Zwykle nie mogę doczekać się otwarcia Igrzysk Olimpijskich, nie tylko letnich jak i zimowych. W końcu jestem zapalonym narciarzem of ponad 60 lat.
Nie inaczej było w ubiegły piątek.
Igrzyska Olimpijskie poprzedziła uroczysta impreza otwarcia, która należy zwykle do najbardziej oglądanych i jednocześnie krytykowanych, nieodłącznych części wielkich widowisk.
I znów – to samo.
Trzy godziny spektaklu mogłyby zamknięte w dwóch, a może i szybciej. Przynajmniej moim zdaniem.
Pamiętajmy, że najważniejszymi aktorami tych dwóch tygodni zmagań na trasach śnieżnych czy lodowiskach są zawodnicy.
Z własnego doświadczenia wiem, że uroczystości otwarcia czy zamknięcia igrzysk są zawsze bardzo wyczerpujące dla uczestników – zawodników, trenerów i zaplecza sportowego.
Najgorsze wspomnienia mam z otwarcia Igrzysk Olimpijskich w 1988 roku w Seulu, gdzie byliśmy „na nogach” prawie 8 godzin! Nie żartuje,
Wtedy organizatorzy zarządzili wczesną zbiórkę do przejazdów, czekanie, jazda autobusem – siedzenie- czekanie na przemarsz – 2 godziny, stanie na murawie, 2 godziny, czekanie na autobusy do wioski olimpijskiej – zabić się można.
Tym razem takiego czekania nie było, chociaż, moim zdaniem, cały program był na siłę rozwlekany.
Podzieliłem się moimi spostrzeżeniami z żona, które stwierdziła, że mi już chyba odbiło w tej Ameryce. Wszystko szybko i szybko… (Na końcu przyznała mi rację).
Te igrzyska są nietuzinkowe.
Rozgrywane są trzech miejscach: w Mediolanie (te na lodzie) i te na śniegu w Cortina D’Ampezzo i Val du Femme.
Koniec końców – Igrzyska rozpoczęto od dwóch potężnych narciarskich wydarzeń. W sobotę rozegrano bieg zjazdowy mężczyzn a w niedziele – kobiet.
Nie oczekiwano większych sensacji wśród mężczyzn i tak też się stało.
Zjazd to domena bardziej dojrzałych zawodników, a tu – w miarę młody Szwajcar postarał się o niespodziankę. Franjo von Allman ma tylko 24 lata, więc młodzik jak na zjazdowców pojechał szaleńczo odważnie i, jak to na Igrzyskach Olimpijskich bywa – wygrał.
Inaczej i bardziej przewidywalnie zakończył się zjazd kobiet.
Moja faworytka, 41-letnia Lindsey Vonn niestety uległa poważnemu wypadkowi i została odtransportowana ze stoku do szpitala helikopterem.
Podobnie zakończyła się przygoda olimpijska zawodniczki z Andory Cande.Moreno Becerra.
PO raz drugi w historii Igrzysk wygrała Amerykanka Breezy Johnson.
Nie jest to jakąś wielka sensacja. Breezy jest aktualną mistrzynią świata i wie co robi.
Startując z szóstej pozycji zebrała informacje od innych trenerów i wybrała bardzo agresywna linię zjazdu.
Dzięki temu osiągnęła największą szybkość prawie 130km/godzinę i dopiero Niemka Emma Aicher, która startowała po niej z dziewiątej pozycji poprawiła ten wynik.
Niemka nie wytrzymała jednak do końca, popełniła kilka błędów technicznych w końcówce przejazdu i zabrakło jej tylko 0.04 s do wyniku Breezy.
Oczywiście nie obyło się od politycznych idiotyzmów, ale nie będę odnosił się do szczegółów, gdyż takiego stanu rzeczy nie toleruję i nie chcę tolerować.
Jeśli chodzi o polską reprezentację, to działa jak na razie „cienko”.
Jedynym głośnym zdarzeniem jest wybór strojów olimpijskich dla reprezentacji,
Kontrowersja warta „polskiego piekiełka”.
www.bogdanpoprawski.com
Have a Great Day!
Bogdan






















































.gif)






