Kanadyjskie służby wywiadowcze ostrzegają partie federalne, że sześć krajów próbuje zakłócać przebieg kampanii wyborczej i wyborów. Zagrożenia ze strony chińskich i hinduskich agentów pracujących w środowiskach związanych z tymi mniejszościami narodowymi w Kanadzie są stale monitorowane. Anonimowe źródła podają, że próby wpływania na kampanię wyborczą podejmują też Pakistan, Arabia Saudyjska, Iran i Wenezuela. Specjalna jednostka wywiadowcza co dwa tygodnie przygotowuje raporty dla partii.

Rząd i źródła związane z wywiadem podają, że jednym ze sposobów wpływania na wybory było przysyłanie na spotkania w sprawie nominacji kandydatów swoich osób, które miały opowiadać się za kandydatami preferowanymi z punktu widzenia Chin czy Indii. Oficerowie wywiadu przylatywali do Kanady na przykład jako pracownicy dyplomatyczni, przede wszystkim w Ontario i Kolumbii Brytyjskiej. Uczestniczyli w przekonywaniu Kanadyjczyków chińskiego pochodzenia do zapisywania się do partii , do wolontariatu, by pomóc kandydatom o poglądach prochińskich, do pisania propagandowych artykułów albo do zakładania organizacji studenckich, które np. sprzeciwiałyby się protestom w Hong Kongu.

Jeśli chodzi o stosunki kanadyjsko-indyjskie, to w Kanadzie istnieje duża mniejszość sikhijska, a sikhowie chcą oderwać się od Indii i utworzyć swoje niepodległe państwo – Khalistan.

Były szef CSIS, Ward Elcock, mówi, że w przeciwieństwie do Rosji, która zakłócała wybory w USA posługując się internetem, Chiny i Indie używają starych technik szpiegowskich polegających na rekrutowaniu ludzi, zabezpieczaniu wpływów i tworzeniu powiązań.