Przetrwaj falę uderzeniową, czyli musisz coś zrobić, żeby przeczekać

251

        Marta, żona Sławka, wróciła po pracy do domu z siatkami zakupów i zastała go siedzącego wygodnie w fotelu, pijącego kawę oglądającego telewizję. Na jej pełne wyrzutu spojrzenie i powitanie: „O, ty już w domu? Podobno byłeś taki zajęty, że nawet nie mogłeś mi pomóc w zakupach!”, mąż pochłonięty oglądaniem programu odpowiada: „Witaj kochanie!”. Marta czuje się zlekceważona i oszukana. Od słowa do słowa zaczyna się awantura pt. „To ja tyle robię, a ty nigdy…”. Sławek czuje, że żona niesprawiedliwie ma do niego pretensje o to, że w ogóle nie włącza się w prace domowe. Słyszy, że ją zawsze lekceważy, że jest leniwy, wygodnicki itd. Sławek zrywa się z fotela, ciskając pilotem o podłogę i wrzeszczy: „Jesteś nienormalna! Nigdy nie słuchasz co do ciebie mówię! Zawsze jak wracasz do domu z tej twojej pracy, to masz do wszystkich pretensje!”. Na to Marta… i tak dalej. Czy można było inaczej?

Takie lub podobne sceny, każdy chyba zna z własnego doświadczenia. Błahostki (w wyżej opisanym przypadku zakupy) w połączeniu ze zmęczeniem, zniecierpliwieniem, mogą być przyczyną wielu, często raniących i zupełnie niepotrzebnych konfliktów. Co zrobić, aby nie dopuszczać do eskalacji takich sytuacji?

Po pierwsze: staraj się zawsze przetrwać tak zwaną falę uderzeniową. Zrób wszystko, aby wysłuchać do końca pretensji partnera. Nie atakuj go, ani nie ignoruj. Daj mu prawo do jego pretensji, złości i innych emocji. Staraj się spokojnie wytrwać. Możesz pomóc sobie w różny sposób. Głęboko oddychaj, pomyśl sobie o czymś miłym, przyjmij taką postawę, w której czujesz się najpewniej, usiądź wygodnie na krześle i oprzyj się mocno plecami o oparcie, albo wstań i chwyć się rękami pod boki. Przede wszystkim jednak postaraj się zrozumieć współmałżonka. Nasz bohater (Sławek) powinien był wcześniej przerwać oglądanie telewizji, wstać, pomóc i nie bagatelizować złości Marty.

Po drugie: opisuj zachowanie, a nie oceniaj człowieka. Mówiąc żonie: „Jesteś nienormalna!”, Sławek ocenił ją negatywnie. Powiedział jej same niemiłe rzeczy. Marta poczuła się niesprawiedliwie oceniona, zraniona, na co mogła zareagować albo poczuciem krzywdy, albo atakiem z chęcią odwetu.




Sławek wszystko mówił pod wpływem złości, ale przecież mógł tę złość wyrazić inaczej. Mógł powiedzieć tak: „Marta, o co ci chodzi ? Denerwuje mnie ton, jakim mówisz do mnie. Złości mnie, że nawet nie spytałaś, dlaczego jestem wcześniej w domu. Rozumiem, że jesteś zmęczona zakupami, ale jest mi przykro, że od razu sądzisz, że cię oszukuję. To, jak się zachowujesz też mnie bardzo złości”.

Choć czasem może być trudno (bo w momencie silnego wzburzenia trudno zapanować nad emocjami i językiem), ale nie używaj wulgarnych sformułowań i wyzwisk. Te, rzucone w czasie nerwowych chwil, mimo upływającego czasu mogą zostać głęboko w pamięci i tkwić w niej jak kolec w ranie. Nie stosuj też określeń typu: „ty zawsze”, „ty nigdy”, to tylko podniesie temperaturę i zaostrzy spór.

Po trzecie, otwarcie i bez zażenowania wyrażaj uczucia smutku, zranienia i przykrości. Nie bój się o tym mówić. Mów o tym co cię boli. Na początku nie jest to łatwe, ale szybko można się tego nauczyć.

Sławek poczuł się zraniony przez Martę, zrobiło mu się przykro, kiedy zarzuciła mu, że jest egoistą lekceważy ją. Zamiast to powiedzieć, zareagował agresją. Też chciał zrobić jej przykrość, żeby poczuła co to znaczy, kiedy boli. Zaatakował ją oceniając, zamiast powiedzieć otwarcie: „Zrobiło mi się przykro, kiedy powiedziałaś, że cię lekceważę i jestem wygodnicki. Wiesz, jak ważne jest dla mnie to, aby między nami nie było nieporozumień. Staram się nad tym pracować i ty to doceniałaś, byłaś zadowolona, mówiłaś, że jest OK, a teraz nagle mówisz coś zupełnie innego. Poczułem się zagubiony, bo nie wiem, czy poprzednio mówiłaś prawdę. Zraniłaś mnie swoimi słowami”.

Namawiam do mówienia o uczuciach przykrości lub zranienia, o tym, co nas boli, co nam nie odpowiada, zamiast zastępowania ich złością czy agresją. Zdarza się też, że nie mamy odwagi ujawnić złości, (bo partner jest w jakimś sensie silniejszy od nas) i zamieniamy ją na inne uczucia – skrzywdzenia czy rozgoryczenia. Spróbuj uzmysłowić sobie, z wyrażeniem jakiego uczucia masz problem i na jakie je zamieniasz.

Beata Frączek

psycholog, pedagog

Ciąg dalszy za tydzień