Parti Québécois (PQ), czyli   klasyczna partia separatystyczna / suwerenistyczna w Quebecu, właśnie wygrała wybory uzupełniające (byelection) w okręgu Chicoutimi.

To nie była zwykła wygrana, tylko dość mocny sygnał zmiany nastrojów politycznych w prowincji. Okręg Chicoutimi leży w regionie Saguenay–Lac-Saint-Jean – północny Quebec, dawniej bardzo „niepodległościowy” teren i przez ostatnie lata należał do Coalition Avenir Québec (CAQ) François Legaulta – w 2022 roku CAQ zgarnęła tam ponad 62% głosów.
Po rezygnacji byłej minister Andrée Laforest z CAQ odbyły się wybory uzupełniające 23 lutego 2026.
Kandydatka PQ Marie-Karlynn Laflamme wygrała zdecydowanie: ≈ 45,35% głosów (6999 głosów). Drugie miejsce zajął Konserwatysta (Parti conservateur du Québec) z ≈26%, a CAQ spadła dramatycznie do ≈12%.

To oznacza, że PQ wróciło do korzeni w tym okręgu – historycznie Chicoutimi było jednym z bastionów suwerenistów.  To już czwarta z rzędu wygrana PQ w wyborach uzupełniających od 2023 roku (wcześniej Jean-Talon, Terrebonne, Arthabaska).

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Partia, która w 2022 roku ledwo weszła do Zgromadzenia Narodowego – miała tylko 3 mandaty i straciła status oficjalnej partii, teraz ma już 7 deputowanych. Sondaże pokazują, że PQ pod wodzą Paula St-Pierre Plamondona mocno rośnie w sondażach – często jest na prowadzeniu lub blisko.

PQ otwarcie obiecuje, że jeśli wygra jesienne wybory generalne  to zorganizuje nowy referendum niepodległościowe w pierwszej kadencji (cel: do 2030).Wczorajsza wygrana jest więc odczytywana jako duży cios dla CAQ, który traci poparcie w wielu regionach,
powrót „kwestii narodowej” – suwerenność – na pierwszy plan debaty,
znak, że część wyborców jest zmęczona „status quo” i wraca do tradycyjnego podziału federalizm vs. niepodległość.