W lipcu burmistrz torontońska policja ogłosiła, że będzie ścigać kierowców za generowanie nadmiernego hałasu. Inicjatywę poparł burmistrz John Tory. Akcja nie była jednak zbyt owocna. Od 15 do 19 lipca funkcjonariusze wystawili 95 mandatów, i to głównie za nadmierną prędkość.

Sierżant Brett Moore przyznaje, że przepisy dotyczące hałasu rzadko były egzekwowane. Główny powód polega na tym, że nie ma obiektywnych standardów oceny i trudno jest określić, kiedy pojazd generuje za dużo hałasu. „O wykroczeniu można mówić, kiedy policjant jest w stanie określić, dlaczego dźwięk wywołany pracą silnika, opon, czy układu wydechowego jest nadmierny i nieuzasadniony. Highway Traffic Act nie precyzuje np. natężenia hałasu – brakuje wytycznych do oceny ilościowej”, tłumaczy Moore.

1 października wchodzi w życie miejski przepis zakazujący „generowania zbędnego hałasu przy pomocy pojazdu silnikowego”. Podawane są takie przykłady jak trąbienie klaksonem, rozkręcanie silnika do najwyższych obrotów czy palenie opon. Problem jest jednak podobny jak w przypadku prawa o ruchu na autostradach – brak wytycznych do oceny ilościowej. Jedyna wartość graniczna obowiązuje motocykle: to 92 decybele mierzone w odległości 50 centymetrów od rury wydechowej podczas pracy silnika na biegu jałowym.

W zeszłym roku w Toronto złożono 12 974 skargi na nadmierny hałas. Policja wystawiła 600 mandatów kierowcom, którzy mieli przerobione tłumiki i nadmiernie hałasowali.