Odwa­żył się, wró­cił do pol­skiej poli­ty­ki chcia­ny i nie­chcia­ny były pre­mier Pol­ski Donald Tusk. W Unii Euro­pej­skiej od 2014 był Prze­wod­ni­czą­cym Rady Euro­pej­skiej. Od 2019 Prze­wod­ni­czą­cy Euro­pej­skiej Par­tii Ludo­wej.  Oba te sta­no­wi­ska były następ­stwem wier­no­pod­dań­czej poli­ty­ki wobec Nie­miec, to kanc­lerz Nie­miec Ange­la Mer­kel była men­to­rem Donal­da Tuska i jej zawdzię­cza te funkcje.

        Ta ule­głość wobec Nie­miec i przy­szłe sta­no­wi­sko Tuska w Unii  kosz­to­wa­ło Pol­skę spo­wol­nie­niem roz­wo­ju gospo­dar­cze­go, kie­dy to będąc pre­mie­rem cały czas repre­zen­to­wał stron­nic­two pru­skie i wypeł­niał każ­de pole­ce­nie  nie­miec­kiej kanclerz.

        Pamię­ta­my likwi­do­wa­ne pol­skie stocz­nie, któ­re były kon­ku­ren­cją dla stocz­ni nie­miec­kich, likwi­do­wa­ny pol­ski prze­mysł, czy choć­by chy­try pomysł na likwi­da­cję Pol­skich Linii Lot­ni­czych “LOT”, two­rząc w Pol­sce kon­ku­ren­cyj­ną fir­mę prze­wo­zo­wą “OLT Express”. Mia­ła ona bar­dzo niski­mi cena­mi bile­tów dopro­wa­dzić do ban­kruc­twa LOT‑u, a potem sama się zwi­nąć.  Wte­dy wkro­czył­by prze­woź­nik nie­miec­ki w miej­sce LOTu. Nie­wie­le bra­ko­wa­ło, a roz­wi­ja­ją­ca się fir­ma LOT, w momen­cie powsta­nia OLT Express mogła by zban­kru­to­wać. Zna­mien­ne, że gdy zwró­co­no się o pomoc rzą­do­wą dla rato­wa­nia LOT, wte­dy pre­mier Tusk powie­dział wyraź­nie, że skoń­czy­ły się cza­sy, gdy dla nie­ren­tow­nych pod­mio­tów udzie­la­no pomoc finansową.

        Szu­kam jakich­kol­wiek plu­sów rzą­dów Tuska…niestety nie znajduję.

        Rzą­dy Tuska to naj­więk­sze prze­krę­ty i afe­ry, trud­no ich tu nawet wyli­czać ze wzglę­du na ich mno­gość. Pro­pa­gan­do­wo Pol­ska okrzyk­nię­ta “zie­lo­ną wyspą” a jed­no­cze­śnie bez­ro­bo­cie na naj­wyż­szym pozio­mie i maso­wa zarob­ko­wa emi­gra­cja z kra­ju. W kra­ju coraz więk­sze roz­war­stwie­nie spo­łecz­ne, eli­ty, któ­re zbi­ja­ją nie­le­gal­nie for­tu­ny, brak kla­sy śred­niej i coraz bar­dziej zubo­żo­na resz­ta spo­łe­czeń­stwa. W takim sta­nie Tusk opusz­cza kraj. Zresz­tą nigdy nie ukry­wał, że jego oso­bi­sta karie­ra jest naj­waż­niej­sza. “Pol­skość to nie­nor­mal­ność” i draż­nią go “mohe­ro­we berety”.

        Plat­for­ma bez żad­ne­go pro­gra­mu, nasta­wio­na głów­nie na nisz­cze­nie i to tuż zaraz po prze­gra­nych wybo­rach w 2015 roku chwy­ta się bez­sku­tecz­nie róż­nych spo­so­bów aby oba­lić rząd PiS. Nie pomo­gła zamia­na prze­wod­ni­czą­cych Plat­for­my Sche­ty­ny na Bud­kę, może uda się ponow­nie z Tuskiem.

        Lecz sytu­acja w poli­ty­ce pol­skiej się zmie­ni­ła, od 2015 roku wie­le zmie­ni­ło się na nie­ko­rzyść Plat­for­my.  Poja­wił się Hołow­nia, któ­ry “ukradł” Plat­for­mie wie­lu człon­ków i dalej ta ten­den­cja z opusz­cza­niem Plat­for­my trwa. Prze­ści­gnął Hołow­nia Plat­for­mę w son­da­żach i teraz par­tia, żeby w ogó­le ist­nieć się­ga po Tuska.

