Zamiesz­ki w Lubinie

Mani­fe­sta­cja przed komen­dą w Lubi­nie w związ­ku z piąt­ko­wą inter­wen­cją poli­cji, po któ­rej zmarł 34-let­ni męż­czy­zna prze­ro­dzi­ła się w kil­ku­go­dzin­ne zamiesz­ki. W stro­nę poli­cjan­tów pole­cia­ły butel­ki, kamie­nie a tak­że kok­taj­le Moło­to­wa. Funk­cjo­na­riu­sze uży­li bro­ni gład­ko­lu­fo­wej. Ponad 30 osób zosta­ło zatrzymanych.

W pią­tek, 6 sierp­nia lubiń­scy poli­cjan­ci inter­we­nio­wa­li wobec zacho­wu­ją­ce­go się w agre­syw­ny spo­sób męż­czy­zny. Film z zatrzy­ma­nia tra­fił do inter­ne­tu. Widać na nim, jak czte­rech funk­cjo­na­riu­szy pró­bu­je obez­wład­nić męż­czy­znę i umie­ścić go w radio­wo­zie. Męż­czy­zna pró­bu­je się wyry­wać, krzy­czy i wzy­wa pomo­cy. W pew­nym momen­cie tra­ci przy­tom­ność. Jak poin­for­mo­wa­ła kolej­ne­go dnia poli­cja, męż­czy­zna zmarł po dwóch godzi­nach od prze­wie­zie­nia do szpi­ta­la. Z kolei poseł KO Piotr Borys na pod­sta­wie zdo­by­tych infor­ma­cji twier­dzi, że zatrzy­ma­ny zmarł jesz­cze w karetce.

W nie­dzie­lę przed Komen­dą Powia­to­wą Poli­cji w Lubi­nie zgro­ma­dzi­ło się ok. 200 osób, aby zapro­te­sto­wać prze­ciw­ko bru­tal­ne­mu — ich zda­niem — zacho­wa­niu poli­cji pod­czas inter­wen­cji. Część mani­fe­stan­tów przy­nio­sła zni­cze, któ­re zapa­li­li przed komen­dą. Pod adre­sem funk­cjo­na­riu­szy wykrzy­ki­wa­li m.in. „Zawsze i wszę­dzie poli­cja j… będzie”, „Mor­der­cy”.

Reklama

Pro­te­stu­ją­cy rzu­ca­li też jaj­ka­mi, a po pew­nym cza­sie tak­że kamie­nia­mi w ele­wa­cję budyn­ku komen­dy. W pew­nym momen­cie tłum ok. 30 osób zaczął sztur­mo­wać wej­ście do budyn­ku. Poli­cjan­ci uży­li wobec nich gazu łza­wią­ce­go. W odpo­wie­dzi mani­fe­stu­ją­cy zaczę­li rzu­cać w kie­run­ku poli­cjan­tów oraz budyn­ku butel­ka­mi. Wybi­te zosta­ły szyby.

Poli­cjan­ci, wypo­sa­że­ni w tar­cze i broń gład­ko­lu­fo­wą, któ­rzy wcze­śniej sta­li za bra­mą, wyszli przed nią i ufor­mo­wa­li szyk. W ich stro­nę ponow­nie rzu­co­ne zosta­ły kamie­nie, butel­ki a tak­że kost­ki bru­ko­we. Odpa­lo­no race. Mani­fe­stan­ci pod­pa­li­li też kon­te­ner na śmie­ci, któ­ry następ­nie pró­bo­wa­li popchnąć w stro­nę budyn­ku komendy.

