Prze­trwaj falę ude­rze­nio­wą, czy­li musisz coś zro­bić, żeby przeczekać

        Mar­ta, żona Sław­ka, wró­ci­ła po pra­cy do domu z siat­ka­mi zaku­pów i zasta­ła go sie­dzą­ce­go wygod­nie w fote­lu, piją­ce­go kawę oglą­da­ją­ce­go tele­wi­zję. Na jej peł­ne wyrzu­tu spoj­rze­nie i powi­ta­nie: „O, ty już w domu? Podob­no byłeś taki zaję­ty, że nawet nie mogłeś mi pomóc w zaku­pach!”, mąż pochło­nię­ty oglą­da­niem pro­gra­mu odpo­wia­da: „Witaj kocha­nie!”. Mar­ta czu­je się zlek­ce­wa­żo­na i oszu­ka­na. Od sło­wa do sło­wa zaczy­na się awan­tu­ra pt. „To ja tyle robię, a ty nigdy…”. Sła­wek czu­je, że żona nie­spra­wie­dli­wie ma do nie­go pre­ten­sje o to, że w ogó­le nie włą­cza się w pra­ce domo­we. Sły­szy, że ją zawsze lek­ce­wa­ży, że jest leni­wy, wygod­nic­ki itd. Sła­wek zry­wa się z fote­la, ciska­jąc pilo­tem o pod­ło­gę i wrzesz­czy: „Jesteś nie­nor­mal­na! Nigdy nie słu­chasz co do cie­bie mówię! Zawsze jak wra­casz do domu z tej two­jej pra­cy, to masz do wszyst­kich pre­ten­sje!”. Na to Mar­ta… i tak dalej. Czy moż­na było inaczej?

Takie lub podob­ne sce­ny, każ­dy chy­ba zna z wła­sne­go doświad­cze­nia. Bła­host­ki (w wyżej opi­sa­nym przy­pad­ku zaku­py) w połą­cze­niu ze zmę­cze­niem, znie­cier­pli­wie­niem, mogą być przy­czy­ną wie­lu, czę­sto ranią­cych i zupeł­nie nie­po­trzeb­nych kon­flik­tów. Co zro­bić, aby nie dopusz­czać do eska­la­cji takich sytuacji?

Po pierw­sze: sta­raj się zawsze prze­trwać tak zwa­ną falę ude­rze­nio­wą. Zrób wszyst­ko, aby wysłu­chać do koń­ca pre­ten­sji part­ne­ra. Nie ata­kuj go, ani nie igno­ruj. Daj mu pra­wo do jego pre­ten­sji, zło­ści i innych emo­cji. Sta­raj się spo­koj­nie wytrwać. Możesz pomóc sobie w róż­ny spo­sób. Głę­bo­ko oddy­chaj, pomyśl sobie o czymś miłym, przyj­mij taką posta­wę, w któ­rej czu­jesz się naj­pew­niej, usiądź wygod­nie na krze­śle i oprzyj się moc­no ple­ca­mi o opar­cie, albo wstań i chwyć się ręka­mi pod boki. Przede wszyst­kim jed­nak posta­raj się zro­zu­mieć współ­mał­żon­ka. Nasz boha­ter (Sła­wek) powi­nien był wcze­śniej prze­rwać oglą­da­nie tele­wi­zji, wstać, pomóc i nie baga­te­li­zo­wać zło­ści Marty.

Po dru­gie: opi­suj zacho­wa­nie, a nie oce­niaj czło­wie­ka. Mówiąc żonie: „Jesteś nie­nor­mal­na!”, Sła­wek oce­nił ją nega­tyw­nie. Powie­dział jej same nie­mi­łe rze­czy. Mar­ta poczu­ła się nie­spra­wie­dli­wie oce­nio­na, zra­nio­na, na co mogła zare­ago­wać albo poczu­ciem krzyw­dy, albo ata­kiem z chę­cią odwetu.




Sła­wek wszyst­ko mówił pod wpły­wem zło­ści, ale prze­cież mógł tę złość wyra­zić ina­czej. Mógł powie­dzieć tak: „Mar­ta, o co ci cho­dzi ? Dener­wu­je mnie ton, jakim mówisz do mnie. Zło­ści mnie, że nawet nie spy­ta­łaś, dla­cze­go jestem wcze­śniej w domu. Rozu­miem, że jesteś zmę­czo­na zaku­pa­mi, ale jest mi przy­kro, że od razu sądzisz, że cię oszu­ku­ję. To, jak się zacho­wu­jesz też mnie bar­dzo złości”.

Choć cza­sem może być trud­no (bo w momen­cie sil­ne­go wzbu­rze­nia trud­no zapa­no­wać nad emo­cja­mi i języ­kiem), ale nie uży­waj wul­gar­nych sfor­mu­ło­wań i wyzwisk. Te, rzu­co­ne w cza­sie ner­wo­wych chwil, mimo upły­wa­ją­ce­go cza­su mogą zostać głę­bo­ko w pamię­ci i tkwić w niej jak kolec w ranie. Nie sto­suj też okre­śleń typu: „ty zawsze”, „ty nigdy”, to tyl­ko pod­nie­sie tem­pe­ra­tu­rę i zaostrzy spór.

Po trze­cie, otwar­cie i bez zaże­no­wa­nia wyra­żaj uczu­cia smut­ku, zra­nie­nia i przy­kro­ści. Nie bój się o tym mówić. Mów o tym co cię boli. Na począt­ku nie jest to łatwe, ale szyb­ko moż­na się tego nauczyć.

Sła­wek poczuł się zra­nio­ny przez Mar­tę, zro­bi­ło mu się przy­kro, kie­dy zarzu­ci­ła mu, że jest ego­istą lek­ce­wa­ży ją. Zamiast to powie­dzieć, zare­ago­wał agre­sją. Też chciał zro­bić jej przy­krość, żeby poczu­ła co to zna­czy, kie­dy boli. Zaata­ko­wał ją oce­nia­jąc, zamiast powie­dzieć otwar­cie: „Zro­bi­ło mi się przy­kro, kie­dy powie­dzia­łaś, że cię lek­ce­wa­żę i jestem wygod­nic­ki. Wiesz, jak waż­ne jest dla mnie to, aby mię­dzy nami nie było nie­po­ro­zu­mień. Sta­ram się nad tym pra­co­wać i ty to doce­nia­łaś, byłaś zado­wo­lo­na, mówi­łaś, że jest OK, a teraz nagle mówisz coś zupeł­nie inne­go. Poczu­łem się zagu­bio­ny, bo nie wiem, czy poprzed­nio mówi­łaś praw­dę. Zra­ni­łaś mnie swo­imi słowami”.

Nama­wiam do mówie­nia o uczu­ciach przy­kro­ści lub zra­nie­nia, o tym, co nas boli, co nam nie odpo­wia­da, zamiast zastę­po­wa­nia ich zło­ścią czy agre­sją. Zda­rza się też, że nie mamy odwa­gi ujaw­nić zło­ści, (bo part­ner jest w jakimś sen­sie sil­niej­szy od nas) i zamie­nia­my ją na inne uczu­cia – skrzyw­dze­nia czy roz­go­ry­cze­nia. Spró­buj uzmy­sło­wić sobie, z wyra­że­niem jakie­go uczu­cia masz pro­blem i na jakie je zamieniasz.

Beata Frą­czek

psy­cho­log, pedagog

Ciąg dal­szy za tydzień