Nienawistne pogróżki w internecie to chleb powszedni dla RCMP podczas kampanii wyborczej. Funkcjonariusze codziennie przygotowują raporty podsumowujące wrogie komentarze kierowane pod adresem liderów partii federalnych w obawie, że podżeganie do nienawiści w internecie mogłoby się przerodzić w rzeczywiste akty przemocy. Rządowe źródła podają, że zachęt do nienawiści jest w sieci coraz więcej. Rośnie też liczba postów antyimigracyjnych.

W lutym były członek rady doradczej premiera Michael Wernick ostrzegał przed nadużywaniem tak mocnych słów jak na przykład zdrada stanu czy zdrajca. Taka mowa prowadzi do zbrodni, mówił Wernick dodając, że ktoś może zginąć podczas tegorocznej kampanii.

Według anonimowych źródeł jednostka wywiadowcza RCMP sprawdza na bieżąco treści zamieszczane w internecie używając wybranych słów kluczowych i nazwisk liderów partii. Przeczesywane są treści pojawiające się na zamkniętych czatach i w tzw. ciemnym internecie. Problematyczne wpisy są oznaczane, a informacje trafiają do zespołów bezpieczeństwa liderów partii. RCMP sprawdza po numerze IP lokalizację autora wpisu i ocenia, czy dana osoba znajduje się blisko miejsca, w którym jest planowane jakieś wydarzenie w ramach kampanii. Funkcjonariusze podobno już rozmawiali z osobami, które groziły politykom śmiercią.

Poniżej kontynuacja tekstu

Ze względów bezpieczeństwa RCMP nie rozmawia o stosowanej taktyce.