W cza­sie zamie­szek poli­cjan­ci kil­ku­krot­nie odda­li strza­ły ostrze­gaw­cze z bro­ni gład­ko­lu­fo­wej. Wie­lo­krot­nie ape­lo­wa­li też przez mega­fon o rozej­ście się. Na uli­ce wyje­cha­ła poli­cyj­na pole­wacz­ka. Po pew­nym cza­sie mani­fe­stan­ci zaczę­li się roz­bie­gać. W sto­sun­ku do osób, któ­re wybie­ga­ły z tłu­mu w kie­run­ku poli­cjan­tów, uży­to bro­ni gładkolufowej.

„Zatrzy­ma­nych zosta­ło pięć naj­bar­dziej agre­syw­nych osób w związ­ku z popeł­nio­ny­mi prze­stęp­stwa­mi. Mie­li­śmy tutaj do czy­nie­nia z sytu­acja­mi taki­mi jak pod­pa­le­nie koszy, mie­nia poli­cyj­ne­go, czy z pró­bą pod­pa­le­nia drzwi wej­ścio­wych do komen­dy, tak więc agre­sja tego tłu­mu jest napraw­dę bar­dzo duża” — prze­ka­zał PAP po godz. 20 pod­kom. Woj­ciech Jabłoń­ski z biu­ra pra­so­we­go dol­no­ślą­skiej poli­cji. Ok. godz. 21 licz­ba zatrzy­ma­nych wzro­sła do 30.

Jabłoń­ski dodał, że w stro­nę poli­cjan­tów rzu­co­ne zosta­ły nie tyl­ko kamie­nie i cegłów­ki, ale tak­że kok­taj­le Moło­to­wa. Poszko­do­wa­nych zosta­ło kil­ku funk­cjo­na­riu­szy. „Mie­li­śmy tak­że do czy­nie­nia z sytu­acją, w któ­rej wezwa­ni na miej­sce stra­ża­cy zosta­li obrzu­ce­ni kamie­nia­mi i nie byli w sta­nie prze­pro­wa­dzić czyn­no­ści zwią­za­nych z uga­sze­niem ognia. Podob­nie karet­ka pogo­to­wia, któ­ra zja­wi­ła się na miej­scu by pomóc poszko­do­wa­nym nie­ste­ty nie zosta­ła wpusz­czo­na przez demon­stru­ją­cych” – mówił policjant.

Sytu­acja pozo­sta­je dynamiczna

Jak prze­ka­zał, sytu­acja na miej­scu w dal­szym cią­gu jest dyna­micz­na. „Mani­fe­stu­ją­cy ufor­mo­wa­li grup­ki, któ­re się prze­miesz­cza­ją w róż­ne miej­sca i ata­ku­ją funk­cjo­na­riu­szy. Na miej­scu jest też zespół anty­kon­flik­to­wy, któ­ry pró­bu­je roz­ma­wiać z tłu­mem i uspo­ko­ić emo­cje. Cały czas docho­dzi jed­nak do agre­syw­nych zacho­wań, któ­re są pod­sy­ca­ne przez grup­ki chu­li­ga­nów” – powie­dział pod­kom. Jabłoń­ski. Poli­cjan­tów z Lubi­na wspar­li tak­że funk­cjo­na­riu­sze z oddzia­łu pre­wen­cji we Wro­cła­wiu, a tak­że poli­cjan­ci z Gło­go­wa i Polkowic

Dol­no­ślą­ska poli­cja, któ­ra w sobo­tę odnio­sła się do piąt­ko­wych wyda­rzeń poin­for­mo­wa­ła, że lubiń­scy funk­cjo­na­riu­sze ok. godz. 6 rano uda­li się na inter­wen­cję doty­czą­cą agre­syw­ne­go męż­czy­zny, któ­ry miał rzu­cać kamie­nia­mi w okna zabu­do­wań. Na numer alar­mo­wy zadzwo­ni­ła mat­ka męż­czy­zny, infor­mu­jąc poli­cję, że jej syn nad­uży­wa narkotyków.

