niu, gdy dok­try­na nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia znaj­du­je zasto­so­wa­nie przy podzia­le mająt­ku par mał­żeń­skich. Sytu­acje takie nie są licz­ne i czę­sto doty­czą inwe­sto­wa­nia jed­ne­go z mał­żon­ków w mają­tek nale­żą­cy do dru­gie­go, mał­żon­ka, ale wyklu­czo­ny ze stan­dar­do­we­go sche­ma­tu podzia­łu, a więc otrzy­ma­ny jako spa­dek lub pre­zent. Przy­kła­dem może być biz­nes otrzy­ma­ny w pre­zen­cie od rodzi­ców przez jed­ne­go z mał­żon­ków, ale roz­wi­nię­ty wspól­nym wysiłkiem.
W takich sytu­acjach zasto­so­wa­nie znaj­du­je dok­try­na nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia. Zakła­da ona, że jeże­li jed­na oso­ba wzbo­ga­ci­ła sie kosz­tem innej oso­by bez żad­nych powo­dów praw­nych, to wzbo­ga­co­na oso­ba musi wyna­gro­dzić oso­bę, któ­ra ponio­sła stratę.
Jak już wspo­mi­na­łam, zasto­so­wa­nie dok­try­ny nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia, nie jest ogra­ni­czo­ne tyl­ko do sytu­acji rodzin­nych. Tym nie­mniej są to sytu­acje, w któ­rych dok­try­na ta w chwi­li obec­nej znaj­du­je naj­szer­sze zasto­so­wa­nie. Jest to naj­praw­do­po­dob­niej zwią­za­ne z tym, że poza związ­ka­mi intym­ny­mi, ludzie rzad­ko inwe­stu­ją swo­je pie­nią­dze lub swój wysi­łek w cudzą wła­sność, a jeże­li już to robią, to podej­mu­ją sto­sow­ne kro­ki praw­ne, aby się zabezpieczyć.
W sytu­acjach rodzin­nych, czę­sto trak­tu­je się uczu­cia i zaufa­nie jakim darzy się dru­gą oso­bę jako for­mę zabez­pie­cze­nia, bez zasta­na­wia­nia się nad tym, co będzie, gdy uczu­cia i zaufa­nie znik­ną a ich miej­sce zaj­mie konflikt.
Aby unik­nąć wyraź­nie nie­spra­wie­dli­wych rezul­ta­tów i chro­nić pra­wa eko­no­micz­nie słab­szych part­ne­rów (czę­sto, ale nie zawsze kobiet), sądy nie waha­ją się przed zasto­so­wa­niem dok­try­ny nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia, jeże­li speł­nia­ne są warun­ki koniecz­ne do jej uru­cho­mie­nia. Są one następujące:
1) nie­spra­wie­dli­wy zysk (wzbo­ga­ce­nie) jed­nej osoby;
2) stra­ty ponie­sio­ne przez dru­gą osobę;
3) brak pod­sta­wy praw­nej (takiej jak np. daro­wi­zna), któ­ra uspra­wie­dli­wia­ła­by taki stan rzeczy.



W prze­ci­wień­stwie do auto­ma­tycz­ne­go podzia­łu mająt­ku przy roz­sta­niu par mał­żeń­skich, gdzie pro­sto­ta regu­ły (wszyst­ko cze­go para razem się doro­bi­ła w trak­cie trwa­nia mał­żeń­stwa, idzie do rów­ne­go podzia­łu) znacz­nie ogra­ni­cza moż­li­wo­ści dłu­gich dys­ku­sji, zasto­so­wa­nie dok­try­ny nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia jest bar­dziej skomplikowane.
Czy pan X wzbo­ga­cił się nie­spra­wie­dli­wie, gdy pra­co­wał i spła­cał dom, któ­re­go był jedy­nym wła­ści­cie­lem w cza­sie, gdy jego part­ner­ka nie pra­co­wa­ła, ale zaj­mo­wa­ła się wycho­wy­wa­niem ich dzie­ci? Czy pani Y wzbo­ga­ci­ła się nie­spra­wie­dli­wie, bo po 20 latach pra­cy posia­da plan eme­ry­tal­ny (albo RRSPs) o wyso­kiej war­to­ści, pod­czas gdy jej part­ner, któ­ry rów­nież pra­co­wał, nie ma pla­nu eme­ry­tal­ne­go (bo jego pra­co­daw­ca nie dał mu takiej opcji) ani RRSPs, bo nie wie­rzył w odkła­da­nie na emeryturę?
Czy dok­try­na nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia powin­na być zasto­so­wa­na ina­czej, jeże­li part­ner pan Y nie pra­co­wał ze wzglę­du na cho­ro­bę albo lenistwo?
