Turystyka urodzeniowa to w Ontario i Kanadzie zjawisko realne, skoncentrowane w kilku szpitalach, narasta po pandemii, sięgając aż 2% wszystkich porodów. Podatnicy pokrywają jej koszty w przypadku niepłaconych rachunków. W Kanadzie w roku fiskalnym 2024-25 było ok. 5430 porodów nie-rezydentów (non-resident self-pay births) — powrót do poziomu przedpandemicznego (ok. 1,5% wszystkich porodów).
Ontario ma największy udział (ok. 53% wszystkich takich przypadków w Kanadzie) — w 2024-25 ok. 2895 porodów nie-rezydentów.
Najbardziej dotknięte szpitale w Toronto: Humber River Hospital — nawet 10,5% wszystkich porodów to nie-rezydenci (najwyższy wskaźnik w kraju w niektórych latach). Inne szpitale w GTA (np. North York General) też notują wzrosty.
Szacunki wskazują, że ok. połowa tych porodów to prawdziwa turystyka urodzeniowa (kobiety przyjeżdżające specjalnie na poród na wizie turystycznej), reszta to np. studentki międzynarodowe, pracownice tymczasowe czy osoby z innymi statusami. Nie-rezydenci powinni płacić sami — szpitale żądają depozytów (np. ok. 10–16 tys. CAD za poród naturalny/C-section). Pakiety „birth tourism” oferowane przez agencje kosztują 15–25 tys. CAD+. Problem pojawia się przy niezapłaconych rachunkach — np. w Richmond Hospital w BC w jednym roku nie zapłacono 1,1 mln CAD z 6,2 mln faktur. W Ontario też zdarzają się takie przypadki, co obciąża system publiczny
Dziecko urodzone w Kanadzie dostaje obywatelstwo automatycznie (jus soli) — niezależnie od statusu rodziców (z wyjątkiem dyplomatów). To przyciąga rodzące głównie z Chin, Nigerii, Indii Nie jest to nielegalne, ale budzi kontrowersje — część polityków chce ograniczeń lub zmian w prawie obywatelstwa.




































































