Jeśli już mi przyszło żyć poza moim ukochanym krajem Polską, to dobrze, że mieszkam w Kanadzie, bo jest to jeden z najlepszych krajów na świecie. A dla utyskujących mam jedną radę: wyprowadzcie się stąd. Nie, proszę mnie nie pytać dokąd. Nie dokąd, tylko stąd, z Kanady. Jedźcie tam gdzie wam będzie lepiej. I jakoś większość wtedy cichnie. Więc po prostu nie wypada psioczyć, tam gdzie jest to nieuzasadnione. Oczywiście rada ta nie dotyczy tylko naszej grupy. Osobiście bardzo mnie denerwują osoby, które koniecznie chciały się do Kanady dostać, a potem moją nie tylko postawę roszczeniową – wszystko im się należy, ale i krytykują co tylko się da, i nic im się nie podoba. Nawet wtedy gdy, jeszcze nie mają do tego prawa – bo np. nie są obywatelami Kanady. Dzień Kanady (Canada Day), często nazywany urodzinami Kanady, świętujemy 1-go lipca, od 1867 roku, z tym, że aż do roku 1982 – roku przyjęcia konstytucji, dzięń ten był nazywany Dominion Day.  Symbolicznie przyjęto, że podpisanie umowy konfederacyjnej zakładającej Kanadę to narodziny Kanady. 1-szy lipca to święto narodowe – dzień wolny od pracy. Celebruje się w Ottawie na Parlament Hill, w stolicach prowincji, miastach i osiedlach. Ale także rodzinnie. Wieczorem organizowane są pokazy ogni sztucznych. W południe śpiewamy hymn narodowy, w obu oficjalnych językach: angielskim i francuskim. Bardzo lubię to święto. Często obchodzę je w małym miasteczku Madoc w północno wschodnim Ontario. Mieszkańcy przed południem zbierają się na celebracje. Oprócz uroczystych przemów włodarzy miasteczka, serwowany jest tort ozdobiony flagą Kanady z klonowym liściem. Starczy dla wszystkich. Są także inne atrakcje takie jak lody z truskawkami, hot dogi i hamburgery, gry i zabawy dla najmłodszych. W samo południe śpiewa się hymn kanadyjski ‘O! Canada’. Takie miłe święto.

A ja proponuję prosty test, aby wymienić trzy super charakterystyki Kanady, a potem dla równowagi, trzy takie, które nam się nie podobają. Dlaczego trzy? Bo gdzieś potrzeba postawić limit. Inaczej posypie się niekończąca litania spraw dobrych – od ludzi pozytywnie myślących i dziękujących Bogu za każdy darowany dzień.  A narzekający i negatywni (takich unikam) zasypią mnie i głównie siebie niekończącą się listą wszystkiego co im się nie podoba. Więc tak dla równowagi, trzeba wybrać trzy pozytywne, i trzy negatywne sprawy. Proponuję także, aby je potem porównać z krajem, do którego chce się wrócić, czyli w naszym przypadku do Polski, ale mogą być kraje inne. W teście tym nie ma odpowiedzi nieprawidłowych.

Pozwolę sobie od zaprezentowania moich wyborów.

Co mi się w Kanadzie podoba.

1. Program przyjmowania nowo przyjezdnych, z darmową nauką języka, początkową pomocą socjalną, ubezpieczeniami zdrowotnymi. Tak, tak wiem. Zawsze może być lepiej. Ale jeśli Ziutka i Mariuszek po angielsku do dzisiaj się nie nauczyli, to może nie jest to wina Kanady, bo możliwości mieli. Poza tym trudno nauczyć w tym samym systemie kogoś, kto ledwo pisze i czyta w swoim macierzystym języku, i kogoś kto potrzebuje tylko trochę językowego szlifu.

2. Biblioteki. Kanada ma jeden z najlepszych systemów bibliotek publicznych na świecie.  Wiem, bo często z niego korzystam zamawiając co mi jest potrzebne. Klub Seniora Złota Jesień działający przy Gminie 1-szej Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie przez dwa lata mógł korzystać z kursów komputerowych prowadzonych w języku polskim w publicznej bibliotece Brentwood w Toronto.

3. Opieka nad seniorami. Subsydiowane mieszkania, dodatek do minimum dochodów, opieka zdrowotna, a ostatnio i dentystyczna.  Wiem, że mogłoby być lepiej, ale zawsze może być lepiej.  Ostatnie niedociągnięcia w domach opieki dla osób starszych ujawnione przez epidemię COVID-19 zapewne zostaną poprawione. Jest to dość symptomatyczne, że większość seniorów woli spędzać swoje złote lata w Kanadzie, bo ma tu po prostu lepiej.

