Image by Khusen Rustamov from Pixabay

Marcin Makowski komentuje niedawne badania preferencji wyborczych młodzieży, która w tym roku pójdzie na wybory po raz pierwszy  

Na szczycie wartości „debiutantów” znajdują się miłość i zdrowie. Na dole zestawienia znajdowały się Bóg, ojczyzna i co ciekawe… ekologia.
 
Aż 31% spośród badanej młodzieży popiera Konfederację, 29% nie wie, na kogo głosować, zaś PiS popiera tylko 1%.
 
Debiutanci prezentują sprzeczne oczekiwania.. Nie lubią ojczyzny i podatków, a jednoczenie chcą „socjalu” i bezpieczeństwa.

Apatia młodego pokolenia jest alarmująca. Ci, którzy powinni tęsknić za zmienianiem świata, chcą „świętego spokoju”.
„Debiutanci”, czyli grupa wiekowa, która w najbliższych wyborach parlamentarnych zagłosuje po raz pierwszy, zostali niedawno przebadani pod kątem preferencji wyborczych oraz wartości i priorytetów życiowych. Gdybyśmy mieli na bazie ich odpowiedzi stworzyć idealny model „młodego dorosłego”, byłby to człowiek pełen sprzeczności. Rodzinny i przywiązany do bezpieczeństwa, ale nie do Boga i ojczyzny. Opowiadający się za niskimi podatkami, a jednocześnie za sprawnym, opiekuńczym państwem. Z sympatią spoglądający na środowiska LGBT, ale najczęściej deklarujący poparcie dla Konfederacji. Zainteresowany losami planety, ale zmęczony straszeniem „ekologiczną apokalipsą”. W tej plątaninie sprzeczności tylko jedno się zgadza: apatia, indywidualizm i niechęć do polityki. I to się zemści.

Pokoleniowe doświadczenie zoomerów
Żeby uzmysłowić sobie, jak wygląda polityczne pole widzenia obecnego 18-latka, trzeba przyjąć następującą perspektywę. Tak, jak dla pokolenia millenialsów papież zawsze był Polakiem, dla dzisiejszego young adult (ang. młodego dorosłego) Polska zawsze była w Unii i NATO. Pierwszych rządów PiS-u nie pamięta, bo świętował wtedy roczek. Podczas Euro 2012 kończył przedszkole. Gdy Zjednoczona Prawica oraz Andrzej Duda dochodzili do władzy, on zdawał do piątej klasy podstawówki. Pandemia oraz wojna na Ukrainie to prawie 20% długości jego życia.

Wchodzenie w dorosłość upłynęło mu w cieniu wymuszonej separacji od rówieśników, edukacji zdalnej, masowej migracji spowodowanej konfliktem zbrojnym oraz antycypowanej katastrofy klimatycznej. Oczywiście najstarsi „debiutanci” w październiku skończą dwadzieścia jeden lat, ale ich doświadczenia nie różnią się znacząco od ich trzy lata młodszych kolegów i koleżanek.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Właśnie tę grupę, czyli przedział wiekowy 18–21, przebadała niedawno agencja doradcza Lata Dwudzieste oraz PR Profeina, swoje ustalenia publikując w raporcie „Debiutanci ’23”. Dlaczego warto się im przyjrzeć? Bo przeczą powielanym do tej pory stereotypom o polityczno-ideowym profilu pokolenia Z.

U tzw. zoomerów nie widać ani specjalnej radykalizacji, ani totalnego odwrotu od (przynajmniej części) imponderabiliów konserwatyzmu. Są one jednak okraszone powszechną sympatią wobec postulatów środowisk LGBT oraz obojętnością wobec Boga i religii. Nie da się również odtrąbić – jeżeli za wykładnię przyjmujemy deklaracje „debiutantów” – kryzysu zdrowia psychicznego.

Co w takim razie wybija się na pierwszy plan? Przejdźmy do wyników raportu.

Obojętni wobec Boga, ekologii, polityki i nie tacy „depresyjni”, jak ich malują
Na pytanie: „Jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze w obecnym momencie swojego życia?”, najczęstszymi odpowiedziami były: miłość (64%), zdrowie (62%), rodzina/przyjaźń (po 58%). W dalszej kolejności bezpieczeństwo (48%), szacunek (47%), wolność (45%), spokój (43%) oraz bogactwo (27%).
Na drugiej stronie szali znajdowały się: wiara oraz Bóg (18%), honor (14%), ojczyzna (12%), patriotyzm (8%) i prestiż (8%).Zestawienie zamykały – co szalenie ciekawe – ekologia (7%), władza (5%) i polityka (4%).

