Wirus, jaki wirus? Indie wracają do pracy

Po ścisłym zamknięciu w marcu, w którym miliony ludzi znalazły się na krawędzi głodu, rząd i ludzie drugiego pod względem liczby ludności kraju na świecie zdecydowali, że życie musi toczyć się dalej.

Potwierdzony wskaźnik śmiertelności pandemii był najwyższy w bogatszych krajach ze starszymi populacjami – liczba ofiar śmiertelnych w USA jest dwukrotnie większa niż w Indiach, mimo że mają one tylko jedną czwartą populacji.

Biedne kraje doświadczyły znacznie większych strat gospodarczych, a Bank Światowy przewiduje, że na całym świecie 150 milionów ludzi może popaść w skrajne ubóstwo.

Aktywiści mówią, że wiele dzieci w krajach rozwijających się pracuje obecnie, aby pomóc swoim rodzicom związać koniec z końcem, podczas gdy tysiące młodych dziewcząt zostało zmuszonych do małżeństwa.

MFW przewiduje, że w tym roku PKB Indii skurczy się o 10,3%, co jest największym spadkiem spośród wszystkich dużych krajów wschodzących i największym od czasu uzyskania niepodległości w 1947 r.

Kiedy Indie zostały zablokowane, była to ludzka katastrofa, pozostawiając miliony ludzi w nieformalnej gospodarce bez pracy, bez grosza przy duszy i środków do życia niemal z dnia na dzień.

Eksperci ostrzegają, że sezon październik-listopad – kiedy Hindusi świętują wielkie święta, takie jak Durga Puja, Dussehra i Diwali – może wywołać gwałtowny wzrost infekcji.

Stosunkowo niski wskaźnik śmiertelności w Indiach – około 1,5% z ponad siedmiu milionów przypadków – zaskoczył wielu, którzy ostrzegali, że koronawirus będzie pustoszył zatłoczone miasta, nękane przez złe warunki sanitarne i rozpadające się szpitale.

Nawet biorąc pod uwagę prawdopodobne zaniżenie, jest oczywiste, że koszmarny scenariusz składowania martwych ciał na ulicach, widziany podczas pandemii grypy w 1918 r., w Indiach się nie spełnił.

Jeden z ulicznych sprzedawców powiedział dziennikarzowi AFP, że pewne rzeczy trzeba zostawić losowi, a zbyt duży strach przed śmiercią nie jest rozwiązaniem.