Roze­nek: OJCZYZNA — to wiel­ki zbio­ro­wy obo­wią­zek” — Cyprian Kamil Norwid

        W tym roku 2021 dokład­nie 24 wrze­śnia będzie­my uro­czy­ście obcho­dzić 200 rocz­ni­cę uro­dzin nasze­go “czwar­te­go wiesz­cza naro­do­we­go” Cypria­na Kami­la Norwida.

        Zasta­na­wia­jąc się nie­co nad tytu­łem tek­stu na tę oko­licz­ność, się­gną­łem po jeden z wie­lu jego cyta­tów, wybie­ra­jąc ten z “Memo­ria­łu o mło­dej emi­gra­cji”, czy­li “OJCZYZNA , to wiel­ki zbio­ro­wy obowiązek”.

        Cytat ten to nie­ja­ko prze­wod­nia myśl Nor­wi­da, któ­ry więk­szość swo­je­go życia spę­dził na obczyź­nie i nie dane mu było już ujrzeć swo­ich rodzin­nych stron. Cytat ten, to zwró­ce­nie uwa­gi jego współ­to­wa­rzy­szom — wygnań­com, że obo­jęt­nie gdzie­kol­wiek są, powin­ni pamię­tać skąd się wywo­dzą i repre­zen­to­wać god­nie swo­ją Ojczy­znę, któ­ra jest, któ­ra trwa, a oni tam, na obczyź­nie nie są od Niej ode­rwa­ni. Waru­nek — zjed­no­cze­ni powró­cą “na Ojczy­zny łono”-  to Mic­kie­wicz. Patrząc na to, rzec moż­na  — to takie oczy­wi­ste, jed­nak nie było to tak oczy­wi­ste, o czym Nor­wid prze­ko­ny­wał się na co dzień.

        Nie jest też oczy­wi­ste teraz, jak moż­na to w naszym spo­łe­czeń­stwie zauwa­żyć. Bo zda­rza się, że kogoś, kto bar­dzo jest zaan­ga­żo­wa­ny w swój kraj, w budo­wa­nie jego dobro­by­tu i dba­nie o spo­łe­czeń­stwo tego kra­ju czę­sto nazy­wa­ny jest nacjo­na­li­stą. Lecz w kwe­stii tej Nor­wid pisał: “Naród skła­da się nie tyl­ko z tego, co wyróż­nia go od innych ludzi, lecz i z tego co go z inny­mi łączy” (Zni­ce­stwie­nie naro­du). Jak twier­dził “Ojczy­znę moż­na zna­leźć wszę­dzie, nawet na krań­cach bytu” (For­te­pian Cho­pi­na). Patrząc na tych emi­gran­tów we Fran­cji, jak­by zawie­szo­nych w próż­ni, cze­ka­ją­cych na kolej­ne powsta­nia, by powró­cić do Pol­ski z bólem w ser­cu mówił Pola­kom gorz­kie praw­dy, wska­zy­wał jak pra­co­wać na swo­je czło­wie­czeń­stwo, któ­re win­na kształ­to­wać nie tyl­ko myśl o teraź­niej­szo­ści, ale też o prze­szło­ści, a przede wszyst­kim o przyszłości.

        Cyprian Kamil Nor­wid, czło­wiek wie­lu imion, bo na Chrzcie Świę­tym dano mu Cyprian, Ksa­we­ry, Gerard, Walen­ty, no i pod­czas bierz­mo­wa­nia przy­jął imię Kamil. W życiu, tak na co dzień, jed­nak posłu­gi­wał się pierw­szym imie­niem Cyprian i tym z bierz­mo­wa­nia, Kamil. Co cie­ka­we Bierz­mo­wa­nie przy­jął w 1841 roku w Rzy­mie, nie­ja­ko z mar­szu, w cza­sie  podró­ży po Euro­pie, będąc już doro­słym dwu­dzie­sto­let­nim męż­czy­zną. Tam też poznał Ada­ma Mic­kie­wi­cza i Zyg­mun­ta Kra­siń­skie­go i to dzię­ki nim dostą­pił zaszczy­tu audien­cji u same­go papie­ża Piu­sa IX, któ­ry po pobież­nym zazna­jo­mie­niu się z twór­czo­ścią Nor­wi­da i z jego skrom­ną oso­bą, był pod wra­że­niem tego mło­de­go Polaka.

