Kanclerzyca Angela Merkel przejdzie do historii nie jak chciała jako architektka bezpośrednio pomostu łączącego Niemcy z Rosją, z wszystkim co pod pomostem podporządkowanym prawom fiskalnym połączenia, ale jako kanclerz Niemiec błogo, acz z butą (zapewne pamiętacie jak próbowała ustawiać prezydenta Stanów Donalda Trumpa?) ślepo upierający się przy swoim.

        Tak było z jej polityką imigracyjną, z (nierealną) polityką ekologiczną narzuconą UE i krajom Unii, tak było z miłością do Putina.

        Po raz któryś w historii okazało się, że jednoczenie się Niemiec z Rosją ponad wszystkimi nie jest takie zbawienne, nawet dla samych Niemiec.  Wszystko to pomimo tego, że często odnosiła się do terminu ‘realpolityk’. Do czasu. Kiedy odchodziła po 16 latach, wielu podsumowujących lata jej rządów określały je jako lata błędnych decyzji, bez umiejętności przyznania się do pomyłek i ewentualnego przeproszenia.

        My to znamy, to taki wzór zachowania. Polska i Polacy do dzisiaj nie tylko nie zostali przeproszeni za bezprecedensowe zbrodnie wojenne jakie zgotowali nam Niemcy (bez jakichkolwiek reperacji), to jeszcze próbuje się nas wrobić w kata, czasem okrutniejszego niż oni. Najgorsze, że zgodnie ze sztuką manipulacji robi się to w taki sposób, żeby urobić na swoją modłę cały nieznający detali  świat. Ostatni przykład? Wykład Jana Grabowskiego, profesora z University of Ottawa organizuje w Warszawie Niemiecki Instytut Historyczny. Temat? Polskie próby fałszowania historii Holocaustu. Przeczytajcie to jeszcze raz.

        Niemiecki Instytut Historyczny w Warszawie organizuje wykład znanego polakożercy Jana Grabowskiego na temat prób fałszowania historii przez Polskę. I co na to władze Warszawy?  I co na to nasz rząd?  I co na to my?

        W końcu znalazł się jeden odważny poseł do Sejmu Grzegorz Braun, który wtargnął na mównicę, w desperacji zniszczył mikrofon, i zadeklarował, że nie pozwoli na antypolskie wystąpienie w naszym kraju. Policja została wezwana, wielu było oburzonych, ale wykład się nie odbył. I co? ktoś się wstawił za Braunem?

        Niewielu, a nawet ci tak raczej po cichu mało oficjalnie, do nielicznych wyjątków należy tygodnik Do Rzeczy. Za to bardzo oficjalnie wypowiadają się organizacje żydowskie potępiając Brauna.

        A gdzie są organizacje polskie potępiające Niemiecki Instytut Historyczny w Warszawie za prowokacje, a także gdzie są organizacje polonijne w Kanadzie potępiające antypolskie wystąpienie profesora z Ottawy?

        Nie widzę nie słyszę. Realpolitik to system polityczny oparty na zasadach praktycznych, a nie moralnych czy ideologicznych. Jakoś nie widzę nic z realpolitik w działalności Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Instytut Powstał w 1993 (jest więcej tego typu placówek na świecie) finansowany jest przez niemieckie ministerstwo Edukacji i Badań.  Należy rozważyć jego legalność na terenie Polski, jeśli jego mandatem jest fałszowanie historii w taki sposób aby wybielić Niemcy z odpowiedzialności za zbrodnie wojenne, których dobitnym przykładem jest Warszawa.

        Proponuję, aby Niemiecki Instytut Historyczny w Warszawie przeniósł się na przykład do Pragi, bo za bardzo nas Polaków razi jego ofensywna dla nas działalność. Realpolitik (z niem. polityka realistyczna) jest oparta na kalkulacji siły i interesów narodowych, odrzucająca wpływ czynników ideowych i moralnych na politykę. Czyli co? Niemiecki Instytut Historyczny poczuł się tak silny w Warszawie, że zaczął realizować niemieckie interesy narodowe wybielania swoich zbrodni. A my jak zwykle nic – albo niewiele.

