W tym roku w Kanadzie będzie można spotkać Świętego Mikołaja częściej niż rok temu. Okazuje się jednak, że nie wszędzie. W niektórych częściach kraju Mikołajów może być za mało, by obsłużyć wszystkie zlecenia. W innych rejonach natomiast, zwłaszcza tam, gdzie odnotowuje się dużo nowych przypadków COVID-19, niektórym grozi bezrobocie.

Cadillac Fairview i Oxford Properties już zorganizowały wizyty Mikołajów w swoich centrach handlowych. Muszą być jednak zachowane środki ostrożności, a na spotkanie z Mikołajem trzeba się umówić (żeby nie było kolejek). Mina Caringi, menedżer ze Scarborough Town Centre, mówi, że klienci zaczęli pytać o powrót Mikołaja już w październiku. Dodaje, że liczba dostępnych spotkań jest ograniczona, dlatego warto je rezerwować szybko.

Oxford współpracuje m.in. z firmą Just be Claus, agencją talentów z Orilli, Ont. Menedżer Jeff Gilroy mówi, że dysponuje 25 Mikołajami. Popyt jest olbrzymi. Musiał już odrzucić około 200 ofert. Wszyscy jego Mikołaje są całkowicie zarezerwowani. Gdy klienci dzwonią, niektórym oferuje w zamian Grincha.

W Vancouver, Rozmin Watson z Hire a Santa, mówi, że jeszcze nigdy nie miała tylu rezerwacji w ciągu 10-12 dni. W zależności od roku współpracowała nawet ze 120 Mikołajami z całej Kanady, ale teraz ma problem z obsadą. Jest to spowodowane poluzowaniem obostrzeń w Ontario i Kolumbii Brytyjskiej, w efekcie czego pojawiło się mnóstwo zapytań.

Watson dodaje, że część “jej” Mikołajów na razie zrezygnowała z pracy ze względu na wiek i obawy przed zakażeniem koronawirusem. Część też nie ma aktualnego wyciągu z historii notowań kryminalnych.

Niektórzy Mikołajowie korzystają z ubiegłorocznego doświadczenia i oferują także lub wyłącznie wizyty wirtualne. Tak robi np. Kris Kringle z Janetville, Ont., który ma ponad 70 lat. Normalnie miałby kalendarz wypełniony umówionymi spotkaniami, ale w tym roku pracuje tylko wirtualnie. Mówi, że jest po dwóch dawkach szczepionki, ale podkreśla, że dzieci są niezaszczepione.

Inaczej jest w Albercie. Tam Mikołaje cierpią z powodu bezrobocia. Santa Jeff – Mikołaj z Calgary, emerytowany pracownik sektora naftowego – w tym roku wyjechał do Lake Havasu w Arizonie. Wróci na święta. Mówi, że normalnie pod koniec listopada miałby z 30 rezerwacji, co by się przekładało na sześć tygodni pracy. Tymczasem teraz ma umówionych tylko 10 wizyt. Dodaje, że inni Mikołajowie, których zna, są w podobnej sytuacji. W prowincji jest stosunkowo dużo zachorowań i ludzie są ostrożni, mówi. Centra handlowe i firmy nie potrzebują Mikołajów.

Podobnie sytuacja wygląda w Nowej Szkocji. Tu jednak zaszczepionych w pełni jest 80 proc. mieszkańców. Prowincja dopuszcza zgromadzenia do 25 osób w pomieszczeniach zamkniętych i do 50 na dworze bez konieczności noszenia maseczek i dystansowania. Ale i tak sezon zaczyna się niemrawo, mówi jeden z najbardziej znanych Mikołajów w prowincji, Santa Floyd, który ma 65 lat, a jako Mikołaj może pochwalić się 40-letnim doświadczeniem zawodowym. Liczba rezerwacji dokonywanych na imprezy firmowe spadła drugi rok z rzędu o 90 proc. Santa Floyd na szczęście współpracuje z dużym sklepem sportowym, do tego dochodzą mu wizyty domowe.