        Mimo, tego, że przy­ję­te jest w pol­skiej lite­ra­tu­rze, że mamy trzech “wiesz­czów naro­do­wych” w oso­bach Ada­ma Mic­kie­wi­cza, Zyg­mun­ta Kra­siń­skie­go i Juliu­sza Sło­wac­kie­go, to Cyprian Kamil Nor­wid, two­rzą­cy w tym samym okre­sie w Epo­ce Roman­ty­zmu w zupeł­no­ści zasłu­gu­je jako jed­nost­ka wybit­na, wyra­sta­ją­ca ponad prze­cięt­ność, na ducho­we­go przy­wód­cę naro­du. Szcze­gól­nie teraz odkry­wa się i doce­nia jego wkład wło­żo­ny w powsta­nie nie­pod­le­głe­go pań­stwa pol­skie­go. Zauwa­żył i doce­nił to Świę­ty Jan Paweł II, któ­ry tak pisał o Nor­wi­dzie:  “Cyprian Nor­wid pozo­sta­wił dzie­ło, z któ­re­go ema­nu­je świa­tło pozwa­la­ją­ce wejść głę­biej w praw­dę nasze­go bycia czło­wie­kiem, chrze­ści­ja­ni­nem, Euro­pej­czy­kiem i Polakiem”.

 Uro­dzi­ny Nor­wi­da to wyda­rze­nie, w związ­ku z tym Senat Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej (tu wyjąt­ko­wo był zgod­ny) i usta­no­wił rok 2021 “Rokiem Cypria­na Kami­la Nor­wi­da”.  Mam świa­do­mość, że wie­le osób bar­dzo dobrze zna oso­bę i twór­czość Nor­wi­da, lecz pew­nie nie wszy­scy, jest więc oka­zja teraz by sze­rzej zazna­jo­mić się z jego twór­czo­ścią, ale też poznać go jako czło­wie­ka, kim był i jaki miał wpływ na sumie­nia ludz­kie, czy w ogó­le był doce­nia­ny w jego cza­sach i jak jest postrze­ga­ny teraz. Powie­dzieć o Nor­wi­dzie, że był jed­nost­ką wybit­ną to za mało, był kimś wię­cej, był czło­wie­kiem, któ­ry widział wię­cej jak inni i pisał o tym, dostrze­gał wszyst­kie nasze wady naro­do­we i o tym pisał, dla­te­go był nie­wy­god­ny dla współ­cze­snych jego cza­som elit. Tak jak inni widzie­li winę zabor­ców za ówcze­sny stan Pol­ski, tak Nor­wid widział, że jest ten wrzód, któ­ry tkwi wewnątrz pol­skie­go orga­ni­zmu. Wyka­zy­wał, że nawet na emi­gra­cji Pola­cy nie pozby­li się swa­rów, pod­ło­ści i tego wszyst­kie­go, co nie pozwa­la­ło, żeby “gło­sem naro­du była har­mo­nia”. Co praw­da pisa­li o wewnętrz­nych rela­cjach Pola­ków też inni, ale nie tak rady­kal­nie jak Norwid.

Śmia­ło też  moż­na powie­dzieć, że Nor­wid był arty­stą w wie­lu dzie­dzi­nach, zaj­mo­wał się malar­stwem, rysun­kiem,  rzeź­bą i rytow­nic­twem, ale naj­waż­niej­sze było pisar­stwo pro­zą i poezją.  Był też ese­istą i filo­zo­fem, cyta­ty z jego dzieł obo­wią­zu­ją dzi­siaj, nic nie stra­ci­ły na aktu­al­no­ści. (O tym napi­szę niżej).   Źró­dłem i pod­ło­żem tak sze­ro­kiej dzia­łal­no­ści był kato­li­cyzm, z nie­go wywo­dził się  wewnętrz­ny i oso­bi­sty obszar ducho­wy.    Zacy­tu­ję tu choć­by  Księ­dza Jana Arca­ba z jego autor­stwa książ­ki “Cyprian Nor­wid wobec Kościo­ła i Sto­li­cy Apo­stol­skiej”, oto jak pisał o Nor­wi­dzie: “Poprzez swój kato­li­cyzm patrzy poeta na wszyst­ko dooko­ła sie­bie — na życie i filo­zo­fię, na kul­tu­rę i cywi­li­za­cję, na sztu­kę i lite­ra­tu­rę. Kato­li­cyzm był dlań siłą, któ­ra kie­ro­wa­ła jego myślą i dzia­łal­no­ścią — zaczy­nem zapład­nia­ją­cym jego twór­cze natchnienie”.