        Pojęcie Realpolitik (za WiKi) wprowadził w 1853 r. do niemieckiej myśli politycznej August Von Rochau (1810–1873). Było ono niejako nierozerwalnie związane z pojęciem siły jako głównego narzędzia rozwiązywania konfliktów w stosunkach międzynarodowych. Roschau wskazywał, że siła nie stanowi ideologii, lecz w pewnym stopniu jest jej antynomią, gdyż w sytuacjach krytycznych ideologia zawsze musi ustąpić pod jej naporem. W tym ujęciu wojna stawała się nie tylko jednym z wielu możliwych, ale wręcz podstawowych narzędzi realizacji polityki państwa.

        Jeśli chodzi o Wiki (popularny skrót Wikipedii – elektronicznej  encyklopedii) to niedawno uniemożliwiono kilku edytorom (Wiki jest społecznie edytowaną encyklopedią) prostowania historii holocaustu z uwzględnieniem polskiej historii.

        Wikipedia zabroniła trzem edytorom historycznego uzupełnienia na stronach dotyczących żydowskiej obecności na okupowanych przez Niemców polskich ziemiach w czasie wojny. Zrobiono to jako rozwiązanie zażaleń ze strony żydowskiej. Teraz jest potrzebne zażalenie ze strony polskiej, o cenzurowaniu historii okupowanej przez Niemców Polski wbrew historycznym faktom.

        O całej tej sprawie dowiedziałam się z arabskiego portalu informacyjnego Al Jazeera English. Ta sama informacja zamieszczona w The Times of Israel jest pełniejsza, bo cytuje wypowiedzi Sary Klein z Chapman University, której prace pisane –  tak, zgadliście – z Janem Grabowskim z University of Ottawa, były podstawą zażalenia do Wiki.

        Edytorzy zostali ‘tylko’ czasowo ‘zabanowani’ za nieprzestrzeganie reguł Wiki. Professor Sara Klein żądała ich wykluczenia na zawsze. I co jeszcze? Oczywiście powołano się na wypowiedź piosenkarki z Izraela Noi Kirel (pisałam o tym na łamach Gońca 20). Rodzina pani Kirel pochodziła z Austrii, a nie Polski, i ona sama była w Polsce z ojcem, odwiedziła Auschwitz, więc zna prawdę. Piszę o tym, żebyśmy sobie poskładali te wszystkie elementy w całość, i sami wypracowali taką całość, którą potem krok po kroku, element po elemencie będziemy ujawniać.

        W 21 numerze Gońca Naczelny pisze, że aby robić realną politykę trzeba mieć najpierw silne gospodarczo, suwerenne i handlujące państwo, z elitami wykształconymi do rządzenia. W przeciwnym wypadku jest się jedynie motywowanym patriotycznymi ideami najemnikiem.

        I tu proszę, ku zmartwieniu wielu Polska zaczyna się gospodarczo wybijać, co znajduje odzwierciedlenie w wielu artykułach światowych. A suwerenni możemy być tylko i wyłącznie jeśli mamy silne gospodarczo państwo, z polskimi elitami wykształconymi  do rządzenia.

        Widać z tym ostatnim członem zdania dalej nam idzie ciężko. Ciągle czekamy, że ktoś inny, albo, że dobrzy ludzie. Nie, nie ktoś inny, tylko my sami musimy dbać o siebie, a dobrych ludzi w polityce po prostu nie ma. Jest interes. Interes państwa broniącego interes narodowy. I obojętnie jak nie podchodzę do mającego się odbyć wykładu w Warszawie organizowanego przez Niemiecki Instytut Historyczny (z siedzibą w Warszawie) do wykładu o fałszowaniu przez Polaków Historii Holokaustu to nie dostrzegam w tym interesu polskiego. A jaki? I nasze polskie elity rządzące na to pozwalają? Takich macie jakich wybieracie, wybieracie z tych, którzy są na liście. Jaka jest tego konkluzja? Nie wolno się dać wypchnąć z listy wyborczej, no i oczywiście aktywnie głosować na tych dających rękojmię reprezentowania interesu Polaków.

Alicja Farmus  

Toronto, 2 czerwca, 2023