Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podczas wiecu wyborczego w Bullhead City w Arizonie (14 października 2026 r.) ponownie zapowiedział, że Kanada „skończy jako 51. stan” USA. Wypowiedź padła na tle długoletnich pretensji handlowych i nawiązywała do wcześniejszych gróźb wobec Grenlandii.

Trump przemawiał na lotnisku Laughlin Bullhead International Airport w ramach kampanii przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu. Zwracając się do zwolenników, oświadczył: „Kanada traktuje nas bardzo źle. Zawsze tak było. Już nie. To zupełnie inna gra, odkąd Trump jest w mieście”.

Prezydent stwierdził wprost: „Skończą jako 51. stan, bo to jedyny sposób, w jaki to działa. My ich nie potrzebujemy, ale oni potrzebują nas”. Zapytał też, dlaczego Stany Zjednoczone mają tracić miliardy dolarów „na wspieranie kraju, który nie jest jednym z nas”.

Szczególnie mocno zabrzmiało porównanie do Grenlandii. Trump powiedział, że Kanada „będzie robić coś podobnego jak Grenlandia” i że „to tylko dokłada się do naszego pięknego talerza”. Dodał: „Nasz talerz cały czas się powiększa”. Wypowiedź wpisuje się w serię wcześniejszych deklaracji Trumpa o rozszerzaniu wpływów USA w Ameryce Północnej i Arktyce.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

To nie pierwsza tego typu wypowiedź. Od 2025 roku Trump regularnie wraca do pomysłu włączenia Kanady jako 51. stanu, łącząc go z wojną handlową, cłami i argumentem o rzekomej zależności ekonomicznej i wojskowej Ottawy od Waszyngtonu. Premier Mark Carney wielokrotnie odpowiadał, że „Kanada nie jest na sprzedaż”.

Wypowiedź z Arizony pojawia się w momencie trwających napięć handlowych i na kilka tygodni przed wyborami uzupełniającymi w USA. Dotychczas nie ma oficjalnej reakcji rządu Carney’ego na dzisiejsze słowa Trumpa. Komentatorzy zwracają uwagę, że takie wypowiedzi wzmacniają nacjonalistyczne nastroje po stronie kanadyjskiej, a jednocześnie podtrzymują niepewność wokół relacji dwustronnych.