Była ceniona nie tylko za role filmowe i serialowe (m.in. w “Na Wspólnej”, “Ziemi obiecanej” czy “Weselu”), ale także za niezależne poglądy polityczne i patriotyczne, często wyrażane publicznie bez względu na konsekwencje.
W 2015 roku, podczas kampanii prezydenckiej, Bożena Dykiel ostro skrytykowała ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego i Platformę Obywatelską (PO). W programie telewizyjnym “Świat się kręci” stwierdziła: “Nowoczesny patriotyzm u prezydenta polega na tym, że razem ze swoją formacją grabi nas, Polaków. Bo czym można nazwać afery z OFE, wiek emerytalny, podwyżki VAT-u? To jest grabież nas, Polaków!”
Aktorka nie bała się oskarżać rządzących o działania antypolskie, stawiając dobro narodu ponad lojalnością partyjną. Podkreślała, że prawdziwy patriotyzm to troska o obywateli
Bożena Dykiel odmówiła współpracy z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa (SB) w PRL-u, mimo wieloletnich nacisków i prób werbunku.
Według dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej (IPN), w połowie lat 70. SB podjęła próbę zwerbowania aktorki jako tajnego współpracownika (TW) o kryptonimie „Alina”. Chciano wykorzystać jej znajomość z II sekretarzem ambasady RFN Frankiem Elbego – plan polegał na nakłonieniu jej do nawiązania z nim intymnych stosunków, które SB zamierzała sfilmować i wykorzystać do szantażu dyplomaty (tzw. operacja „rozporek”).
Aktorka była nękana przez około dwa lata (m.in. groźbami złamania kariery, braku wyjazdów zagranicznych z Teatrem Narodowym, obietnicami mieszkania czy kursów językowych). Spotykała się z oficerami SB (m.in. ppłk. Stefanem Sołowiejem i mjr. Markiem Stokowskim), którzy początkowo podawali się za dziennikarzy. Mimo to nigdy nie zgodziła się na współpracę. Nie przyjęła pieniędzy od SB. Nie podpisała żadnego zobowiązania do donoszenia. SB zrezygnowała z niej dopiero po wyjeździe dyplomaty do RFN.
Sama aktorka potwierdzała to w wywiadach (m.in. dla „Wprost” w 2005 r.), mówiąc m.in.: „Na żadną Matę Hari się nie nadawałam” i opisując, jak SB „chciało mnie obsadzić w filmie pornograficznym” oraz „złamać mi życie”.
Była postrzegana jako symbol niezależności w środowisku aktorskim, gdzie wielu unika politycznych kontrowersji. Jej poglądy konserwatywne, w tym krytyka lewicowych idei czy szczepionek, dodatkowo podkreślały postawę patriotyczną – obronę przed tym, co uważała za zagrożenie dla polskiej tożsamości.
Bożena Dykiel występowała przeciwko przymusowi szczepień na COVID-19, a szerzej – mocno krytykowała całą politykę pandemiczną, w tym lockdowny, statystyki zgonów i samą narrację o pandemii jako realnym zagrożeniu. Jej najbardziej znana i głośna wypowiedź padła 23 października 2021 roku w programie „Dzień dobry TVN”, gdzie była gościem jako ambasadorka kampanii „Twarze depresji”. Rozmowa szybko zeszła na temat koronawirusa. Aktorka stwierdziła m.in.: Pandemia to „walka świata z ludźmi – z bogaczami, którzy chcą nami rządzić”. Ludzi się „zastrasza”, lockdownuje i nie pozwala spotykać. Grypa zabijała „nawet więcej” niż obecna pandemia, a COVID to „jakiś obóz” dla społeczeństwa.
Statystyki zgonów na COVID są sfałszowane lub manipulowane.
Wywiad wywołał ogromne kontrowersje – Fundacja „Twarze depresji” zerwała z nią współpracę, media głównego nurtu uznały jej słowa za szkodliwe mity i antyszczepionkowe teorie spiskowe,
Jej stanowisko z tamtego okresu pozostało symbolem niezależności wobec „mainstreamowej” narracji pandemicznej.






















































.gif)






