Jeśli Kanada ma przetrwać, Kanadyjczycy muszą być gotowi walczyć o nią politycznie, kulturowo i gospodarczo

Czas niszczy wszystko: linie brzegowe się zmieniają, góry ulegają erozji, całe kontynenty dryfują, gwiazdy zamieniają się w nowe.
Wszystko, co ludzkie, jest wyjątkowo ulotne. Nasze ciała się starzeją, skarpetki dziurawią, komputery stają się przestarzałe, zwyczaje się zmieniają. Rzeczy, które robiliśmy kiedyś, już dziś nie robimy. Który mężczyzna nosi dziś brylantynę we włosach? Które dziecko opiekuje się swoim Tamagotchi lub Chia Pet?

Ruchy polityczne i partie niczym się tu nie różnią.
Gdzie są zwolennicy Kredytu Społecznego, Zjednoczonych Rolników Alberty, Ralliement créditiste, Zachodniej Partii Pracy lub Postępowego Sojuszu Demokratycznego? Dawno przeminęli, podobnie jak Brytyjska Kolumbijska Partia Społeczno-Konstruktywna, Zjednoczona Partia Nowej Fundlandii i federalni Postępowi Konserwatyści.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Narody również powstają, krzepną, słabną, pękają, a czasem całkowicie zanikają. Kanada podlega tej samej rzeczywistości.
Nawet coś tak wielkiego jak naród czy imperium może zniknąć, zastąpione czymś tymczasowym. Na początku XX wieku istniało imperium rosyjskie. Zostało ono obalone w 1917 roku, a jego miejsce zajęła republika rosyjska, która z kolei została zniszczona, by w 1922 roku ustąpić miejsca Związkowi Socjalistycznych Republik Radzieckich, który w 1991 roku rozpadł się, dając początek 15 nowym państwom.
Za mojego życia Czechosłowacja, Jugosławia, Zjednoczona Republika Arabska, Wietnam Południowy i Tybet zniknęły z powierzchni ziemi.
Czy jest jakikolwiek powód, by oczekiwać, że Kanada przetrwa długo? A przynajmniej będzie istnieć nadal w obecnej formie konstytucyjnej? W skali globalnej konstytucje mają średni okres obowiązywania od 15 do 17 lat, przy czym zachodnie władze demokratyczne zazwyczaj trwają znacznie dłużej, zanim fundamentalnie rozchwieją swoją strukturę polityczną.

Kanada miała już trzy odrębne formaty: od 1867 do 1931 roku byliśmy dominium Imperium Brytyjskiego ze znaczną władzą zachowaną w Londynie; Nasza niepodległość została wzmocniona po Statucie Westminsterskim z 1931 roku; a pod pretekstem „patriacji” Konstytucji od Wielkiej Brytanii, w 1982 roku nastąpiła rewolucja konstytucyjna.
Czy po 45 latach obecnych rządów Kanada jest silniejszym, zdrowszym i bardziej zjednoczonym krajem niż była w stulecie swego istnienia? Z pewnością nie.
Quebec pozostaje nieśmiałym uczestnikiem narodowego marzenia, chętnie blokując korytarz energetyczny z zachodu, jego separatystyczne impulsy nie słabną, a jego wybierani urzędnicy często postrzegają politykę federalną głównie jako okazję do wyciągania politycznych łupów z Ottawy.
Aktywiści i sądy, zdaniem wielu Kanadyjczyków, złączyli siły, aby uprzywilejować pewne grupy etniczne i płci, a dyskryminować inne.
Separatyzm na preriach osiągnął poziom, który dekadę temu byłby nie do pomyślenia.
Kanadyjczycy przestali mieć dzieci na poziomie zastępowalności, a emigracja młodych i utalentowanych przyspiesza, zwłaszcza do Stanów Zjednoczonych.
Proces „pojednania” z Aborygenami wydaje się generować więcej niechęci niż pozytywnych emocji.

I to jeszcze nie wszystko. Dekadę temu Kanada zajmowała piąte miejsce w międzynarodowych rankingach szczęścia; teraz jesteśmy na 25. miejscu, a wśród osób poniżej 30. roku życia Kanada zajmuje 58. miejsce.
Spadliśmy również w Indeksie Percepcji Korupcji: spośród 10 systemów opieki zdrowotnej w krajach o wysokich dochodach zajmujemy dziewiąte miejsce, wyprzedzając jedynie Stany Zjednoczone.

A co z wynikiem Kanady w zakresie postrzeganej wolności wyboru? W ciągu ostatniej dekady spadliśmy z około 12. na 58. miejsce.
Można by pomyśleć, że Kanadyjczycy byliby zainteresowani odwróceniem się od partii, która sprawowała władzę w czasie tych drastycznych spadków ich zbiorowego dobrobytu, ale każdy, kto tak myślał, nie zwracał zbytniej uwagi na intencje wyborcze.
W niektórych kwestiach Kanadyjczycy wydają się być oporni na zmiany.

Wszystkie społeczeństwa w końcu upadają, ale upadku nie trzeba biernie akceptować. Historia pokazuje również, że narody mogą się odrodzić, gdy obywatele odmawiają poddania się cynizmowi lub fatalizmowi. Zakładanie rąk i czekanie, aż upadek sam się zakończy, gwarantuje dalsze pogarszanie się sytuacji.

Aby Kanada przetrwała, Kanadyjczycy muszą być gotowi walczyć politycznie, kulturowo i gospodarczo o jej poprawę. Szansa na walkę wciąż istnieje, a kraje przetrwają dłużej tylko wtedy, gdy wystarczająca liczba ludzi uwierzy, że ich kraj jest wart walki i zaangażuje się w nią.

Gerry Bowler jest kanadyjskim historykiem, autorem kilku książek o kulturze, historii europejskiej i społecznej

oraz starszym rangą pracownikiem naukowym Frontier Centre for Public Policy.

@ Troy Media