Dr Eileen de Villa, główna urzędnik medyczna Toronto, zachęca do noszenia maseczki, zwłaszcza podczas kontaktów z osobami, z którymi nie mieszkamy. To samo powtarza Dr Zain Chagla, profesor medycyny z McMaster University i konsultant w St. Joseph’s Healthcare Hamilton, dodając, że liczba przypadków rośnie również z powodu zarażania się na terenie prywatnym, podczas spotkań na cottage’u czy w parku. Ekspert z Edmonton, Timothy Caulfield, zgadza się z tym, że bez maski można przebywać tylko w towarzystwie osób z tego samego gospodarstwa domowego. “W pomieszczeniach, gdzie nie można utrzymać odległości dwóch metrów, pomyślmy o maseczce, nawet jeśli spotykamy się z kimś z rodziny”.

Wątpliwości pojawiają się na dworze. Wiele osób nie zasłania nosa i ust na zewnątrz, ponieważ mówi się, że możliwość zakażenia na świeżym powietrzu jest znacznie mniejsza. Dr Chagla podkreśla jednak, że nawet na dworze, jeśli jesteśmy w tłumie i nie da się odsunąć od innych osób, warto założyć maskę. Tak samo w ogródku restauracyjnym, gdy czekamy na jedzenie.

Maseczki od początku pandemii budziły wątpliwości. Na początku nie było zbyt wiele dowodów na ich skuteczność. Potem jednak badania pokazały, że zmniejszają możliwości zakażania innych przez osoby chore i zmniejszają odległość, na jaką mogą się przemieszczać kropelki wydobywające się z ust. Zwłaszcza maseczki wielowarstwowe blokują dużą liczbę kropelek.

W Kanadzie przez kilka miesięcy zasłanianie nosa i ust, gdy utrzymanie dystansu spełocznego jest niemożliwe, było oficjalnie rekomendowane przez rząd federalny. Przepisy mówiące o noszeniu maseczek w przestrzeniach publicznych pojawiały się w miastach w całym kraju.

Coraz więcej osób popiera też noszenie masek – obecnie jest to ponad 80 proc. badanych przez Leger i Association for Canadian Studies. 87 proc. ankietowanych uważa maskowanie za obywatelski obowiązek i podkreśla, że w ten sposób chroni innych.