Oczekuje się, że Biały Dom wyda  oświadczenie w sprawie dostarczenia czołgów M1 Abrams na Ukrainę, potwierdził dla Defence One urzędnik rządu USA. Komunikat następuje po tygodniach argumentów administracji Bidena, że ​​czołgi nie nadadzą się dla ukraińskiej armii.

Wcześniej we wtorek Wall Street Journal , AP i inne media poinformowały, że Stany Zjednoczone są gotowe wysłać 30 czołgów na Ukrainę. Nie podano daty dostawy ani tego, jak i gdzie ukraińskie wojsko miałyby się uczyć obsługi i konserwacji czołgów.

Dostawy wozów bojowych Bradley, ogłoszone na początku tego miesiąca, spodziewane są w ciągu kilku tygodni. Szkolenie odbędzie się poza granicami Ukrainy.

Poniżej kontynuacja tekstu

Ogłoszenie dostawy M1 Abramsów pojawia się po tym, jak urzędnicy obrony wielokrotnie powtarzali, że czołgi są zbyt skomplikowane, zbyt trudne w utrzymaniu a ich turbiny gazowe zbyt paliwożerne aby przynieść korzyści Ukrainie.

Rzecznik Białego Domu bryg. Gen. Pat Ryder odmówił we wtorek komentarza w sprawie czołgów M1 dla Ukrainy.

Wielu obserwatorów spodziewa się, że kolejna faza ukraińskich starań o wyparcie wojsk rosyjskich będzie trudniejsza niż kampanie mające na celu odzyskanie Chersonia i Charkowa. Rosja jest mocno okopana wokół Donbasu, w pobliżu Bachmutu i na południowo-wschodniej Ukrainie.

Ben Hodges, emerytowany generał porucznik, który dowodził armią amerykańską w Europie, a obecnie doradza grupie Human Rights First, powiedział w tym tygodniu, że dostarczane przez Zachód czołgi i inne formy uzbrojenia naziemnego mogą być „czołem sił przebijających się przez rosyjską obronę w kierunku Mariupola”.