PROSZĘ O WSPARCIE

wiem, że żyjemy w dramatycznych czasach, a ostatnie choroby i wydarzenia nas przerażają. Bój toczy się także o naszego ducha, o to, jakie mają być polskie umysły, jaka ma być polska literatura i sztuka, które kształtują naszą wrażliwość, pamięć i język. Pokazuję malutki wycinek mojej walki o prawdę i proszę o imienne wsparcie pod listem, imię i nazwisko. Proszę o 5 minut lektury. Z góry dziękuję.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

BARBARZYŃCY W INSTYTUCIE LITERATURY

LIST OTWARTY DO MIN. PIOTRA GLIŃSKIEGO

Szanowny Panie Ministrze,

zapadły mi w pamięci Pana słowa przy okazji otwarcia Instytutu Literatury: – „ (…) powołujemy tę instytucję, aby wzmocnić bardzo wartościowych pisarzy i poetów (…)”. Dyrektor zaś, IL Józef M. Ruszar mówił: „ (…) celem placówki (….) jest bezpośrednie wsparcie autorów (…)”. Postanowiłem się przekonać, jak to „wsparcie autorów” wygląda. Upewniłem się wcześniej, że autor po wysłaniu oferty, otrzymuje odpowiedź po miesiącu. I wysłałem 16 lipca 2020 r. tomik poezji pt. „Polska dusza”. Cierpliwie czekałem. Dopiero po naleganiach po dwu miesiącach odpowiedź nadeszła. Była taka : „(…) nie mogę z nikim podyskutować na temat nadesłanego zgłoszenia”. I jakby niechcący p. kierownik wydawnictwa , Justyna Pyzia, dodała: „Pański tomik nie został niestety włączony do naszego planu wydawniczego”.
Przez niemal dwa miesiące nie miała p. kierownik „z kim podyskutować”. A tomik odrzuciła. Czyżby nikt tam nie pracował? Odrzuciła bez słowa uzasadnienia. A miało być „bezpośrednie wsparcie”.

Ale to nie koniec. Mimo, że poprosiłem o uzasadnienie decyzji, zgodnie z dobrymi obyczajami, pani kierownik zignorowała moją prośbę i poszła na urlop. Co tam autor?! Poinformowała tylko, że w pilnych sprawach mogę się kontaktować z „asystentką, Zuzanną Salą (…) ”. No i 11.09.20 r. skontaktowałem się z p. Salą, pisząc: „ (…) proszę o przysłanie mi dwu recenzji”. Miła asystentka odpowiedziała: „(…) Wkrótce prześlę Panu recenzje (…). Więc jednak były recenzje. Wreszcie poznam geniuszy krytyki literackiej. Nie było więc totalnego paraliżu Instytutu, pomyślałem. I znowu czekam. Obiecane recenzje jednak nie nadchodziły. Wobec tego niemal po dwu i pół miesiącach, zażądałem kategorycznie: (…) Jak długo będę jeszcze czekał?” . Odezwał się wtedy łaskawie sam dyrektor Ruszar, pisząc: (…) Taka sytuacja nie powinna była się przydarzyć(…). Miał poczucie winy. Ale nie przesłał mi zapowiadanych recenzji, ani nie uzasadnił odrzucenia książki. Słowem, nadal tkwił w bałaganie i niekompetencji. Zgroza!

Instytut Literatury już wcześniej zniechęcał sporą grupę twórców. Wielu znakomitych poetów, prozaików i krytyków literackich wystąpiło ze Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, ponieważ nawiązał on współpracę z tym nieudanym Instytutem.
Panie Ministrze, powinien Pan natychmiast zrobić tam porządek. Pora najwyższa powiedzieć arogancji, niekompetencji i bałaganowi dosyć! Dosyć upokarzania i lekceważenia pisarzy. Do dymisji Ruszar i cała jego rozleniwiona kamaryla! Czas skończyć z pogardą, nieodpowiedzialnością i prostactwem. Niech wreszcie znikną z naszego życia nieudolni urzędnicy. Bo szkodzą tylko polskiej kulturze i tworzą wokół niej złą atmosferę.
Po odrzuceniu przez IL moich strof, postanowiłem sprawdzić, jak one odbierane są przez czytelników i pokazałem wybrane wiersze na FB.

