Na holenderskim statku wycieczkowym MV Hondius (rejs polarny, zaczął się w Argentynie) doszło do ogniska hantawirusa Andes (Andes hantavirus). Do tej pory potwierdzono kilka przypadków, w tym 3 zgony i kilkoro chorych. To jeden z nielicznych szczepów hantawirusa, który może się przenosić w ograniczonym stopniu z człowieka na człowieka – w przeciwieństwie do większości hantawirusów, które są wyłącznie od gryzoni.
Kilku Kanadyjczyków było na pokładzie lub miało kontakt (np. w samolotach) z osobami z tego statku. Aktualnie mowa o ok. 10 Kanadyjczykach powiązanych z tą sytuacją – większość jest bezobjawowa i przebywa w izolacji – część na statku, który płynie do Wysp Kanaryjskich, część w domach w Kanadzie. Nie ma doniesień o chorych Kanadyjczykach. Dr. Joss Reimer (Chief Public Health Officer Kanady) mówi wprost – rozumie, że po COVID-zie ludzie są zestresowani i takie newsy wywołują niepokój , jednak ryzyko kolejnej pandemii jest niskie (“overall risk is low”). Hantawirus nie rozprzestrzenia się tak łatwo jak COVID – nie ma masowej transmisji powietrznej. Głównym źródłem jest kontakt z gryzoniami lub ich odchodami. Dodatkowo dr Reimer apeluje: trzymajcie się z dala od myszy/szczurów i porządnie sprzątajcie miejsca, gdzie mogły zostawić odchody.

Hantawirus znany jest od dawna (w Kanadzie co roku jest kilka przypadków, głównie na zachodzie i preriach, śmiertelność ok. 30-40% przy rozwinięciu zespołu płucnego). Nie mutuje i nie roznosi się jak wirusy oddechowe. Andes strain jest wyjątkiem pod względem ograniczonej transmisji międzyludzkiej, ale i tak nie jest to wirus, który łatwo wywoła epidemię w populacji ogólnej.

 

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU