Społeczne i polityczne trendy przemieszczają się z zachodu na wschód.
Z Kalifornii do Nowego Jorku, z Francji do Polski. Z Hiszpanii na Półwysep Arabski.
Czy ma to coś wspólnego z ruchem obrotowym Ziemi? Czy jest to w ogóle prawdziwe?
To, że wiele prądów i mód przychodziło do nas z Francji nie znaczy wcale, że jest to prawda uniwersalna. A czy jest to w ogóle prawda?
No bo co to jest prawda? Zagadnienie szczególnie istotne dla katolika, i szczególnie ostatnio w czasach demokracji, kiedy to na przykład prawdę można po prostu demokratycznie przegłosować.
Wychowano mnie w szacunku do prawdy i dążenia do jej poznania. To co było nieprawdą było kłamstwem. Prawdę mierzono przykazaniami: dekalogiem, prawem, zwyczajami. Sprawy nieco się skomplikowały w komunizmie, bo oczywiste prawdy takie jak ochrona życia, definicja dobra i zła zostały przenicowane. Dobrem było kłamstwo jak na przykład chrzest dzieci partyjniaków (chrzest najczęściej z inicjatywy babci bez wiedzy partyjniaka) po kryjomu, czy donoszenie na bliźniego władzy komunistycznej. Przy ogólnym niedostatku wszystkiego dobrem stało się ‘załatwianie’ czyli po prostu korupcja. To co nas trzymało w ryzach to niezachwiane reguły naszej wiary. Nasze chrześcijańskie kanony wiary, były naszymi kanonami prawdy. Wiedzieliśmy kim jesteśmy, nauczono nas jak wracać na ścieżkę prawdy poprzez sakrament pokuty. A i owszem, wierni, na przykład moi rodzice, nie koniecznie zgadzali się z wszystkimi zasadami kościoła, ale to były tylko rozmowy, wokół jasno postawionej zasady, która służyła jako prawda. Wszystko inne było odstępstwem. Z wszystkiego innego należało się wyspowiadać i otrzymać rozgrzeszenie. I nie popełniać tego odstępstwa od prawdy, czyli grzechu, ponownie.
Z duchem czasu, prawda była coraz bardziej rozmywana. Wątpliwości nie kończyły się na rozmowach w domu – zaczęły przybierać bardziej aktywne zachowania. Kościoły pustoszały, z sakramentów takich jak pierwsza Komunia Święta, czy ślub zrobiło się widowisko na pokaz. Post? Jak się zje coś zakazanego, gdy nikt nie widzi… Owszem widzi. Bóg. Ale to we mnie taką wiarę wpojono. Czy ja zdołałam to wpoić moim dzieciom i wnukom? Żadne z nich nie chciało być etnikiem.
No a potem się zaczęło, czy też kontynuowało od francuskiego oświecenia. Zmiana, zmiana, zmiana. Cały Sobór Watykański II (1962-1965) był o zmianie. Idee zmiany są dalej kontynuowane. Idą z Zachodu (Niemcy, Francja) do nas. Katolicyzm niemiecki pod zwierzchnictwem niemieckiej kościelnej hierarchii zaczął się rozjeżdżać z zasadami stolicy apostolskiej, a także z tym co dalej nas obowiązywało. Tak by się zdawało. Aż…

Nie dotarł do mnie list biskupów polskich nawołujących o odwiedzenie synagogi w dniu 12 kwietnia (rocznica odwiedzenia synagogi w Rzymie przez papieża Jana Pawła II) w ramach zwalczania antysemityzmu. I ani słowa w tym liście o światowych antypolonizmach – chociażby dla symbolicznej równowagi. Nie znalazłam także nigdzie, aby główny rabin Izraela (albo chociaż jeden z dwóch głównych), ani Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich nawoływał do pojednania z katolikami w Polsce poprzez wizytę w kościele katolickim. Czy to jest katolicyzm liberalny? Taki jak w Niemczech? Nie sądzę.
Zgodnie z AI (Artifificial Intelligence/Sztuczna Inteligencja): ‘Katolicyzm liberalny to nurt wewnątrz katolicyzmu dążący do pogodzenia wiary z nowoczesnymi wartościami liberalnymi, takimi jak wolność indywidualna, pluralizm, demokracja i tolerancja. Jego zwolennicy często akcentują znaczenie sumienia, podchodzą w sposób otwarty do kwestii społecznych i teologicznych, dążąc do adaptacji Kościoła do zmieniającego się świat

