W Vancouver na Jack Poole Plaza kilkadziesiąt osób protestowało w niedzielę przeciwko obowiązkowemu noszeniu maseczek. Kolumbia Brytyjska nie wprowadziła takiego obowiązku w miejscach publicznych, ale zakładania maseczek wymagają niektóre prywatne biznesy. Organizator March for Unmask, Ryan Kulbaba, powiedział, że obawia się wprowadzenia nakazu. Stwierdził, że nosi maske 24/7 – maskę, czyli ma swój układ odpornościowy. „Moje ciało, mój wybór”, mówił Kulbaba.

Demonstranci porównywali noszenie maseczek do faszyzmu, a COVID-19 nazywali oszustwem. Twierdzili, że informacje przekazywane przez media i urzędników od służby zdrowia są częścią globalnego spisku, który ma się przyczynić do stworzenia ogólnoświatowego rządu.

Kolumbia Brytyjska nie nakazuje noszenia maseczek, ale zaleca zasłanianie nosa i ust w miejscach publicznych, zwłaszcza tam, gdzie utrzymanie dystansu społecznego nie jest możliwe. Centrum Kontroli Chorób w B.C. podkreśla, że maseczki mogą pełnić role prewencyjną zwłaszcza, jeśli będą je nosić osoby z lekkimi objawami, które nie są świadome swojej choroby.

Podobne protesty do tego w Vancouver odbyły się w Montrealu, Winnipegu, Saskatoon, Calgary i Edmonton.