Maxime Bernier został w końcu zaproszony do udziału w debatach organizowanych przez niezależną Leaders’ Debate Commission. Debaty będą dwie, 7 i 10 października, jedna po angielsku, druga po francusku.

Wcześniej komisja, na czele której stoi David Johnston, nie zapraszała Berniera tłumacząc, że nie spełnia on dwóch z trzech wymaganych kryteriów. Miesiąc temu komisja twierdziła, opierając się na danych z sondaży przedwyborczych, że People’s Party of Canada nie ma realnych szans na zdobycie więcej niż jednego mandatu. Johnston dał jednak Bernierowi czas, by mógł przedstawić swoje dowody. PPC wskazała więc na cztery okręgi, w których ma, swoim zdaniem, szansę, oraz ukazała „szerszy kontekst polityczny – liczbę osób, które wykupiły członkostwo w partii oraz działalność związaną ze zbieraniem funduszy.

Co oznacza dla Berniera zaproszenie do udziału w debacie? Przede wszystkim zmiana decyzji komisji dodaje prestiżu partii. Bernier mówi, że Kanadyjczycy będą mogli teraz zobaczyć różne opcje. Postulaty Berniera są często inne od propozycji innych partii. Na przykład lider PPC chce ograniczenia imigracji. Jego zdaniem, ci, którzy przybywają do Kanady i chcą się tu osiedlić, powinni w pierwszej kolejności zdać „test z wartości”. Do tego ma dość oficjalnej wielokulturowości. Jako jedyny spośród liderów zamierza wycofać subsydiowanie przemysłu i zlikwidować system zarządzania dostawami. Obiecuje wycofanie się z paryskiego porozumienia klimatycznego, likwidację podatku węglowego w jakiejkolwiek formie i dopłat do zielonych technologii, bo jego partia nie wierzy w to, jakoby działalność człowieka był główną przyczyną ocieplania się klimatu. Mówi, że zlikwiduje deficyt budżetowy w dwa lata, czyli trzy lata szybciej niż Scheer. Mają w tym pomóc cięcia w pomocy międzynarodowej, pomocy dla przedsiębiorstw i finansowaniu CBC.

Teraz podczas debat będzie miał okazję do konfrontacji swoich poglądów z innymi liderami i pokazania szerokim rzeszom społeczeństwa, że można myśleć inaczej.