Tego typu nie­ja­sno­ści nie tyl­ko dają pole do popi­su dla osób zain­te­re­so­wa­nych aka­de­mic­ki­mi dys­ku­sja­mi. Mają one olbrzy­mie zna­cze­nie prak­tycz­ne, gdy prze­kła­da­ją się na dni, tygo­dnie a nawet mie­sią­ce trwa­nia roz­praw sądo­wych. Jeże­li przed­mio­tem spo­ru jest upraw­nie­nie do nie­znacz­nej war­to­ści pie­nięż­nej, to sto­pień skom­pli­ko­wa­nia dys­ku­sji i dłu­gość poten­cjal­nej roz­pra­wy czę­sto powo­du­je, że stro­ny rezy­gnu­ją z docho­dze­nia swo­ich słusz­nych roszczeń.
Osob­ną kwe­stię praw­ną sta­no­wią meto­dy wyna­gra­dza­nia nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia, czy­li decy­do­wa­nie, w jaki spo­sób oso­ba, któ­ra ponio­sła stra­tę, powin­na być zre­kom­pen­so­wa­na. Czy zwrot wło­żo­nych pie­nię­dzy np. dwu­dzie­stu tysię­cy dola­rów na down­pay­ment wpła­co­ny 30 lat temu na dom, któ­re­go war­tość wzro­sła dwu­dzie­sto­krot­nie, pod­czas gdy war­tość wpła­co­nych pie­nię­dzy bole­śnie się skur­czy­ła, jest wystar­cza­ją­cy i spra­wie­dli­wy (raczej nie). Czy poło­wa war­to­ści domu, bo dwa­dzie­ścia tysię­cy to była poło­wa down­pay­ment, gdy wła­ści­ciel domu samo­dziel­nie spła­cał hipo­te­kę, co umoż­li­wił mu fakt, że part­ner­ka zaj­mo­wa­ła się domem i dzieć­mi, jest fair? (cał­kiem moż­li­we). Tego typu sce­na­riu­sze stwa­rza­ją dal­sze nie­ja­sno­ści i pole do dyskusji.
Nie ma pro­stych odpo­wie­dzi na te pyta­nia, ale nale­ży zdać sobie spra­wę z tego, że w cią­gu bli­sko czter­dzie­stu lat, któ­re upły­nę­ły od momen­tu, w któ­rym Sąd Naj­wyż­szy po raz pierw­szy użył dok­try­ny nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia w syty­acji rodzin­nej, panu­je wyraź­ny trend, któ­ry uła­twia jej zasto­so­wa­nie i roz­sze­rza meto­dy wyna­gra­dza­nia nie­spra­wie­dli­wie pokrzyw­dzo­nych partnerów.
W ogól­nym roz­ra­chun­ku, wyda­je się, że roz­sze­rze­nie sche­ma­tu auto­ma­tycz­ne­go podzia­łu wła­sno­ści tak, aby obej­mo­wał pary żyją­ce w związ­kach nie­for­mal­nych, było­by ze wszech miar korzyst­ne. Dopó­ki to nie nastą­pi, part­ne­rzy opusz­cza­ją­cy związ­ki nie­for­mal­ne, muszą ogra­ni­czyć swo­je rosz­cze­nia do sytu­acji, w któ­rych znaj­du­je zasto­so­wa­nie dok­try­na nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia. Na szczę­ście dla „nie­spra­wie­dli­wie zubo­ża­łych” part­ne­rów, sytu­acji tych jest sporo.
Jeże­li jesteś prze­ko­na­ny, że twój part­ner wzbo­ga­cił się two­im kosz­tem, dora­dzam zasię­gnię­cie w tej kwe­stii opi­nii praw­ni­ka. Jak pisa­łam, dok­try­na nie­spra­wie­dli­we­go wzbo­ga­ce­nia jest skom­pli­ko­wa­na i szan­se na jej zasto­so­wa­nie w danej sytu­acji może oce­nić jedy­nie oso­ba, któ­ra zna jej sze­ro­kie teo­re­tycz­ne i histo­rycz­ne pod­sta­wy i zazna­jo­mio­na jest ze szcze­gó­ła­mi licz­nych decy­zji sądo­wych, któ­re sto­so­wa­ły ją w kon­kret­nych przy­pad­kach doty­czą­cych pra­wa rodzinnego.
Moni­ka J. Curyk
Bar­ri­ster & Solicitor
Nota­ry Public
289.232.6166
Mis­sis­sau­ga, Onta­rio, Kanada
Treść niniej­sze­go arty­ku­łu w żad­nym wypad­ku nie powin­na być trak­to­wa­ne jako pora­da praw­na. Celem arty­ku­łu jest wyłącz­nie udzie­le­nie ogól­nych informacji.



Reklama