Kluczowe cechy katolicyzmu liberalnego:
● Pogodzenie wiary z nowoczesnością: Próba syntezy dogmatów katolickich z ustrojem demokratycznym i ideami oświeceniowymi.
● Wartość wolności: Uznawanie wolności za jedną z nadrzędnych wartości, często z większym naciskiem na autonomię jednostki w życiu prywatnym i społecznym.
● Otwartość na zmiany: Otwarcie na— dialog z nauką, kulturą świecką i zmianami społecznymi.
● Akcent na indywidualizm: Skupienie się na subiektywnym, osobistym podejściu do wiary i Boga.
● Nurt ten wywodzi się z XIX wieku, próbując odpowiedzieć na wyzwania rewolucji francuskiej i powstania nowoczesnych społeczeństw”

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Acha, więc jako nie liberalna katoliczka, znów jestem nienowoczesna.
I teraz przed majowymi świętami w Polsce, wertując to co się dzieje natknęłam się na wypowiedzi kardynała Grzegorza Rysia o płynnej etyce i moralności, dzięki czemu jedynie dochodzimy do prawdy, bo jej jako takiej nie ma. Sprawdźcie sobie sami. Świąteczny wywiad z Gazety Wyborczej jest omówiony w numerze Do Rzeczy (18, 27-3 maja, Wydanie Specjalne na Majówkę), w którym Paweł Chmielewski w artykule ‘Kościół (nie)prawdy’ rozprawia się z liberalnym podejściem do wiary kardynała Grzegorza Rysia. Purpurat (mianowany przez papieża Franciszka w 2023) jest następcą w Krakowie po arcybiskupie Marku Jędraszewskim, który był znany z jasnej interpretacji katolicyzmu. I to się nam bardzo podobało. Byłam zwolenniczką linii obrony wiary Metropolity Krakowskiego Marka Jędraszewskiego. A teraz co? Mam dochodzić do prawdy i wierzyć, że jest mnogość moralności, a tym samym etyk? No nic, wymaga to głębszego przyłożenia i studiowania – przecież musimy w tym rozchwianym świecie znaleźć jakąś spójną wykładnię, bo inaczej rozszerzy się nasze grupowe rozdwojenie jaźni.

A tu na sam koniec wisienka na torcie! Portal Kraków news (krknews.pl) zaanonsował, że w piątek można grillować kiełbaski – kardynał Ryś udzielił dyspensy.
Ludzie, piątek to jest 1-szy maja – komunistyczne święto. Ci, którzy je obchodzą, nie będą pytać (bo nigdy nie pytali) czy wolno im nie przestrzegać postu. A ci, którzy przestrzegają postu, a zjedzą w piątek grillowaną kiełbaskę bez dyspensy? Tak jakby pijany jechał na koniu, to w lewo w siodle, to w prawo, ale nigdy prosto.
Więc wchodzimy w bramy liberalnego katolicyzmu, ale nie do końca, bo szykują się ponownie restrykcje (złagodzone przez papieża Franciszka) wobec Bractwa Św. Piusa, które kwestionuje część nauczania Soboru Watykańskiego II, uznając je za sprzeczne z tradycją: wolności religijnej, dialogu ekumenicznego, autorytetu samego samego Soboru ii.
W naszym codziennym życiu, to bractwo św. Piusa dalej odprawia msze święte łacińskie.
Więc tak: z jednej strony wkraczamy w sferę liberalizmu katolickiego, ale z drugiej zamykamy drzwi do różnorodności. Skąd my to znamy? Jako biali przybysze do Kanady (z ciężkim akcentem i katolicy) byliśmy wykluczeni z kultury białych protestantów (WASP – White Anglo-Saxon Protestants), a obecnie też jesteśmy wykluczeni z DEI (Diversity, Equity, Inclusion), z tych samych powodów. Jakoś nam zawsze wiatr w oczy!
To wszystko tylko powiększa moje skołowanie. I w tym może nic takiego złego nie ma. Tylko skoro sama prawda jest zakwestionowana, to jak mogę znaleźć do niej drogę?
Istny liberalny dylemat.

Alicja Farmus,
Toronto, 4 maja, 2026