        Tusk się zga­dza, na co liczy ? — zosta­wia nie­złą posa­dę i kła­mie w żywe oczy twier­dząc, że Pol­ska śni mu się po nocach, gdy się rano budzi Pol­skę ma przed ocza­mi, taki zatro­ska­ny losem kra­ju uro­dze­nia. Twier­dzi: “co tam Unia da sobie radę, Pol­ska jest w potrze­bie, Pol­skę trze­ba rato­wać, tu jest potrzebny”.

        Tak więc już po pierw­szych sło­wach Tuska na zwo­ła­nej w sobo­tę 3 lip­ca Kra­jo­wej Radzie Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej widać, że nie o Pol­skę mu cho­dzi, a o odsu­nię­cie PISu od władzy.

        Z wiel­kim zacie­trze­wie­niem, z zacię­tym “wil­czym” spoj­rze­niem, jak to ktoś kie­dyś ujął cha­rak­te­ry­zu­jąc Tuska, wyma­chu­jąc ręko­ma, grzmiał na PIS z mównicy.

        Rze­czy­wi­ście patrząc na zacho­wa­nie Tuska i na jego ger­mań­skie, zacię­te rysy twa­rzy mia­ło się wra­że­nie, że to jeden z wie­lu szwab­skich der Sol­da­ten oglą­da­nych w fil­mo­wych kro­ni­kach z cza­sów II woj­ny światowej.

        Czło­wiek ten wró­cił i zamiast jed­no­czyć, to dzie­li.  Tyle jadu i zło­ści padło z jego ust, że nie wró­ży to nic dobre­go.  Myślę, że mimo groź­nej miny i nasta­wie­nia bojo­we­go nie porwie już tak wie­lu zwo­len­ni­ków za sobą.

        Cha­rak­te­ry­stycz­ne w tym jego prze­mó­wie­niu było to, że nie było ani sło­wa o pla­nach, o pro­gra­mie, żeby cho­ciaż kil­ka słów o dro­dze, któ­rą ma Plat­for­ma pod jego prze­wod­nic­twem podą­żać. Myślę, że Tusk zachły­snął się jed­no­gło­śnym popar­ciem, uwie­rzył, że cze­ka­no na nie­go, lecz praw­da od aryt­me­ty­ki jest inna. Choć­by to, że tak nie­ofi­cjal­nie nie wszyst­kim w Plat­for­mie Tusk się podo­ba. Nie wszy­scy go chcą. Wiel­kim prze­gra­nym jest Trza­skow­ski, ale przy­naj­mniej dowie­dział się, gdzie jego miej­sce, ktoś tam nawet powie­dział, że “tro­chę żal Trza­skow­skie­go”. Ale może teraz przy­naj­mniej chłop zaj­mie się tym co powi­nien, jak praw­dzi­wy gospo­darz mia­sta zadba o sto­li­cę, bo wszyst­ko robił, wszę­dzie był, tyl­ko nie tam gdzie trzeba.

        Na pew­no część mło­dych nie zechce Tuska, jeden z nich pyta­ny, co sądzi o jego powro­cie, rzekł ze spo­ko­jem, że “przy­da się do roz­no­sze­nia ulo­tek”, nie­któ­rzy na takich jak Tusk mówią “dzia­der­si”, co mi oso­bi­ście się nie podo­ba. Tusk pew­nie będzie chciał udo­wod­nić, że “dzia­der­sem” nie jest, stąd też to jego bojo­we nasta­wie­nie pod­czas prze­mó­wie­nia. Tusk aż do bólu w swym prze­mó­wie­niu był czy­tel­ny, że wca­le nie cho­dzi mu o Pol­skę, on w swym cho­rym umy­śle na cel wziął Kaczyń­skie­go, wie­lo­krot­nie o tym powta­rzał, bez żad­nych ogró­dek. Nie podej­rze­wa nawet, że nie ma żad­nych szans z Kaczyń­skim, może być tyl­ko, jak ktoś już wcze­śniej słusz­nie powie­dział — “spa­ring­part­ne­rem dla Kaczyńskiego”.

