Sąd Najwyższy Kanady rozpatrzy apelację rządu Carney’ego w sprawie Emergencies Act. Freedom Convoy znowu przed trybunałem
W czwartek 22 października 2026 roku Sąd Najwyższy Kanady przyznał zgodę na rozpatrzenie apelacji rządu premiera Marka Carney’ego od dwóch wyroków sądów niższej instancji. Sądy te uznały, że użycie przez rząd Justina Trudeau ustawy o stanach nadzwyczajnych (Emergencies Act) w lutym 2022 roku w odpowiedzi na protesty Freedom Convoy było niezgodne z prawem, nieracjonalne i naruszało Kartę Praw i Wolności.
W styczniu i lutym 2022 roku protesty Freedom Convoy przeciwko restrykcjom pandemicznym zablokowały centrum Ottawy oraz kluczowe przejścia graniczne. 14 lutego 2022 roku rząd Trudeau ogłosił publiczny stan wyjątkowy na podstawie Emergencies Act – po raz pierwszy w historii tej ustawy z 1988 roku. Wprowadzone środki obejmowały m.in. możliwość zamrażania kont bankowych bez zgody sądu, ograniczenia zgromadzeń oraz zakaz wspierania protestujących.
Kanadyjska Fundacja Konstytucyjna (Canadian Constitution Foundation, CCF), Kanadyjskie Stowarzyszenie Wolności Obywatelskich (CCLA) i inne podmioty zaskarżyły decyzję. W styczniu 2024 roku Sąd Federalny (sędzia Richard Mosley) orzekł, że ogłoszenie stanu wyjątkowego było nieracjonalne i ultra vires (poza zakresem uprawnień), a przepisy naruszały prawa do wolności wypowiedzi (art. 2(b) Karty) oraz ochrony przed nieuzasadnionym przeszukaniem i zajęciem (art. 8). W styczniu 2026 roku Federalny Sąd Apelacyjny jednomyślnie podtrzymał to orzeczenie (2026 FCA 6). Sędziowie stwierdzili, że protesty były „niepokojące i zakłócające”, ale „znacznie poniżej progu zagrożenia bezpieczeństwa narodowego”, a rząd nie wykazał istnienia stanu nadzwyczajnego, z którym nie można było sobie poradzić na podstawie zwykłych przepisów.
Rząd Carneya złożył wniosek o zgodę na apelację do Sądu Najwyższego w marcu 2026 roku, w ostatnim możliwym terminie. Argumentował m.in., że sądy niższe zastosowały niewłaściwy standard kontroli i „wykastrowały” ustawę, opierając się na wiedzy z perspektywy czasu zamiast oceniać decyzję na podstawie informacji dostępnych w danym momencie.
22 października 2026 roku Sąd Najwyższy przyznał zgodę na rozpatrzenie sprawy. Christine Van Geyn, tymczasowa dyrektor wykonawcza CCF, oświadczyła: „Pokonaliśmy rząd federalny dwa razy w tej sprawie i jesteśmy gotowi zrobić to ponownie. Rząd pod wodzą Justina Trudeau użył środków nadzwyczajnych przeznaczonych na prawdziwy kryzys, aby uciszyć polityczną opozycję, którą uważał za niewygodną”. Josh Dehaas z CCF dodał, że orzeczenie „będzie kształtować sposób, w jaki rządy reagują na sprzeciw przez pokolenia”.
Rząd wcześniej twierdził, że pozostaje zobowiązany do posiadania narzędzi ochrony bezpieczeństwa publicznego. Sprawa dotyczy fundamentalnych pytań o granice władzy wykonawczej w sytuacjach kryzysowych i zakres kontroli sądowej.
Scenariusz utrzymania wyroków niższych instancji. Jeśli Sąd Najwyższy podtrzyma ustalenia Federalnego Sądu Apelacyjnego, powstanie silny precedens ograniczający użycie Emergencies Act do sytuacji rzeczywiście spełniających ustawowe progi (zagrożenie bezpieczeństwa narodowego oraz brak możliwości rozwiązania problemu zwykłymi środkami). Zamrażanie kont bez kontroli sądowej i szerokie zakazy zgromadzeń byłyby trwale uznane za naruszenie Karty. To wzmocniłoby ochronę wolności zgromadzeń i wypowiedzi oraz utrudniłoby przyszłym rządom sięganie po nadzwyczajne uprawnienia wobec protestów politycznych. Dla opinii publicznej byłby to wyraźny sygnał, że nadużycie władzy w 2022 roku zostało trwale odnotowane w historii prawnej Kanady.
Scenariusz odwrócenia wyroków. Jeśli Sąd Najwyższy przychyli się do argumentacji rządu o większej deferencji wobec decyzji wykonawczych w sytuacjach kryzysowych, granice Emergencies Act ulegną rozszerzeniu. Sądy miałyby mniejszą swobodę kwestionowania oceny „zagrożenia bezpieczeństwa narodowego” przez gabinet. To mogłoby ułatwić przyszłe użycie ustawy w innych kontekstach (np. protesty klimatyczne, blokady infrastrukturalne czy inne kryzysy definiowane politycznie). Krytycy ostrzegają, że obniżyłoby to standard ochrony praw obywatelskich i osłabiło zaufanie do rządów prawa. Rząd już wydał co najmniej kilka milionów dolarów na obronę tej decyzji; dalsze postępowanie przed Sądem Najwyższym zwiększy te koszty.


































































