Decyzja o liczbie żołnierzy leży po stronie Stanów Zjednoczonych, prezydenta Trumpa, ale my liczymy na to, że ten kontyngent w Polsce będzie cały czas rósł – powiedział szef rządu o sprawie transferu żołnierzy USA do krajów wschodniej flanki NATO.

Krzysztof Ziemiec pytał między innymi, czy wszyscy amerykańscy żołnierze zza Odry – a więc 9,5 tysiąca – zostaną przerzuceni do naszego kraju.

– To jest oczywiście decyzja po stronie Stanów Zjednoczonych, prezydenta Trumpa, ale my liczymy na to, że ten kontyngent w Polsce będzie cały czas rósł. Proszę pozwolić mi tylko przypomnieć, że jeszcze 4 lata temu było to 500, dziś jest to blisko 5 tysięcy żołnierzy amerykańskich na polskiej ziemi, a więc bezpieczeństwo Polski wzrasta – odpowiedział Mateusz Morawiecki.

Premier uważa, iż to przesunięcie wzmocni wschodnią flankę NATO. – Prawdziwe niebezpieczeństwo czyha zza wschodniej granicy – stwierdził.

– Rozmowy trwają, ponieważ takie negocjacje odbywają się w ciszy, rezultaty zostaną podane do publicznej wiadomości za jakiś czas (…).

Kto zapłaci? – W przypadku obecności wojsk amerykańskich częściowo płacone są środki z budżetu amerykańskiego, częściowo – utrzymanie baz i tak dalej – z budżetu polskiego – brzmiała odpowiedź.

Premier nie sprecyzował, jaki jest procentowy udział w kosztach obydwu stron.

– W przypadku różnych typów wojsk jest to bardzo różne i podlega oczywiście negocjacjom, dyskusjom, rozmowom. Jest to zupełnie niewspółmierne do tego, w jaki sposób możemy [w ten sposób] wzmacniać swoje bezpieczeństwo – ocenił szef rządu.

Źródło: RMF24.pl