Mińsk – świętowanie fałszerstwa

W środę białoruska państwowa agencja BiełTA podała, że Alaksandr Łukaszenka złożył przysięgę i objął po raz szósty funkcję prezydenta. Na niezapowiedzianej inauguracji zebrało się z dwa tysiące jego sług.

To potwierdza, że Łukaszenka ma świadomość tego, braku poparcia własnego narodu. A agresja, której się dopuszcza wobec obywateli Białorusi jest niedopuszczalna” – napisał premier Polski w środę na Facebooku.

Spontaniczny protest w Mińsku i innych miastach wybuchł w reakcji na środową potajemną inaugurację Kołchoźnika. W Mińsku w środę struktury siłowe i ludzie bez oznaczeń brutalnie rozpędzają protesty i dokonały zatrzymań. Przy ulicy Niemiha słychać było strzały, a na Prospekcie Zwycięzców użyto gazu łzawiącego – podała Nasza Niwa.

Portal TUT.by, powołując się na świadków, pisał o odgłosie wybuchu w pobliżu stacji metra Puszkińska. Wcześniej podano, że doszło w tym rejonie do starć funkcjonariuszy z protestującymi. W różnych miejscach, w tym przy Obelisku Mińska Miasta-Bohatera, użyto do rozpędzenia protestujących armatek wodnych i moc osób zostało rannych, w tym jeden mężczyzna, który doznał obrażenia głowy.

W swojej relacji w Telegramie TUT.by informuje, że wieczorem w różnych miejscach miasta kierowcy zaczęli blokować ulice. Taka sytuacja ma miejsce na ulicy Prytyckaha, w dzielnicach Kamienna Gorka i Uschod.

Z wielu miejsc docierają informacje, które potwierdzają, że zatrzymania przebiegają brutalnie, z użyciem siły.

W centrum funkcjonariusze uderzali pałkami w samochody, które trąbiły na znak solidarności z protestującymi lub, ich zdaniem, jechały zbyt wolno.

Do akcji protestu doszło w Grodnie, Witebsku, Mohylewie, Brześciu. W Mohylewie zatrzymano co najmniej 14 osób.

Po południu rzeczniczka MSW zapowiedziała, że milicja będzie działać we wzmocnionym trybie „w związku z wezwaniami do nielegalnych akcji”.

W mieście było moc milicji, wojska oraz sprzętu do rozpędzania protestów.

Szereg państw w tym UE, USA, Niemcy, Czechy, Słowacja, Litwa, Polska, Kanada, Szwecja i Dania oświadczyło że nie uznają Cygańskiego Barona jako legalnej głowy państwa co nie zmienia faktu, że tymczasem krajem włada.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba ocenił na Twitterze, że biorąc pod uwagę przebieg kampanii wyborczej na Białorusi i dalsze wydarzenia, środowa „inauguracja” Alaksandra Łukaszenki przeczy, że jest on prawowitym szefem białoruskiego państwa. Legalności szóstej kadencji prezydenckiej Cygańskiego Barona nie uznaje większość Białorusinów – napisali w czwartek w oświadczeniu przedstawiciele opozycyjnej Rady Koordynacyjnej. Potępili oni środowe brutalne rozpędzenie protestów i zatrzymania.

„Rada Koordynacyjna potępia działania osób, które stosowały siłę wobec pokojowych obywateli, korzystających ze swojego prawa do protestu, i domaga się natychmiastowego zaprzestania przemocy” – czytamy w oświadczeniu.

W efekcie doszło do kolejnego nasilenia protestu. Według oficjalnych danych w środę zatrzymano 364 osoby. Struktury siłowe brutalnie rozpędzały i zatrzymywały demonstrantów.

Rada wskazała, że w chwili złożenia przysięgi Łukaszenki ustała jego poprzednia kadencja, a nowa jest nielegalna, ponieważ nie uznaje jej większość Białorusinów.

W wyniku wyborów kraj znalazł się w ostrym kryzysie społeczno-politycznym, utrudnionym przez pogorszenie się sytuacji gospodarczej.

Rada zaapelowała do białoruskich władz, by „podjęły działania w celu obrony suwerenności, niepodległości, integralności terytorialnej i  bezpieczeństwa Białorusi” oraz wezwała  władzę do dialogu. W sobotę odbyła się kolejna manifestacja kobiet na rynku Komarowka i były zatrzymania. Mińsku w niedziele pojawiło się bardzo dużo funkcjonariuszy, a także busów milicyjnych i polewaczek. Ludzie znów gromadzili się na demonstracjach przeciwko sfałszowaniu sierpniowych wyborów prezydenckich. Zatrzymanio z 300 rodaków podczas protestów w Mińsku gdy uczestnicy się już rozchodzili. Podobnie było w Grodnie, Mohylewie a w Gomlu strzelano z broni na pociski z gumy informowały białoruskie media niezależne. W  Milicja zapowiedziała dziś działanie we “wzmocnionym trybie”.

