W lipcu średnia cena domu w Kanadzie wzrosła o 14 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku, podaje Canadian Real Estate Association (CREA). Poprzez Multiple Listings Service w zeszłym miesiącu 62 355 nieruchomości zmieniło właścicieli. Tym samym sprzedaż w lipcu była wyższa o 26 proc. od czerwcowej. Normalnie lipiec nie jest miesiącem największego ruchu na rynku nieruchomości, ale COVID-19 nawet w nieruchomościach wprowadza „nową normalność”. Tegoroczny cykl sprzedaży ze zwyczajowym szczytem przypadającym na maj-czerwiec, jest opóźniony. Wydaje się, że rynek będzie nadrabiał zaległości z pierwszej połowy roku.

Sprzedaż jest największa w dużych miastach i w Greater Toronto Area wzrosła aż o 49,5 proc., w Greater Vancouver – o 43,9 proc., a w Montrealu – o 39,1.

Średnia cena sprzedaży w lipcu to 571 500 dol., o 14,3 proc. więcej niż w lipcu 2019. CREA zaznacza jednak, że średnia liczona w ten sposób jest nie do końca miarodajna. Zawyżają ją transakcje w Toronto i Vancouver. Dlatego podawany jest także wskaźnik Home Price Index, który umożliwia wprowadzenie korekty i lepsze dostosowanie do realiów rynku. HPI wzrósł w lipcu o 7,4 proc., a jego tempo wzrostu było najwyższe od 2017 roku. We wszystkich 20 największych miastach Kanady wskaźnik był wyższy w licu niż w czerwcu.

Jednocześnie warto pamiętać, że liczba domów i mieszkań dostępnych na rynku spadła do najniższej od 16 lat.