Podobnie jeżeli chodzi o „kwestie najważniejsze w najbliższej przyszłości”, na czoło wysuwają się wartości egzystencjalne, aby nie powiedzieć przyziemne. Dobre relacje z przyjaciółmi i rodziną (54%), zdrowie własne i najbliższych (52%), wystarczające zarobki (46%) i dobrostan psychiczny (42%). „Życie w czystym i pełnym zieleni środowisku” interesuje jedynie 11% ankietowanych.
Być może za kolejne wskaźniki odpowiada piętno pandemii, ale młodzi wyborcy zaskakująco licznie martwią się o swoje zdrowie (62%) oraz interesują się opieką zdrowotną w Polsce (85% ankietowanych).
To wszystko – żeby jeszcze bardziej zagmatwać sytuację – przy relatywnie dobrych wynikach oceny dobrostanu psychicznego. Ponad 30% badanych określiło go jako wysoki, 53% jako średni, 16% niski.
W ostatniej grupie delikatnie przeważają młode kobiety, które rzadziej niż mężczyźni deklarują poczucie szczęścia (26% do 36% u mężczyzn).

„Debiutanci” zagłosują na Konfederację?
Choć grupa wiekowa 18–21 nie należy do tej, która na własnej skórze może odczuć konsekwencje kryzysu gospodarczego, to wśród odpowiedzi na pytanie o obawy i niepokoje o przyszłość pierwsze miejsce z dużą przewagą zajmował lęk związany z rosnącą inflacją i kosztami życia (72%), następnie strach przed pogorszeniem osobistej sytuacji finansowej (46%).
Dopiero później, „debiutanci” myślą o kondycji psychicznej ludzi (38%) czy zmianach klimatu (33%). To o tyle interesujące, że w innym pytaniu – o źródła towarzyszących im frustracji – młodzi twierdzą równocześnie, że są „znudzeni ciągłym mówieniem o sprawach ekologicznych czy środowiskowych”. Taką odpowiedź deklaruje 34% ankietowanych.
Bardziej zmęczeni przesyceniem tematami klimatycznymi są mężczyźni, nieco mniej kobiety, które częściej deklarują obawy przez zanieczyszczeniem powietrza, utratą bioróżnorodności czy – generalnie – lęk przed wchodzeniem w dorosłość w tak działającym świecie. Jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe, związki partnerskie popiera 66% ankietowanych, za małżeństwami par jednopłciowych jest 60%, a 53% zgadza się na adopcję przez pary homoseksualne.
Liczne paradoksy w odpowiedziach „debiutantów” najpełniej widać jednak w obszarze życia politycznego. I tutaj znowu wróćmy do pytania o źródło frustracji. Zdecydowana większość – tj. 80% pytanych – deklaruje irytację obecną sytuacją polityczną w Polsce. Równocześnie 70% badanych nie chce się angażować w sprawy społeczno-polityczne, 53% chętnie wyjechałoby z kraju, a praworządność istotna jest jedynie dla 36% pytanych. Gardzenie tym, co polityczne, nie przeszkadza jednak w uzyskaniu wysokiej deklaratywnej frekwencji wyborczej, plasującej się na poziomie 67%.

Wśród partii, na które chcieliby głosować „debiutanci”, wygrywa Konfederacja (31%). Dalej na liście znajdują się Koalicja Obywatelska (15%), Lewica (13%), Trzecia Droga (6%), PiS (5%) oraz Porozumienie (1%). W rzeczywistości drugie miejsce okupuje jednak partia „trudno powiedzieć” – taką odpowiedź zadeklarowało aż 29% badanych.

Chcą dużo brać, a mało dawać
Na koniec zerknijmy na to, czego od polityków oczekuje ich przyszły elektorat. Prym wiodą obniżenie podatków (53%), poprawa opieki psychicznej (43%) oraz liberalizacja prawa aborcyjnego (41%). Następne są: rozwój komunikacji publicznej (35%), zwiększenie płacy minimalnej (32%), rozdział państwa od Kościoła (28%), ograniczenie wycinki lasów (28%), dopłaty do mieszkań dla młodych (27%), skrócenie tygodnia pracy (25%), zielona transformacja (24%), zakaz wstępu środowisk LGBT do szkół (11%), ograniczenie pomocy wojskowej dla Ukrainy (10%), rewaloryzacja 500+ (7%). Zestawienie zamyka postulat powszechnego dostępu do broni (6%) oraz wyjście z Unii Europejskiej (5%).