        Jego życie to czas zabo­rów, uro­dził się i wycho­wy­wał w tak zwa­nej “Kon­gre­sów­ce”, czy­li Kró­le­stwie Pol­skim powsta­łym na Kon­gre­sie Wie­deń­skim w 1815 roku, któ­re jak wie­my było pod pro­tek­to­ra­tem rosyj­skim. Miej­sce uro­dze­nia to wieś Lasko­wo Głu­chy mię­dzy Wyszko­wem a Radzy­mi­nem na pół­noc­ny — wschód od War­sza­wy (Dwo­rek, gdzie się uro­dził Nor­wid zacho­wał się do cza­sów współ­cze­snych i nabył go zna­ny reży­ser Andrzej Waj­da dla swej cór­ki Karo­li­ny). Nor­wid przez mat­kę Annę z Sobie­skich był spo­krew­nio­ny z kró­lem Janem III Sobie­skim. Nie­ste­ty życia nie miał łatwe­go, wcze­śnie osie­ro­co­ny przez mat­kę, już w wie­ku 4 lat wycho­wy­wa­ny był naj­pierw przez pra­bab­cię, potem bab­cię i bra­ta. Rodzi­na jed­nak zadba­ła o jego wycho­wa­nie i skoń­czył stu­dia arty­stycz­ne i już w wie­ku 19 lat zade­biu­to­wał w pra­sie war­szaw­skiej pisząc o sza­cun­ku dla ludu, mimo, że był szlach­ci­cem i mło­dym czło­wie­kiem, to zauwa­żał już nie­rów­no­ści spo­łecz­ne i nie był na nie obo­jęt­ny.  Część jego życia zaję­ły podró­że, począt­ko­wo po “Kró­le­stwie Pol­skim”, czy­li tak jak­by u sie­bie a potem po Euro­pie. Pozna­wał w ten spo­sób życie, doświad­cze­nie i ludzi. Już w 1842 roku wyje­chał do Ber­li­na. Tak jak wspo­mnia­łem wcze­śniej w Rzy­mie poznał Mic­kie­wi­cza i Kra­siń­skie­go a w Pary­żu Sło­wac­kie­go i Cho­pi­na. Mając 31 lat poznał wresz­cie kobie­tę, zako­chał się i oświad­czył, lecz nie­ste­ty pan­na szu­ka­ła pew­nie bar­dziej majęt­ne­go mło­dzień­ca, a Nor­wid nie­ste­ty nie grze­szył gro­szem. Był bied­ny. Już wte­dy korzy­stał z pomo­cy Zyg­mun­ta Kra­siń­skie­go i przy­ja­cie­la Augu­sta Ciesz­kow­skie­go. Jego pra­ce jakoś w tym cza­sie nie zyska­ły uzna­nia odbior­ców, zale­ga­ły w wydaw­nic­twach, nikt się nie kwa­pił do dru­ko­wa­nia jego poezji i pro­zy. Po pro­stu nie rozu­mia­no go, był za trud­ny, a ludziom nie chce się się­gać do głę­bi, wolą mieć wyło­żo­ne wszyst­ko jasno. W tym cza­sie  nawet posą­dza­no go o manie­ryzm, co nie powin­no być czymś złym, bo dąże­nie do dosko­na­ło­ści, do pięk­na w sztu­ce nie powin­no być źle odbie­ra­ne, no ale może być nie­na­tu­ral­ne. Nor­wid pisał dalej,  ale nie­ste­ty nie był wydawany.