Oto niektóre fragmentaryczne opinie: Małgosia Zych: „Bardzo dobre, przejmujące wiersze”. Dorota Gościńska: „Jestem pod wielkim wrażeniem”. Helena Masło: „Nic tak nie wyrazi bólu jak poezja”. Marysia Olech: „Bardzo bolesna, zmuszająca do refleksji”. Joanna Mencel: „Moja dusza krzyczy”. Remigiusz Gorski: „Literacki pomnik”. Masław Mazowiecki: „Błagam, proszę tę poezję złożyć do druku”. Daniel Obrzut: „Chwytają za serce”. Piotr Góra: „Jestem pełen podziwu i uznania”. Katarzyna Róg: „Ciarki mi chodzą po plecach. Udostępniać”. Miłosz Kuziemka: „Pan jest mistrzem trafnych metafor”. Lucyna Kulińska: „Genialne!”. Na koniec zdanie profesora X, (który prosi o nieujawnianie nazwiska) : „ Nowe (…) wiersze Stanisława Srokowskiego przypominają jego szczytowe osiągnięcia artystyczne w poezji (…) XX w.”.

Ale co tam zdania wrażliwych czytelników, nauczycieli, analityków, profesorów humanistów. Dyrektor Ruszał wie lepiej. Nie prezentuję tych wypowiedzi tutaj przez próżność i pychę, tylko dlatego, by pokazać, jak czytelnicy z różnych środowisk na tę poezję reagują. I nie o mnie tu chodzi, nie o odrzuconą książkę, ale o to, jak się w IL traktuje polskiego pisarza. Pisarza, dodam, wiekowego. A co dopiero mówić o młodych!? A głównym wątkiem tych odrzuconych wierszy jest ludobójstwo dokonane na Polakach przez ukraińskie bandy, ludzkie cierpienie, narodowy dramat. Czyżby tego się zląkł Ruszar?! Jeśli tak, dedykuję mu balladę K. I. Gałczyńskiego:

GDY WIEJE WIATR HISTORII,
LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST
TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM.

Stanisław Srokowski
www.srokowski.art.pl

A OTO TE STRASZNE WIERSZE, KTÓRYCH SIĘ PRZERAZIŁ DYREKTOR RUSZAR
I INSTYTUT LITERATURY – KU PAMIĘCI POKOLEŃ:

ŁZY DZIECKA

Tamta samotność
jak gasnąca lampa mroku.
I tamte drzewa, duchy nocy,
unoszące się nad dachami,
zjawy czerwonego lasu,
lamenty snów,
i ciężki oddech chaty.

Zamilkły śpiewy krwi
i cichy jęk podłogi,
jakby miało nadejść ostateczne.

Szakale zawyły w obłąkanym pustkowiu,
a morderca już pędził na koniu,
z siekierą nad głową
i rozłupywał przestrzeń.

Ze szczelin wyciekały
łzy dziecka.

księżyc był moją matką.

CHICHOT

Fioletowe zarośla języka
świeciły z popiołów wsi,
umierały ostatnie zdania
i zaciskały się usta ciszy.

Na progu przysiadła
gromadka zielonych lamp
i oświetlała bladą twarz
dziadka Piotra, zamienionego
w przydrożny kamień.

Pusta izba poranka błyskała
martwymi oczami.

Po spalonej gałęzi mowy,
biegał czarny świt.

Płonęły źrenice usychającej kałuży
i słyszało się bezgłośny chichot
śmierci.

DUCHY

Dziadek Ignacy
z podciętymi skrzydłami
osuwał się na skraj milczenia.