Oczywiście mając na uwadze, że mówimy o ludziach, którzy dopiero wchodzą w dorosłość, więc część priorytetów zweryfikuje samo życie, czymś niepokojącym jest skala pęknięcia między oczekiwaniami wobec państwa a chęcią partycypacji w jego funkcjonowaniu.
Nie da się przecież logicznie połączyć postulatu obniżenia podatków z równoczesnym wymaganiem rozwoju publicznej opieki zdrowotnej. Nie da się wymagać poczucia bezpieczeństwa od ojczyzny, z którą się nie identyfikuje i którą zamierza się opuścić. Nie można być w tak przytłaczającej większości sfrustrowanym sytuacją w kraju, gdy praktycznie nikt z badanej grupy nie wyraża zainteresowania polityką oraz władzą.

Zamiast radykalizacji – apatia
„Debiutanci” – przynajmniej w przedstawionych badaniach – jawią się jako pokolenie paradoksu. Świętego spokoju i rodzinno-przyjacielskiej idylli bez nadziei na własne mieszkanie czy skuteczną opiekę zdrowotną. Choć są u progu życia, ich lęki oraz frustracje przypominają obawy emerytów.
Być może bardziej alarmujące od ewentualnej radykalizacji wydają się jednak apatia i pragmatyzm ludzi, którzy z definicji powinni tęsknić za zmianą, ryzykiem i wywracaniem status quo.
Choć równo ¼ pytanych twierdzi, że studia wyższe to „strata czasu”, z ich odpowiedzi nie wyłania się obraz aspiracji, ambicji oraz drogi, która miałaby zastąpić klasyczną edukację. Nawet charakterystyczny dla dojrzewania i wyprowadzki z domu bunt wobec wartości rodziców jest w omawianych badaniach kolejnym wielkim paradoksem. „W wielu sprawach mam zupełnie inne poglądy niż moi rodzice” – deklaruje 68% „debiutantów”, ale równocześnie 64% przekonuje, że ma „świetne relacje z rodzicami”.
Niestety wszystko wskazuje na to, że jeżeli percepcja „debiutantów” się nie zmieni, niedługo po pierwszych wyborach nastąpi twarde zderzenie z rzeczywistością. Bo wychodząc z rutyny, w której kolejne cykle życia kształtuje szkoła, a życie finansują dorośli, nagle okaże się, że nie można mieć działających na prowincji PKS-ów, gdy nie wiemy ani jak ten system zorganizować, ani kto ma za niego zapłacić.

Nie dostaniemy taniego mieszkania, jeżeli interesuje nas tylko czubek własnego nosa, a polityka odraża. No chyba że przekłada się na jeszcze niższe podatki. Tyle że optymalizacja podatkowa jeszcze nigdzie na świecie nie stworzyła programów budownictwa socjalnego (za którym tęsknią wchodzący w dorosłość). Wreszcie, nie ugruntujemy zdolnych przetrwać największe kryzysy relacji z ludźmi, jeżeli wiara, Bóg i poświęcenie będą stanowić tło do spotkań we własnej strefie komfortu.

Nie wiem, czy da się to jeszcze zmienić – zakładam, że jest to możliwe – ale jeżeli ktoś w wieku 18 lat chce przede wszystkim świętego spokoju, zawsze znajdą się politycy, którzy za cenę nieinteresowania się tym, co robią, święty spokój będą mu w stanie obiecać. „Nic i nigdy dla człowieka i dla społeczności ludzkiej nie było tak nie do zniesienia jak wolność” – pisał Fiodor Dostojewski w Braciach Karamazow. Myślę, że przed „debiutantami” stoi właśnie to zadanie: określić, na ile chcą wolności, a na ile świętego spokoju. Tylko później niech nikt nie frustruje się na świat, który sam stworzył – a może lepiej – do którego tworzenia nie przyłożył ręki.

Marcin Makowski
Klub Jagielloński