Ceny domów w Toronto i okolicach w marcu dalej rosły, a liczba dokonanych transakcji była prawie dwa razy większa od tej w marcu 2020, podał Toronto Regional Real Estate Board.

W regionie Toronto w zeszłym miesiącu sprzedano 15 652 nieruchomości, podczas gdy rok temu w tym samym czasie zaledwie 7945 (wzrost o 97 proc.). Różnica jest znaczna, ponieważ jako punkt odniesienia przyjęto miesiąc, w którym Kanada zaczęła odczuwać skutki pojawienia się koronawirusa. Pandemia zahamowała aktywność zarówno sprzedających, jak i kupujących.

Widać jednak, że lęki zostały rozwiane i rynek znów się rozpędził. Agencje nieruchomości nierzadko stwierdzają, że ruch jest większy niż się spodziewano. Sprzedaż odrobiła straty, nawet z nawiązką.

Przewodnicząca TRREB, Lisa Patel, dodaje, że aktywność kupujących wiąże się też z niskimi kosztami pożyczek.

W ciągu pierwszych 14 dni marca sprzedano 6504 nieruchomości, o 41 proc. więcej niż w tym samym okresie w ubiegłym roku. Dalej między 15 a 31 marca liczba transakcji wyniosła 9148 i była aż o 174 proc. wyższa od zeszłorocznej sprzedaży w tym czasie. Widać tu dokładnie skutki ogłoszenia pandemii przez WHO (11 marca 2020).

Obecnie popyt zdecydowanie przewyższa podaż. Z tego powodu ceny gwałtownie idą w górę, czyli przystępność spada. Średnia cena domu w regionie Toronto wzrosła do 1 097 565 dol. z 902 787 dol. w marcu 2020 (wzrost o 21,6 proc.). Liczba listingów zwiększyła się z 14 434 do 22 709 (o 57 proc.). Najbardziej zdrożały domy wolnostojące – o 26,6 proc. do obecnej średniej kwoty 1 402 849 dol. Średnia cena bliźniaka to 1 045 519 dol. (wzrost o 17,5 proc.), a szeregowca – 870 553 dol. (wzrost o 20,7 proc.). Za kondominium trzeba zapłacić przeciętnie 676 052 dol. Tutaj wzrost cen był relatywnie najwolniejszy, wyniósł tylko 2,6 proc.