Słu­cha­jąc Tuska mia­ło się wra­że­nie, jak­by nie był zorien­to­wa­ny co w kra­ju się dzie­je, jak­by go tu nie było, jakie zaszły zmia­ny i gospo­dar­cze i poli­tycz­ne. Nawet nie zauwa­żył, że Pol­ska naj­bar­dziej łagod­nie prze­szła czas pan­de­mii i pod wzglę­dem zacho­ro­wań i ochro­nę miejsc pra­cy, sku­tecz­na pomoc dla przedsiębiorców.

Według słów Tuska wszyst­ko w Pol­sce jest źle, a powo­dem tego zła jest PIS!

        Śmiesz­nie i gro­te­sko­wo wyglą­da­ło gło­sze­nie, że to PIS roz­kra­da Pol­skę momen­cie, gdzie podej­rza­nym jest o to Nowak, Gaw­łow­ski, uka­ra­ny już Pinior i nie­ja­sna spra­wa z Gier­ty­chem, to prze­cież jego ludzie.

        Oczy­wi­ście, za takie wystą­pie­nie dostał od swo­ich bra­wa, ale cza­sem kame­ra uchwy­ci­ła zdzi­wie­nie na nie­któ­rych, jak­by nie­do­wie­rza­nie, “o czym on mówi, jak moż­na tak kła­mać, jak moż­na tak prze­krę­cać rzeczywistość”.

        U czę­ści zgro­ma­dzo­nych nie widać było entu­zja­zmu, a raczej zakło­po­ta­nie, bo na pew­no wię­cej sobie obie­cy­wa­li niż to co do tej pory pre­zen­to­wał Trza­skow­ski, Bud­ka, czy inni jak Tom­czyk, któ­ry otwar­cie powie­dział, że jedy­nym celem Plat­for­my jest odsu­nąć PIS od władzy.

        Od poli­ty­ka, któ­ry, jak sam pod­kre­śla, że dłu­go jest w poli­ty­ce i sam kształ­tu­je poli­ty­kę ocze­ku­je się wię­cej, nie tyl­ko, żeby kogoś znisz­czyć, ale i coś zbu­do­wać. A jemu nie podo­ba się ten wiel­ki roz­mach w poważ­nych inwestycjach.

        Nawet nie zwró­cił uwa­gi na to, że będąc prze­wod­ni­czą­cym musi zacząć od poskła­da­nia wła­snej par­tii, a dopie­ro potem brać się za innych.

        Nad­cho­dzi cie­ka­wy moment dla Tuska, czy aby ten jego krzyk z mów­ni­cy w minio­ny sobot­ni wie­czór nie był krzy­kiem rozpaczy.

        Ktoś tu wspo­mniał Napo­le­ona (gdzież tam Tusko­wi do nie­go), Napo­le­on po prze­gra­nych bitwach, odro­dził się na krót­ko, zdo­łał utwo­rzyć armię, ale tyl­ko po to, żeby osta­tecz­nie prze­grać i skoń­czyć na wygnaniu!

        Będzie cie­ka­wie, spo­łe­czeń­stwo przez ten czas nie­obec­no­ści Tuska pozna­ło inne życie, potra­fi odróż­nić dobro od zła, a kłam­stwo od prawdy.

        Tusk gdy był pre­mie­rem kar­mił ludzi kłam­stwem i obiet­ni­ca­mi, myślę, że o tym nie zapo­mnie­li, a teraz mają ska­lę porów­naw­czą i już nie dadzą się nabrać, bo nawet w samej Plat­for­mie jed­ni chcą Tuska, a dru­dzy nie chcą.

        W swym prze­mó­wie­niu Tusk nie omiesz­kał się pochwa­lić, że ludzie spo­ty­ka­jąc go na uli­cy pro­szą go by wra­cał bo już nie moż­na wytrzy­mać z tą władzą.

        Ja mam inne spo­strze­że­nia, spo­ty­ka­jąc ludzi, czy gdzieś w podró­ży, czy w skle­pie, czy na jar­mar­ku więk­szość mówi o Tusku, żeby już nie wra­cał, żeby został tam gdzie jest. I tak by pew­nie było naj­le­piej, zwłasz­cza, gdy sły­szy się sło­wa: “nikt go tu nie chce!”

        Patrząc na to zja­wi­sko z powro­tem Tuska, to jak­by to samo co przed laty i nic tu w zacho­wa­niu tego dżen­tel­me­na się nie zmie­ni. Pol­ska w jego dzia­ła­niu będzie tyl­ko dodat­kiem do per­so­nal­nej roz­gryw­ki mię­dzy nim a Kaczyńskim.

Jerzy Roze­nek