„We wska­za­nym miej­scu poli­cjan­ci zasta­li agre­syw­ne­go męż­czy­znę, któ­re­go pró­bo­wa­li uspo­ko­ić i wyle­gi­ty­mo­wać. Ten jed­nak nie reago­wał na pole­ce­nia, był bar­dzo agre­syw­ny i nie­zwy­kle pobu­dzo­ny. Z uwa­gi na irra­cjo­nal­ne zacho­wa­nie męż­czy­zny uży­to wobec nie­go chwy­ty obez­wład­nia­ją­ce oraz kaj­dan­ki. Męż­czy­zna w dal­szym cią­gu nie pod­po­rząd­ko­wy­wał się pole­ce­niom, szar­pał się i wyry­wał. Mając na uwa­dze agre­syw­ne zacho­wa­nie, a tak­że uza­sad­nio­ne podej­rze­nie, że może znaj­do­wać się pod wpły­wem nar­ko­ty­ków, na miej­sce wezwa­no dodat­ko­wych funk­cjo­na­riu­szy w celu zapo­bie­że­nia eska­la­cji całej sytu­acji oraz pogo­to­wie ratun­ko­we z ratow­ni­ka­mi” – czy­ta­my w oświadczeniu.

Prze­bieg tra­gicz­ne­go zaj­ścia i oko­licz­no­ści śmier­ci mężczyzny

Według wyja­śnień poli­cji, „męż­czy­zna został następ­nie prze­ka­za­ny w ręce medy­ków i z uwa­gi na jego zacho­wa­nie, w asy­ście poli­cjan­tów, został prze­wie­zio­ny do szpi­ta­la, a następ­nie tra­fił na SOR”. „Po oko­ło 2 godzi­nach od prze­wie­zie­nia do szpi­ta­la, dyżur­ny KPP w Lubi­nie został powia­do­mio­ny, że męż­czy­zna zmarł” – podano.

Dol­no­ślą­ska poli­cja doda­ła, że o całym zda­rze­niu natych­miast powia­do­mio­no pro­ku­ra­tu­rę, któ­ra zgod­nie z obo­wią­zu­ją­cy­mi pro­ce­du­ra­mi, wsz­czę­ła śledz­two w tej spra­wie. Powia­do­mio­no rów­nież komór­kę kon­tro­l­ną KWP we Wro­cła­wiu. „Trwa­ją czyn­no­ści doty­czą­ce usta­le­nia prze­bie­gu inter­wen­cji. Zapew­ne na pole­ce­nie pro­ku­ra­tu­ry zosta­nie prze­pro­wa­dzo­na sek­cja zwłok, któ­ra wska­że przy­czy­nę śmier­ci” – czy­ta­my w oświadczeniu.

Inter­wen­cję posel­ską w spra­wie dzia­łań poli­cji pod­jął poseł KO z Dol­ne­go Ślą­ska Piotr Borys. „Nie jest praw­dą komu­ni­kat Poli­cji Woje­wódz­kiej we Wro­cła­wiu. Według infor­ma­cji dyrek­cji szpi­ta­la zgon mło­de­go lubi­nia­ni­na nastą­pił w karet­ce przed przy­jaz­dem do szpi­ta­la. Będę pytał o fil­my z kamer poli­cjan­tów i pod­du­sza­nie w inter­wen­cji” – napi­sał Borys na Twitterze.

W komen­dzie lubiń­skiej poli­cji poseł zło­żył pismo z pyta­nia­mi doty­czą­cy­mi prze­bie­gu inter­wen­cji. „Jestem po roz­mo­wie z rodzi­ną i obej­rze­niu nie­pu­bli­ko­wa­ne­go nagra­nia. Jest wię­cej pytań. Dla­cze­go nie pod­ję­to reani­ma­cji, nie zasto­so­wa­no kaj­da­nek, wie­lo­krot­nie przy­du­sza­no Bart­ka? Żąda­my wyja­śnień” – pod­kre­ślił. (PAP)

Autor­ka: Aga­ta Tomczyńska