        Po odrzu­ce­niu wspo­mnia­nych już oświad­czyn, roz­go­ry­czo­ny Nor­wid w listo­pa­dzie 1852 roku wyje­chał do Sta­nów Zjed­no­czo­nych pra­cu­jąc tam jako gra­fik i wyko­nu­jąc pew­ne pra­ce fizycz­ne. Nie­ste­ty, przy rąba­niu drew­na uszko­dził sobie rękę i w 1854 wró­cił do Euro­py. Zatrzy­mał się w Pary­żu i już tam pozo­stał, nigdy do Pol­ski nie wrócił.

        Nor­wi­da utwo­ry “Bema pamię­ci żałob­ny rap­sod” z 1851 roku, czy  “Coś ty Ate­nom zro­bił, Sokra­te­sie” z roku 1856 to już kla­sy­ka teraz, zasi­la­ją­ca lek­tu­ry szkol­ne, gdzie mło­dzież uczy się na nich.  Dzie­ła  Nor­wi­da za jego życia nie­do­ce­nia­ne, ale prze­cho­wa­ne w dużej mie­rze przez sym­pa­ty­ków, entu­zja­stów jego twór­czo­ści prze­trwa­ły. Jego “Vade — mecum” i “For­te­pian Cho­pi­na” to czy­sty roman­tyzm, a ‘Kle­opa­tra i Cezar” a tak­że “Za kuli­sa­mi” nic nie stra­ci­ły na aktualności.

        “Bema pamię­ci żałob­ny rap­sod” poświę­co­ny zmar­łe­mu w 1850 roku gene­ra­ło­wi z Powsta­nia Listo­pa­do­we­go i Inter­na­cjo­na­li­ście roz­sła­wił i spo­pu­la­ry­zo­wał Cze­sław Nie­men w swo­im utwo­rze muzycz­nym pod takim samym tytu­łem zamiesz­czo­nym w albu­mie “Enig­ma­tic”.

        Na począt­ku lat sie­dem­dzie­sią­tych (daw­ne cza­sy), kto cho­dził do śred­niej szko­ły pamię­ta, jak się słu­cha­ło Nie­me­na  na lek­cji pol­skie­go. Pani od pol­skie­go przy­no­si­ła gra­mo­fon i pły­tę winy­lo­wą z nagra­nia­mi Nie­me­na, któ­ry adop­to­wał wier­sze Nor­wi­da do swej muzy­ki, gdzie oprócz “Rap­sod.….” były: “Ita­liam, Ita­liam”, Moja ojczy­zna”, Piel­grzym, “Daj mi wstąż­kę błę­kit­ną.., Jesień”.  W 1978 roku Nie­men wyda­je kolej­ny long­play “Idee fixe”, gdzie zawarł tyl­ko poezję Nor­wi­da, zagrał i zaśpie­wał bar­dzo nowa­tor­sko uży­wa­jąc już sprzę­tu elek­tro­nicz­ne­go, two­rząc muzy­kę elek­tro­nicz­ną zmie­sza­ną z roc­kiem pro­gre­syw­nym i zamie­ścił tam takie wier­sze Nor­wi­da jak “Moja pio­sen­ka, “Lar­wa”, “Sie­roc­two”, “Laur doj­rza­ły” i inne.

        Z kolei w swym reper­tu­arze z lat 90 mają też utwo­ry Nor­wi­da inni wyko­naw­cy, min zespół “Homo Twist” na pły­cie “Mon­ti Revan” z Macie­jem Maleńczukiem.

        Pio­sen­ki na bazie wier­szy Nor­wi­da śpie­wa­ła Wan­da War­ska, Stan Borys, Prze­my­sław Gin­trow­ski, czy Roman Kostrzewski.

        W 210 roku zespół “De Press” nagrał album “Gro­my i pył­ki”, gdzie zamie­ścił aż 19 utwo­rów Norwida.

        W 2014 zespół “Dr Misio” zamie­ścił w swo­im albu­mie utwór “Ona wie” ze sło­wa­mi Cypria­na Norwida.

        Tak więc następ­ne poko­le­nia doce­ni­ły twór­czość genial­ne­go poety, a wyko­rzy­stu­jąc je w swych pio­sen­kach z odpo­wied­nią aran­ża­cją uczy­ni­ły dla nas współ­cze­snych nie lada prze­ży­cie ducho­we, ubo­ga­ca­jąc naszą sfe­rę doznań.

