Farmerzy coraz częściej padają ofiarami cyberbullyingu ze strony wegańskich aktywistów. Farmerka i psycholog Mylene Begin, która prowadzi gospodarstwo Princy w regionie Abitibi-Temiscamingue w Quebecu, oopowiada, że jakiś czas temu założyła konto na Instagramie, żeby pokazywać ludziom prawdziwe życie na wsi i walczyć z propagowanym negatywnym obrazem rolnictwa. Szybko obskoczyli ją wegańscy aktywiści. 26-letnia Begin mówi, że codziennie rano musiała wstawać godzinę wcześniej, żeby kasować ponad 100 nowych negatywnych komentarzy. Obawiała się o swoje życie. Nazywaną ją psychopatką, o farmerach pisano jako o porywaczach i mordercach zwierząt, a sztuczną inseminację krów porównywano do gwałtu.

„Wielu ludzi tak naprawdę nie rozumie, na czym polega hodowla czy uprawa, a i tak ostro nas krytykuje”, stwierdza Begin. „Kanadyjczycy zdają się być zupełnie oderwani od rolnictwa. Niby każdy miał dziadków na wsi, a teraz nazywa farmerów gwałcicielami i mordercami. I to właśnie boli najbardziej. I kładzie się cieniem na psychikę.”

Pierrette Desrosiers, psycholog zajmująca się sektorem rolnym, przyznaje, że nękanie uskuteczniane przez ortodoksyjnych wegan w mediach społecznościowych jest nową przyczyną stresu rolników. Ofiarami padają też dzieci traktowane w szkołach przez kolegów jako dzieci niszczycieli środowiska, morderców i gwałcicieli krów. Rok, dwa lata temu tego nie było, zauważa Desrosiers. Aktywiści celowo używają mocnych słów, by działać na wyobraźnię. Zwierzętom przypisują ludzkie cechy.

Poniżej kontynuacja tekstu

Na początku ubiegłego roku komisja ds. rolnictwa i produkcji rolnej przez kilka miesięcy studiowała problemy zdrowia psychicznego farmerów. Wśród przedstawionych rekomendacji znalazło się organizowanie kampanii informacyjnych oraz wprowadzenie zmian w kodeksie karnym tak, aby nękanie z powodu wykonywanego zawodu lub miejsca zamieszkania było karalne.