Na sku­tek nie­zwy­kłe­go zja­wi­ska atmos­fe­rycz­ne­go gór­skie szczy­ty z oko­lic Chil­li­wack były widocz­ne z Nano­ose Bay koło Nana­imo i wyglą­da­ły jak… góry lodo­we. Uwiecz­ni­ła to na zdję­ciach Simo­ne Engels.

Engels wybra­ła się do Moore­croft Regio­nal Park w nie­dzie­lę, by zro­bić zdję­cia gór po dru­giej stro­nie Stra­it of Geo­r­gia o zacho­dzie sloń­ca przy bez­chmur­nej pogo­dzie. W pew­nym momen­cie dostrze­gła na hory­zon­cie coś jasne­go i lśnią­ce­go. Gdy powięk­szy­ła zdję­cie w apa­ra­cie, to co ujrza­ła, wyglą­da­ło jak wiel­ka góra lodo­wa. Zja­wi­sko było widocz­ne przez pół godziny.

Colin Gold­blatt, pro­fe­sor zaj­mu­ją­cy się zja­wi­ska­mi mete­oro­lo­gicz­ny­mi z Uni­ver­si­ty of Vic­to­ria, tłu­ma­czy, że Engels widzia­ła miraż gór­ny. Jej zdję­cie jest pięk­nym przy­kła­dem tego zja­wi­ska. Miraż jest moż­li­wy pod­czas inwer­sji ter­micz­nej, gdy cie­płe powie­trze znaj­du­je się ponad war­stwą chłod­ne­go. Powo­du­je to ugi­na­nie pro­mie­ni świetl­nych (świa­tło roz­cho­dzi się wte­dy po liniach krzy­wych, a nie po pro­stych) i powsta­wa­nie obra­zu pozornego.

Reklama

Engels widzia­ła w ten spo­sób pasmo Che­am w pobli­żu Chil­li­wack odda­lo­ne od miej­sca obser­wa­cji o ponad 180 kilo­me­trów, nor­mal­nie niewidoczne.