        Abso­lut­nie każ­dy powi­nien prze­czy­tać wiersz “ Moja Ojczy­zna” i to wie­le razy. Mimo, że autor tęsk­nił za kra­jem i miał świa­do­mość, jak trud­na to spra­wa i odle­gła, żeby powró­cić do miej­sca skąd pocho­dził, gdzie zosta­ły jego mło­dzień­cze lata, lata wspo­mnień, bo to dom rodzin­ny, gdzie moż­na być bez­piecz­nym, kocha­nym i spo­koj­nym, gdzie nas doce­nią, zauwa­żą. Tutaj, w Pary­żu pisze, ale nie jest rozu­mia­ny, w Ber­li­nie nawet był w wię­zie­niu, ska­za­ny za dzia­łal­ność poli­tycz­ną, ale Nor­wid w tym wier­szu dostrze­ga jesz­cze inne spoj­rze­nie na Ojczy­znę. Ojczy­zną nie koniecz­nie musi być miej­sce nasze­go uro­dze­nia, ale już tak, zasa­dy nasze moral­ne według któ­rych funk­cjo­nu­je­my, nasza reli­gia, któ­rej jeste­śmy wierni.

        Rok 1863 Powsta­nie Stycz­nio­we, kolej­na pró­ba, a kra­ju rodzin­ne­go w dal­szym cią­gu nie ma na mapie, ale nie wszyst­ko stra­co­ne, są ludzie, jest mat­ka, jest jej dziec­ko, coraz bar­dziej do mat­ki przy­wią­za­ne, oni tam zosta­ną, oni będą sta­no­wić tę jed­ność. Świad­czy o tym ten frag­ment z wiersza :

Dziec­ka — nikt z ramion mat­ki nie odbiera;

Pacho­lę do kolan jej sięga;

Syn — pier­si dorósł i ramię podpiera:

To — praw mych księga.

oto kil­ka cyta­tów z Nor­wi­da: Jak­że bar­dzo aktualnych:

Pola­cy są wspa­nia­łym naro­dem i

bez­war­to­ścio­wym społeczeństwem

pew­nie wie­lu się z tą opi­nią nie zgo­dzi, ale on bar­dzo za tym obsta­wał, dodając:

“Może powie­szą mnie kie­dyś ludzie ser­decz­ni za te praw­dy, któ­rych isto­tę powta­rzam lat oko­ło dwa­na­ście, ale gdy­bym miał dziś na szyi powróz, to jesz­cze gar­dłem przy­war­tym chry­piał bym, że Pol­ska jest ostat­nie na glo­bie spo­łe­czeń­stwo, a pierw­szy na pla­ne­cie naród”

i doda­je:

Jeste­śmy żad­nym społeczeństwem

Chcia­no odejść od naucza­nia histo­rii w szko­łach a dla Nor­wi­da histo­ria to:

Histo­ria jest siłą. Histo­rię nie tyl­ko sta­no­wią wia­ry­god­ne zbio­ro­wi­ska nagich fak­tów, ale i poję­cia , jakie naród w swej wła­snej wyra­bia historii.

Histo­ria pisze rachu­nek swój żela­zną ręką i nie pyta się wca­le o sen­ty­men­ta, ale pyta o sumę rachunku.

Kie­dy naród umie­ra, histo­ria jego sta­je się histo­rią ofiar jego, bio­gra­fią, martyrologią…

   Czy nie­ak­tu­al­ne jest poniż­sze twier­dze­nie, że ktoś obcy chciał­by pisać nam naszą histo­rię a nie my sami jako naród ?

Nam cudzo­ziem­cy w gło­wę nakła­da­ją naj­fał­szyw­szych wyobra­żeń o histo­ri naszej, bo nie ma posłusz­niej­sze­go euro­pej­czy­ka od sło­wiań­skie­go chłopa.

Pamię­ta­my zacho­wa­nie naszych tak zwa­nych cele­bry­tów, nie mogą­cych prze­tra­wić prze­gra­nych wybo­rów par­la­men­tar­nych i pre­zy­denc­kich i sym­pa­ty­zu­ją­cych z nimi ugrupowań:

Tyle i takiej egzy­sten­cji czło­wiek ma, ile i jak ma czło­wie­ka uszanować.

