Zapewne wszyscy mamy już dość. Gdziekolwiek się nie obrócimy, czy to Internet, czy radio, czy TV, czy znajomi, o niczym innym nie słychać tylko o…

I na dodatek, każdy jest w tym ekspertem. Nie wypowiadam tego słowa celowo, zastosuję takie magiczne myślenie, jak nie powiem to nie ma. Takie samo jak odpowiedź na pytanie ‘Kto tam?’, gdy pukamy do sąsiada. Najczęściej odpowiada się ‘ja’, potem ‘sąsiad’, potem ‘nie wiesz kto?’, często ‘swój’.

Potem dopiero mówi się zdrobniałe imię. I za nic nie przechodzi nam przez gardło całe imię i nazwisko. Inni mnie tak określają, ja sama siebie wprost nie. Kiedyś jak stukała policja, mówili  ‘Policja, otwierać’.

Obecnie, w naszym kraju w Kanadzie, policjant jak puka, to się przedstawia, żeby złagodzić efekt autorytetu władzy. Policja ma u nas być miła, koleżeńska, pomocna. I z reguły jest. Zupełnie nie rozumiem dlaczego nasza torontońska policja jest od kilku lat wykluczona z parad gejów i lesbijek, oraz często z festiwalu Caribana?  Zdaje się, że sprawa sama się rozwiązała na rok obecny, bo publicznych zgromadzeń długo nie będzie.

Wracając do policji, to kiedyś jechałam ze szwagierką na wizycie z Polski do sklepu na zakupu u Honest Eda (szkoda, że już nie ma tego sklepu). Zaparkowałam i przy wysiadaniu policjanci w radiowozie uśmiechnęli się do mnie, a ja do nich pomachałam. Moja szwagierka była przekonana, że ich znam.

Inny z moich dobrych znajomych na widok policjanta w Kanadzie oblewał się potem i nerwowo szukał dokumentów. Taką traumę na nim pozostawiły kontakty z milicją obywatelską w PRL-u. Zanim jednak przejdę do marzeń, bo pomarzyć by się chciało i trzeba to robić, to kilka uwag globalnych. Bo globalny zrobił się ten świat, co dokładnie widać na przykładzie coronawirusa.

 

Otóż, w Brazylii doszło do rozruchów ulicznych, bo prezydent Brazylii Jair Bolsanaro ignoruje zagrożenie wirusem. Dumnie deklaruje, że Brazylijczycy są młodzi i bardzo odporni, i dadzą sobie radę. Jak będzie potrzeba to przy pomocy narkotyków. Liderzy mafii narkotykowych odpowiedzieli na to rozdając za darmo mydło i zachęcając do częstego mycia rąk. Tylko… Po to aby te ręce tym darmowym mydłem myć trzeba mieć dostęp do bieżącej wody. Nie wiem, czy mycie rąk w zbiorowej misce pomoże?

 

Inny obrazek – Indie. Wprowadzono tam obostrzenia i zalecono 21 dniową kwarantannę, pozamykano większość biznesów.

Tylko… Jak się odizolować, jeśli się nie ma mieszkania, domu czy nawet pokoju? Jak myć ręce mydłem gdy nie ma wodociągów i kanalizacji? Jak się przygotować jeśli się nie ma pieniędzy, a w sklepach i tak wszystko jest wykupione? Efektem tego jest masowy wyjazd z dużych miast na wieś, zatłoczonymi autobusami i pociągami.

W końcu rozwiązano problem uchodźców, którzy utknęli na granicy między Turcją a Grecją. Zamiast do Niemiec skierowano ich do Albanii. Tym razem Mutter Merkel zamiast ‘willkommen’ zatrzasnęła im drzwi na nos.

Iran zwolnił z więzień tysiące przestępców, w obawie przed wybuchem w zakładach karnych  epidemii. W więzieniach pozostali ciężcy kryminaliści, obywatele innych państw, oraz ci mający podwójne obywatelstwo.

Nie zapominajmy także o milionach Syryjczyków w obozach dla uchodźców w Turcji.

A w Warszawie? Jak uniknąć tłumu i zarażenia, jeśli komunikacja miejska jest ograniczona przez prezytenta Trzaskowskiego do rozkładu świątecznego? Wystarczyło przecież wyjrzeć przez okno i popatrzeć na ulicę.

I nie zapominajmy o tysiącach Kanadyjczyków i Polaków porozrzucanych po świecie, którzy nie mają jak wrócić do domu. Rząd Kanady, z reguły podawany za wzór dbania o swoich obywateli, bezradnie rozkłada ręce, mówiąc, że robią co mogą, ale powrót do Kanady do domu, może potrwać tygodnie, a nawet i miesiące.

Podaję te przykłady, nie po to abyśmy się poczuli lepiej, ale po to abyśmy o tych ludziach pamiętali w naszych modlitwach, jeśli już niczego innego zrobić nie możemy. A pomarzyć możemy. O świecie, który będzie chociaż częściowo podobny, do tego, który znaliśmy. Już wiemy, że taki sam to on nie będzie. Nie wejdziemy do tej samej rzeki. Remedium na to wszystko jest pamięć o jakimś dobrym wydarzenie z przeszłości. Takie wspomnienia ukoją nasze nerwy, i można o nich pomarzyć, że sę powtórzą w innej, lepszej formie, kiedy zarazy już nie będzie.  Tak po cichu mam nadzieję, że odejdzie z końcem wiosny. No coż nadzieja to matka głupich – powiecie. Tak, ale w tym przypadku to tego nikt nie wie, więc nie ma powodu doskwierać sobie czarną perspektywą.

I to jest moje marzenie i nadzieja, aby w tym wszystkim nie stracić hartu ducha.

Alicja Farmus