Burmistrz Toronto John Tory wziął udział w demonstracji jedności „Army of Lovers” zorganizowanej w sobotę przez grupę LGBTQ „519”, która miała być odpowiedzią na planowany marsz przez dzielnicę gejowską innej grupy określającej się jako chrześcijańscy obrońcy wolności wypowiedzi – a formalnie Christ’s Forgiveness Ministries. Trasa marszu miała przebiegać wzdłuż Church Street, ale gdy pójście tamtędy okazało się niemożliwe, organizatorzy przenieśli się na Yonge. Demonstrowano m.in. pod hasłami: “Prawa człowieka obejmują również chrześcijan”, a także: “To też są nasze ulice”

Tory powiedział, że “w świetle prawa trudno było powstrzymać przemarsz chrześcijańskiej grupy”. Chciał jednak w jakiś sposób pokazać, że “miasto jest przeciwne tej akcji”. „Gdy istnieje zagrożenie, gdy pojawiają się ludzie, którzy szerzą podziały, polaryzację społeczeństwa i stygmatyzację osób ze środowiska LGBTQ, musze wystąpić, powiedzieć „nie” i pokazać, że nie tak żyjemy w Toronto”, mówił Tory.

Ulica Yonge została zablokowana przez maszerujących na kilka godzin przy King Street. W końcu policja umożliwiła kontunuowanie przemarszu. Grupa została zatrzymana przy Adelaide Street przez osoby trzymające transparent z hasłem „Toronto przeciw faszyzmowi”.

Protestujący chrześcijanie przekonywali, że są przeciwko “wyborowi stylu życia” osób homoseksualnych i nikogo nie potępiają, homoseksualiści twierdzili zaś, że “szerzą nienawiść”.