A takie zacho­wa­nie, to teraz się dzie­je, nasi kon­fi­den­ci, ukry­ci lub jaw­ni, dążąc w Bruk­se­li do uza­leż­nie­nia eko­no­micz­ne­go Pol­ski, choć­by przez obcią­że­nia finan­so­we, czy nie wypła­ca­nie środ­ków, dążą pośred­nio do zubo­że­nia a w kon­se­kwen­cji uni­ce­stwie­nia naro­du, bo to nie zna­czy, że raz cof­nię­te środ­ki będą w przy­szło­ści do odzy­ska­nia w całości!!!

        Nor­wid na to:  (Potem też Józef Pił­sud­ski, mówiąc o konfidentach)

        Zni­ce­stwić żad­ne­go naro­du nikt nie podo­ła bez współ­dzia­ła­nia oby­wa­te­li tegoż naro­du i to nie bez współ­dzia­ła­nia przy­pad­ko­we­go, czę­ścio­we­go, nomi­nal­ne­go, ale i bez współ­dzia­ła­nia starannego.

        Nie­wol­ni­cy wszę­dzie i zawsze nie­wol­ni­ka­mi będą — daj im skrzy­dła u ramion, a zamia­tać pój­dą uli­ce skrzydłami

Wie­my, że Nor­wid był prze­ciw­ni­kiem powstań spon­ta­nicz­nych, bez przy­go­to­wań, nie krew, nie poświęcenie:

        Przy­szłość zdo­by­wa­ją te trzy rze­czy: duch, cier­pli­wość i dopeł­nie­nie — ale wca­le nie krew: to bajka.

i  tyczy  “straj­ku kobiet”:

        Tyl­ko  spo­łe­czeń­stwa trzeź­we umie­ją oce­niać — inne ado­ro­wać lub bezcześcić

        To, że nie­wie­lu w ówcze­snym cza­sie rozu­mia­ło Nor­wi­da, było dla nie­go cięż­kie do prze­ży­cia, był z tego powo­du bar­dzo roz­go­ry­czo­ny i nie­szczę­śli­wy, pisał w gorz­kich sło­wach o sobie, o swej sytuacji:

        Emi­gra­cja odar­ła mnie ze wszyst­kie­go: z mło­do­ści, z sił, z przy­ja­ciół — oso­bi­stych, z ceny: pra­wie z nazwi­ska god­no­ści dzia­dów moich.

        Jestem z poko­le­nia naj­niesz­zę­śliw­sze­go wszech­hi­sto­rii swia­ta, bo oto­czo­ne­go wzgar­dą, o któ­rej mniej­sza, ale nie­do­łęż­no­ścią o któ­rą nie mniej­sza, bo ta demo­ra­li­zu­je radykalnie.

Kry­ty­kom moim życzę tyle lat szczę­ścia, ile lat ja w życiu głód cier­pia­łem — z uśmie­chem — i cier­pieć będę — idę dalej.

Nie­ste­ty tak się zło­ży­ło, że Nor­wid nie przy­sta­wał do ówcze­snych kano­nów kul­tu­ry i lite­ra­tu­ry. Nie rozu­miał go Mic­kie­wicz ani Kra­siń­ski, Sło­wac­ki i Cho­pin byli zbyt sła­bi, by dys­ku­to­wać o doko­na­niach Nor­wi­da, zresz­tą wkrót­ce zmar­li         Julian Klacz­ko zna­ny kry­tyk lite­rac­ki, zna­ją­cy się na rze­czy też nie poznał się na talen­cie Nor­wi­da. Pisze do Jana Koź­mia­na: “Nor­wid mnie bar­dzo nie­po­koi i ser­ce cho­re i umysł cho­ry — rady nie przyj­mu­je tkwi cały czas w wyima­gi­no­wa­nej swej genial­no­ści, a ze zdol­no­ścia­mi swym robi tyl­ko łama­nie sztu­ki, wię­cej oba­wy niż podzi­wia­nia obudzając”.