A teraz, trzy rzeczy, które mi się nie podobają:

1. Zbytni liberalizm polityczny i obyczajowy, i związana z tym wtórna nietolerancja. Pomimo tego, że w konstytucji  kanadyjskiej, notabene uchwalonej dopiero w 1982 roku, bez udziału prowincji Quebec, jest punkt o wolności, oraz wolności słowa, to wolność ta jest coraz bardziej ograniczana do prezentowania tylko i wyłącznie politycznie poprawnego nowo-liberalnego przekazu.

2. Zatracanie tożsamości narodowej. Pochodząc z Polski, wartością dla mnie jest patriotyzm i ojczyzna, także ta przybrana – Kanada. Jest to związane z poczuciem tożsamości narodowej. Choć w przypadku Kanady jest to bardziej skomplikowane niż w przypadku Polski, to zupełnie nie zgadzam się z opinią naszego obecnego liberalnego premiera Justina Trudeau, który twierdzi, że nie ma narodu kanadyjskiego, i że Kanada jest pierwszym ponadnarodowym państwem. Nie zgadzam się z tym, i na całe szczęście nie tylko ja. Kanadyjczycy są innym narodem niż np Polacy, bo procesy narodotwórcze Polaków i Kanadyjczyków odbywały się w odmiennych warunkach. Nie znaczy to jednak, że Kanadyjczyków nic nie łączy oprócz wszystkiego co położone na północ od linii kolejowej od Atlantyku do Pacyfiku. I oczekuję od premiera Kanady, żeby zamiast głupot (nie pierwszy zresztą raz wypowiadanych) przyczynił się do rozwoju Kanady jako narodu.  No chyba, że reprezentuje elitarny rząd światowy, który rządzi ludem regionalnym, ale nie narodowo-państwowym.

3. Uleganie (a co za tym idzie finansowanie) grup i organizacji na zasadzie ‘squeaking wheel’, piszczącego koła. Grupa, która się zorganizuje i ‘wrzeszczy’ jest traktowana priorytetowo. A my, potrafimy głównie ciężko pracować. Organizowanie się i dbanie o interesy naszej społeczności przychodzi nam znacznie trudniej.

I teraz jeśli porównam moją listy z podobnymi cechami kraju ewentualnego mojego powrotu tam gdzie moje serce, czyli do Polski, czy tam gdzie moje inne serce, czyli do Francji, to jest mi trudno te sprawy nawet porównać.

One są nieporównywalne. Poza tym, to tutaj mam rodzinę i swoje miejsca. Swoje organizacje, środowisko, i parki, i ‘hiki’ (piesze wędrówki), i chór Novi Singers w którym śpiewam, i zespół szantowy ‘Szanty, szanty all that Jazz’ przy klubie żaglowym ‘Biały Żagiel’.

I Quebec, gdzie jest takie miejsce nad rzeką Świętego Wawrzyńca gdzie budzą mnie wieloryby, i Albertę i Kolumbię Brytyjską z Górami Skalistymi.  Każdy ma swoje powody swoich osobistych decyzji. Ja też.

Więc zostaję w Kanadzie.  Wolny duch kochający i Polskę i Kanadę. Tak, można być podwójną patriotką, i można być z tego dumnym.

Alicja Farmus



1 KOMENTARZ

  1. Cieszy bardzo wielu ze osoby starsze jak Pani Farmus sa zadowolone z zycia w Kanadzie. Napewno wedlug CBC duze zaslugi ma w tym rzad liberalny a takze obecny premier Kanady. Niestety wiele osob nie podziela tego zachwytu Pani Farmus, wywlekajac z dnia codziennego przyklady ktore mi przypominaja te z PRL-u, np. powszechnie stosowana samokrytyke szczegolnie widoczna w PRL pomiedzy 1945-1956. Nie podejmuje sie dyskusji na temat co dobre a co zle w Kanadzie, kazdy ma prawo do oceny tego co go spotyka w zyciu codziennym. Jednakze, sugerowanie osobom krytykujacym wyjazd w “inne” strony swiata, przekracza pewien prog przyzwoitosci. To tak, jak ojciec mowi do dziecka: jak ci sie nie podoba to mozesz sie wyprowadzic. Przypomne tylko, ze najczesciej ci ktorzy narzekaja, pamietaja wizerunek Kanady ktory mial wplyw na wybor kraju w ich emigracji. Cieszy mnie poczucie szczescia i bezpieczenstwa Pani Farmus, natomiast podanie potwierdzajace tego przyklady szczesia wskazuja na bardzo ograniczone zrodla informacji. Uwazam ze merytoryczna krytyka jest potrzebna. Na szczescie nawet w Kanadzie, zwlaszcza TERAZ niektore renomowane media publikuja krytyczne opinie zwiazane z Kanada i Dzieki Bogu nikt im nie radzi emigracji.