Izrael nie jest zadowolony z dwutygodniowego zawieszenia broni między USA a Iranem (ogłoszonego 7–8 kwietnia 2026). Traktuje je jako tymczasowe, niepełne i raczej jako ustępstwo wobec decyzji prezydenta Trumpa niż własne zwycięstwo.
Izrael również zgodził się wstrzymać ataki bezpośrednio na Iran na te dwa tygodnie, ale uważa, że rozejm nie obejmuje operacji przeciwko Hezbollahowi w Libanie – Netanyahu jasno to podkreślił i Izrael kontynuuje, a nawet zintensyfikował, naloty i operacje lądowe w Libanie.
Oficjalnie biuro premiera wydało oświadczenie, że Izrael popiera decyzję Trumpa i zawieszenie ataków na Iran, ale jednocześnie podkreślono w nim, że cele Izraela nie zostały w pełni osiągnięte – m.in. całkowite wyeliminowanie irańskiego zagrożenia nuklearnego, rakietowego i terrorystycznego. Netanyahu stwierdził wprost: „Palec Izraela pozostaje na spuście” i kraj jest gotowy wrócić do walki w każdej chwili. Dodał, że rozejm nie obejmuje Libanu i ataki na Hezbollah będą kontynuowane.
Izraelscy funkcjonariusze prywatnie mówią że mają więcej celów militarnych wobec Iranu, które chcieliby zrealizować. Opozycja w Izraelu (np. Yair Lapid) ostro krytykuje rozejm, nazywa go jedną z największych „katastrof dyplomatycznych” w historii Izraela. Twierdzi, że Netanyahu zawiódł strategicznie, a Izrael nie siedział nawet przy stole negocjacyjnym, gdy cele wojny nie zostały osiągnięte.
Nawet prawica i część społeczeństwa wyraża niepokój i rozczarowanie – rozejm postrzegany jest jako zastopowanie „zwycięstwa” gdy to było na wyciągniącie ręki (defeat from the jaws of victory), co Iran przedstawia obecnie jako swój sukces, a Izrael wychodzi osłabiony w oczach wrogów. Szeroki konsensus w izraelskiej polityce uznaje pogląd, że nikt nie jest zadowolony z tego porozumienia.
Zawieszenie broni jest bardzo kruche. Obie strony oskarżają się nawzajem o naruszenia.
Izrael popiera więc oficjalnie zawieszenie broni (bo to decyzja USA), ale jest z niego głęboko niezadowolony i zaniepokojony. Widzi je jako przerwę, która nie rozwiązuje kluczowych zagrożeń (szczególnie ze strony Iranu i jego proxy jak Hezbollah). Netanyahu podkreśla gotowość do wznowienia działań, a opozycja oskarża go o porażkę dyplomatyczną.
Były premier Naftali Bennett ostro skrytykował rząd po zawieszeniu broni w Iranie, ostrzegając Izrael przed „mściwym Iranem” i oskarżając władze o nieosiągnięcie celów wojennych. „Powodem, dla którego tak wiele osób czuje się dziś wieczorem rozczarowanych, jest to, że władze sprzedały nam iluzje. Wszystkie ich puste obietnice rozbiły się nam w twarz”. Bennett twierdzi, że terroryści z Hamasu rosną w siłę, podczas gdy terroryści z Hezbollahu i Iran się przegrupowują, obwiniając lata opóźnionych działań i wewnętrznych podziałów. Wzywa do wszczęcia śledztwa państwowego i natychmiastowego wcielenia do wojska ultraortodoksów.
.


































