        Boh­dan Zale­ski do Jana Koź­mia­na pisze o Nor­wi­dzie: “Nor­wid po sta­re­mu baj­ro­ni­zu­je. Męt­no mu i smęt­no w ser­cu. Opu­ścił ręce a krnąbr­ny w duchu, że niczy­ich rad nie przyj­mu­je. A szko­da tyle niepospolitychtalentów.Taka potęż­na inte­li­gen­cja i cóż po tym. Mar­nu­je dary i łaski, manew­ru­je w pismach, dzi­wa­czy w życiu”

Jan Paweł II o Nor­wi­dzie: “Nie­zwy­kle trud­ne życie Nor­wi­da kształ­to­wa­ła głę­bo­ka este­ty­ka wia­ry w Boga oraz nasze człó­wie­czeń­stwo Boże.Wiara w młość obja­wia­ją­cą się w pięknie,óre zachwy­ca do pra­cy, otwie­ra sło­wo Nor­wi­da na tajem­ni­cę przy­mie­rza, jakie Bóg zawie­ra z czło­wie­kiem. W miło­ści pra­cy czło­wiek przy­cho­dzi i odcho­dzi z wia­rą w zmartwychwstanie.Jego siła bie­rze się z krzy­ża, z przy­ję­cia scien­tia cru­cis, zdo­by­cia umie­jęt­no­ści cier­pie­nia wraz ze Zba­wi­cie­lem.  Dalej Papież mówi Nor­wid był — “czło­wie­kiem nadziei, któ­rą czer­pał z modli­twy. Ona wyostrza­ła wzrok poety, pozwa­la­ła mu odga­dy­wać spra­wy Boże pod powło­ką spraw ziemskich”.

        Nor­wid zmarł w 1883 roku w Pary­żu.  Ze wzglę­du na brak środ­ków na opła­ce­nie indy­wi­du­al­nej mogi­ły, pocho­wa­ny w zbio­ro­wym gro­bie na cmen­ta­rzu w Mont­mo­ren­cy, tam spo­czy­wa. Pobra­no tyl­ko prób­kę zie­mi z gro­bu i umiesz­czo­no w Kryp­cie Wiesz­czów na Wawe­lu, wcze­śniej pobło­go­sła­wio­ną przez Papie­ża Jana Paw­ła II w Waty­ka­nie, dostar­czo­ną przez dele­ga­cję Insty­tu­tu Dzie­dzic­twa Narodowego.

Tak o Nor­wi­dzie, jak­że traf­nie, napi­sał Alek­san­der Nie­wia­row­ski, wydaw­ca i pisarz w War­sza­wie z tam­te­go okresu:

 …”był jed­nym z tych nie­szczę­śli­wych poetów, któ­rzy uszczk­nąw­szy listek waw­rzy­nu za mło­du, wraz z nim porwa­ni burzą wypad­ków, gna­ni wichra­mi losu, poło­ży­li się z tym jed­nym na ich ser­cu list­kiem do nie­zna­ne­go na tułac­twie gro­bu, nad któ­rym dopie­ro po latach…cały krzew z owe­go list­ka wyrośnie”.

        Cho­ciaż za życia Nor­wid nie miał szczę­ścia do ludzi, pra­ca jego wyda­wa­ła się nada­rem­ną, nie miał zdro­wia — i wzrok, i słuch i reu­ma­tyzm, nie miał szczę­ścia w miło­ści, kobie­ta z któ­rą się zarę­czył ode­szła, ide­ał jego wes­tchnień i marzeń Maria Kaler­gis, za któ­rą ganiał po całej Euro­pie też była dla nie­go nie­osią­gal­na, wykru­szy­li się naj­lep­si przy­ja­cie­le i trze­ba było kil­ku poko­leń, żeby zro­zu­mieć tego wybit­ne­go czło­wie­ka, to w koń­cu pozna­no jego war­tość. Teraz Nor­wid jest darzo­ny wiel­kim sza­cun­kiem. Czer­pie już kil­ka następ­nych poko­leń z jego twórczości

Jego imie­niem nazwa­ne są szko­ły, uli­ce, pla­ce, skwery.…

        Może­my być dum­ni, że był, że jest, że pozo­sta­nie w naszej pamię­ci wybit­nym Polakiem!

Jerzy Roze­nek