Okazuje się, że wcale nie jest łatwo dostać się na test w kierunku koronawirusa. Niektórym przez pięć dni nie udało się zarezerwować terminu. W takiej sytuacji w Ontario są nawet osoby z objawami COVID-19 i takie, które miały bliski kontakt z chorymi.

Jedna osoba na twitterze napisała, że chciała zapisać się na test w środę. Szybkie testy w swojej okolicy mogła wykonać w piątek, a na test PCR musiała czekać do soboty rano. Ktoś inny skrażył się, że kuratorium publiczne regionu Peel nakazało mu wykonać test natychmiast. Tymczasem najwcześniejsza możliwa data to 24 grudnia. Co najmniej jedna osoba pisała, że chcąc szybko wykonać test, musiała zapisać się na wymaz w sąsiednim regionie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Długie kolejki są w wielu miejscach Ontario. Na niemożność szybkiego zapisania się na wymaz skrażą się mieszkańcy Toronto, Hamilton, London i Ottawy.

Dr Zain Chagla, specjalista od chorób zakaźnych w McMaster University, powiedział w poniedziałek, że liczba zachorowań wzrasta i coraz więcej osób potrzebuje testów. Przyznał, że sprawdzał możliwość rezerwacji i wtedy w poniedziałek rzeczywiście najbliższym możliwym terminem w mieście był piątek 24 grudnia o godz. 8:20 wieczorem. Dodał, że pojedynczy przypadek zakażenia generuje średnio 30 kontaktów i sporo osób z kontaktu też chciałoby się przebadać. Tłumaczył też, że zasoby personalne służby zdrowia muszą być rozdzielone między świadczenie usług medycznych, szczepienia i właśnie testowanie. Teraz jeszcze mamy sezon zimowy, więc pracy jest bardzo dużo.

Chagla zauważa, że według danych Ontario’s COVID Science Advisory Table czas podwajania liczby zakażonych dla wariantu omikron wynosi około 2,7 dnia. Oznacza to, że zarządzanie przypadkami i kontaktami stanowi nie lada wyzwanie, zwłaszcza gdy diagnozy nie można potwierdzić testem. Jeżeli test jest wykonywany po pięciu dniach, to znaczy, że w tym czasie przejdą dwa pokolenia wirusa.

Długi czas oczekiwania na badania nie pozwala także na ocenę rzeczywistej liczby nowych przypadków i wpływu pandemii na poszczególne społeczności. Spływające dane są zawsze kilka dni za rzeczywistym stanem, a przez te parę dni może się bardzo dużo zmienić.

Chagla ocenia, że teraz, gdy potwierdzanych jest 3000–4000 przypadków, to nowych zachorowań może być nawet 15 000–20 000. Tylko nie wszystkich da się zbadać. W poniedziałek podano, że w ostatniej dobie wykonano 44 100 testów. 9,7 proc. wyników było pozytywnych.