Dziadek Piotr zgięty w łuk
krył się w westchnieniach.

Ojciec wpatrywał się w sine
ciałko świtu i drżał.

Dwie babki, spłoszone sroki,
zanurzały się w dziupli pacierza.

Matka popadła w obłęd
i mówiła, że jest lustrem
które odbija milczenie świata.

A mój strach zerwał się
z łańcucha i skomlił
pod płotami.

Tylko wielkie oczy pustki
świeciły z psiej budy.

Zbiegły się duchy z całej wsi,
by mnie stamtąd
wydobyć.

MATKA POCHYLONA

Zgarbiony wieczór przygniatał matkę do ziemi,
jej głowa zwisała nad stołem jak zgaszona lampa.

Zastygły głosy ptaków, a spomiędzy gałęzi wyzierały
zimne ręce wiatru.

Pustynia słońca zasypiała w głębokich wiadrach.
Zagubiona notatka księżyca szeleściła
za oknem, a moja dłoń jak zbłąkany pielgrzym,
na oślep szukała mówiącej drogi.

Słyszałem cichy płacz duszy, chwiało się lato,
a śmierć stąpała pod płotami na palcach jak cień.

Czerwona kolonia snów wije się do dzisiaj
jak kręta ścieżka po moich nocach.

Z tamtej rany mroku sączy się cichy
szept historii.

LWÓW ŚPIEWA

Lwów to nieuleczona rana,
urwany nagle gest, okaleczone usta,
wołanie placów i zamków, żywy ślad
historii, która nie chce umrzeć.

Dusza miasta żyje w pasażach,
starych ruinach i fontannach,
w altanach, mostkach i pawilonach.

I w strofach umarłych poetów.

Idziemy po drogach wygnania,
jak szli przed nami
nasi ojcowie i bracia,
lecz głosy i cienie towarzyszą nam wiernie,
jak rzeki, strumyki, lasy i pola.
Granice i obce ziemie przesuwają nas
z miejsca na miejsce

Modlą się nasze ręce, kolana i stopy.

Migocze przestrzeń i zapalają się świece
chmur.

Niesiemy pismo i żagwie, moc truchleje,
a wieczność wyciąga szyję.

Lwów śpiewa w naszej krwi.

POPIERAM

Remigiusz Górski, Lębork

Małgorzata Kotowicz
Dębno

Katarzyna Sadok, Warszawa

Marek Sołtysik, pisarz, edytor, artysta malarz, wykładowca, Kraków

Teresa Cisłowska, Kraków

Dorota Gościńska, Berlin

Blandyna Niemirowska, Oława

dr hab. Włodzimier Osadczy, Lublin

Tadeusz Tuszynski

Milosz Kuziemka, Sopot

Mariusz Gustar

Jacek Kawczyński i koledzy z Rajdu

Roman Niedziałkowski, Tczew

Władek Mścichowski, pisarz, plastyk, kompozytor – Warszawa

Andrzej Brzozowski, Warszawa

Władek Mścichowski Popieram Władek Mścichowski, pisarz, plastyk, kompozytor – Warszawa

Andrzej Brzozowski, Warszawa

Mariusz Tkaczyk

Witold Niemirowski, Oława

Tomasz Łoński

dr Lucyna Kulińska

Anna Wrzosek

Jan Strządała

Marysia Olech

Sylwia Krzewina

Angelika Blachowska

Tadeusz Tuszynski

Lilla Czernatowicz

Maciej Marek Byczkowski

Tadeusz Toczko

Andrzej Kiljański

Dariusz Butyrowski

Marian Nikodemowicz

Xenia Jacoby

Joanna Mencel

Kazimierz Banasiak

Piotr MościckiAktywny(a) teraz

Jan Doszczeczko

Łukasz Kuźmicz

Hanna Spłocharska

Adam Gryczyński

Adam Gryczyński Popieram!

Paweł Kłobukowski

Damian Szulc