OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Odrzucając me podania o rejestracje nazwisk ludzi mogących zbierać podpisy bym został posłem do parlamentu Białorusi poinformowano mnie, że mogę się odwoływać do wojewódzkiej komisji wyborczej w Grodnie dokąd się udałem.

Okazało się, że w niedzielę 15 września przybędzie tu pochodzący z Białegostoku Minister Edukacji Narodowej Pan Dariusz Piontkowski.

Po przyjeździe do Grodna zabiwakowałem w „hoteliku” na dworcu i poszedłem na lokalny targ, gdzie wszyscy mówili po polsku. Moc kiosków, jedne z ubraniami, inne z różnymi towarami, w tym mocą szklanych słoików, bo tu kobiety konserwują moc jarzyn, mięsa oraz owoce.

Na tym rynku w 1970 r. były tylko kartofle, kapusta i marchew, a dziś rodzajów owoców i jarzyn, często z innych części b. Sajuza trudno zliczyć. Licząc, że Minister przyjedzie pociągiem byłem na peronie, ale się pomyliłem, a tylko policzyłem pasażerów dwóch wagonów, było coś 107 osób.

Znów przypomniało mi się, że w 1991 r. przez Grodno szło do Sajuza 6 par wielowagonowych pociągów na dobę. Czego wówczas się nie woziło z Sowietów, a dziś z Białorusi wozi się tylko papierosy, paliwo i trochę wódki.

Później pojechałem do katedry, gdzie była msza dla dzieci i rodziców społecznych szkół polskich. Na drzwiach był napis łaciński wyliczający 7 mszy w niedzielę, a sześć w inne dni.

Msze odprawiało dwóch księży, a potem czytano list pasterski biskupa Kaszkiewicza, do rozpadu Sowietów proboszcza polskiej parafii w Wilnie.

Po mszy poszliśmy do konsulatu i kilkaset osób rozsiadło się na podwórku.

Przemawiała kierowniczka grodzieńskiej szkoły społecznej, w której tym roku jest 1500 dzieci i dla nich przysłano z Polski czterech nauczycieli, a zajęcia odbywają się głównie w soboty i niedziele.

Jest to wielki sukces aktywistów Związku Polaków, ale nie zapominajmy, że w Grodnie jest z 200 000 rodaków czyli tyle, ile Aleksander Mniejszy twierdzi, że jest w całej Białorusi.

Pani dyrektor podziękowała Wspólnocie Polskiej za dary dla szkół, które rozsiały się po całej Białorusi, a ja wspomniałem zebranym, że gdy rok temu ważyła się sprawa szkoły polskiej w Wołkowysku Pani Prezydentowa, na mój apel, nie zadała sobie fatygi przyjechać, by jej bronić. Podobnie nie zadała sobie fatygi, by przyjechać na otwarcie tej szkoły i tego roku, a nawet nie wysłała na tę uroczystość dyrektorki swego biura.



Nieco spóźniony zjawili się polski Minister Edukacji Narodowej, Ambasador RP, Konsul Generalny,  uroczyście wprowadzono sztandar i odśpiewano hymn narodowy.

Przemówił składnie i krótko minister, a ja siedząc obok władz Związku Polaków zacząłem mu bić dwa razy brawa.

Dalej pierwszakom rozdano przysłane z Polski tornistry z zeszytami i książkami.

Na oficjalne zakończenie imprezy odśpiewano hymn Związku Polaków Białorusi i Związku Polaków Litwy – Rotę Marii Konopnickiej, a potem ja dorwałem się do mikrofonu i choć mi przeszkadzano powiedziałem co następuje:

Drodzy rodacy.

Mam 85 lat i 46-letni  letni staż w działalności polonijnej na Zachodzie i na Białorusi.

Nie wiem czy zdaje sobie Pan Minister sprawę z tego, że na Białorusi jest nas ponad milion. Jest tu 16% katolików z czego 80% to Polacy, jesteśmy więc największą procentowo mniejszość polską w świecie.

Jestem jedynym Polakiem, który wrócił tu z Kanady. Biorę tu udział w życiu polonijnym i politycznym. Były na mnie dwa zamachy i próbuję teraz zostać posłem do parlamentu Białorusi, w którym przez ponad 25 lat nikt do polskości się nie przyznawał.

Odmówiono mi rejestracji listy ludzi, którzy mogą zbierać podpisy bym stał się kandydatem na posła. Były dwie techniczne pomyłki, ale jeden człowiek, który w myśl tutejszego prawa miał mi zbierać podpisy został odwiedziny przez „smutnych panów” i wycofał zgodę na to. Odwołuję się, ale na Białorusi jest jedno prawo – widzi mi się prezydenta. Jeśli więc mi nie pomoże, patron spraw beznadziejnych św Tadeusz Juda to nawet jednego Polaka, na posła, ani nawet kandydata na posła nie będzie w tych wyborach.

Panie Ministrze jest na Białorusi moc rzeczy ważnych dla nas od lat czekające na realizacji. Poruszę tu tylko 4 z nich:

1 – Wzajemnie uznanie przez Polskę i Białoruś dyplomów wyższych studiów

2 – Otwarcie w Lidzie polskiego uniwersytetu z wydziałami: polonistyki, pedagogiki, teologii katolickiej, ekonomii i zarządzania

3 – Utworzenie w Wołkowysku Wyższej Szkoły Biznesu, fili SGH, która by po trzech latach studiów dawała licencjat. Dodam że w Wołkowysku jest wolny budynek, który na taką uczelnie może być tanio adaptowany.

4 – Otwarcie drugiej polskiej szkoły w najbardziej polskim mieście na Białorusi czyli w Wołkowysku w dzielnicy Wołkowysk Południe.

Z  okazji 200 rocznicy urodzenia Moniuszki przypomnę, że od 120 lat nie była tu grana opera Straszny Dwór. Jest ona teraz grana w Bydgoszczy, więc może na trzy tygodnie przywieść ją do Grodna, Brześcia i Mińska.

Tekst przemówienie dałem ciut kwaśnemu Ministrowi, a potem wielu rodaków mówiło mi, że słusznie wystąpiłem z tymi postulatami.

Po uroczystości delegacja i aktyw Związku udała się autobusem na cmentarz, gdzie są pochowani obrońcy Grodna, którzy dwa dni walczyli z Sowietami niszcząc ich 22 tanków, z których wyskoczyło kilku grodzieńskich Żydów, którzy przedtem z miasta znikli.

17 września jest obchodzona tzw. rocznica połączenia Zachodniej Białorusi z Sowiecką Republiką Białoruś. Tego dnia ruszyły wojska sowieckie na Polskę, ale do połączenie obu części NIE doszło. Sowieci nie chcieli, by ich poddani poznali jak dużo lepiej żyło się ludziom na zajętych terenach.

By z Mińska można było jechać np. do Grodna trzeba było mieć przepustkę.  Połączenia obu części Białorusi dokonały w 1942r. czołgi… Guderiana przecinając zasieki na starej granicy.

Opowiadano mi, że kagebista przysłany do Brzostowicy, mieściny na zachód od Wołkowyska, napisał do swej żony, jak tu jest źle. Ta kupiła co się dało w Mińsku i pojechała do męża. Na jej przyjazd zrobiono kolację i zdziwiona rzekła mężowi:

Wasia – czegoś mnie okłamał, tu jest przecież wiele lepiej w Mińsku ?

Tatiana – odparł mąż – jak bym ja napisał prawdę to już by mnie tutaj nie było.

Aleksander Pruszyński