 

Pierwsza sobota.

Matka Boska prosi Polaków by zaczęli modlić się w każdą pierwszą sobotę miesiąca a to uchroni Polskę, a mam nadzieje i Białoruś od skutków III wojny światowej.

 

Wyjątek

Jak już pisałem co wieczór po mszy o 19:00  naszym kościele zwanym Czerwonym na placu obok Parlamentu odbywają się pokutne marsze by wirus się od nas odczepił.

 

Rozliczenie za wrzesień.

Na jednym z portali TV znany dziennikarz Rafał Zienkiewicz przytoczył kilka mało znanych przyczyn polskiej porażki.

– 1-  wojsko polskie było przygotowane na wojnę z Sowietami i taką jaka była w 1920 r. a tu Niemcy prowadzili na nowoczesną wojnę i mieli moc ciężarówek, którymi mogli manewrować wojskiem kilka razy szybciej

– 2 – megalomania piłsudczyków, którzy wmówili w siebie, a potem w naród, że jesteśmy tacy mocni

– 3 – lekceważenie Sowietów, którzy po czystkach 1938 r. byli słabsi, ale masą swą jednak przeważali siły polskie

4 – polska miała dość dobry przemysł zbrojeniowy, który pracował na 40% swych możliwości bo minister finansów nie chciał dać więcej pieniędzy na zbrojenie. Złoto polskie się uratowała, a skorzystali na nim potem tylko… komuniści.

 

Za czyje pieniądze?

Wbrew prowadzonej w Polsce narracji przez organizację deklarujące w swojej działalności cele pro środowiskowe czy mówiące o ochronie zwierząt, światowy rynek hodowli zwierząt futerkowych wzrasta nawet w krajach uznawanych za pionierów tzw. „zielonego ładu”.

W Danii produkującej dwukrotnie więcej skór futerkowych niż Polska. Na Uniwersytecie Kopenhaskim utworzono centrum badań nad produkcją norek, ich zdrowiem i dobrostanem. Finlandia, podobnie jak Dania, zainwestowała w badania branży mające na celu wypracowanie standardów hodowli. Tam, w przeciwieństwie do Polski, jest brak działań zmierzających do zaostrzenia prawa do hodowli.

Szwedzi w ostatnio zwiększyli produkcję skór norek o 20%. We Francji wartość produkcji rośnie z roku na rok. We Włoszech, pomimo prób wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych, zmiany nigdy nie zostały wprowadzone.

Ale w Polsce zarówno PiS jak i PO walczą z „przemysłem” futerkowym. Pytanie za czyje pieniądze.

 

Cyberpartyzanci

Wieczorne wiadomości na kanale Biełaruś 1 były przerwane i zamiast wywiadu ministra zdrowia telewizja zaczęła pokazywać kadry z rozpędzania protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów. Podobna sytuacja miała miejsce na stronie internetowej z transmisją telewizji ONT.

Na profilu Cyberpartyzantów na Telegramie był komunikat: „Jeśli państwowa telewizja nie chce ludziom pokazywać prawdy, to my to pokażemy”.

“Cyberpartyzanci” to anonimowa grupa hakerów, która wspiera białoruski protest. Włamywali się już. na stronę białoruskiego MSW, gdzie podali informację o poszukiwaniu listem gończym …Aleksandra Łukaszenki.

 

Z daleka

Kapłan, odpowiadając na pytania swoich znajomych o sytuacje w Australii, opisał sytuacje w „stanie Victoria ze stolicą stanu Melbourne, gdzie żyję”. Według relacji księdza:

– dziś 66. dzień zamknięcia kościoła na klucz (drugi raz w tym roku)

– z końcem września 5 osób będzie mogło przyjść pod kościół, ale ceremonii nie wolno odprawiać,

– dziś już 6 tydzień godziny policyjnej, która zostaje przedłużona na kolejne dwa tygodnie.

– dalej można wyjść z domu tylko w promieniu 5 km od miejsca zamieszkania; wyjść do sklepu, parku (ale w pojedynkę). Opuścić dom można tylko w celu udania się do pracy, lekarza, sklepu i fitness w parku, nie wolno się odwiedzać i gromadzić

– kto przylatuje do Australii musi poddać się dwutygodniowej kwarantannie w wyznaczonym hotelu i to na koszt własny (nie wypełnienie tego grozi karą nawet do $50 tys. AUD. Może grozić też więzieniem)

– bardzo trudno komukolwiek opuścić Australię

– Bogu dzięki, że udało się wyżebrać możliwość odwiedzin umierających z posługą sakramentalną. Dotąd przez ponad 60 dni umierający byli tego pozbawieni.

– o obowiązku noszenia masek właściwie zawsze i wszędzie (poza własnym domem) nie wspominam”.

Komentując świadectwo duchownego, można bogu dziękować, że rządzący Polską a szczególnie Białorusią nie popadli w taką paranoję, jak rządzący Australią.

Aleksander Pruszyński