Eksplozja jądrowa zabija niezwykle skutecznie, obracając nie tyle w proch, co w nicość. Podobnie telewizja, czy szerzej: współczesne media.

Z jedną co prawda różnicą: media współczesne z głów swoich ofiar wpierw wysysają mózg, czy tam rozum, ewentualnie jedno i drugie, a dopiero w drugiej kolejności skutecznie takich odmóżdżeńców tresują, wszelako pozostawiając ich przy życiu.

POSTĘP I NOWOCZESNOŚĆ

Słuszna postawa i racjonalna procedura, swoją drogą. Ktoś musi utrzymywać treserów i tych, którzy treserów wybierają, a następnie hodują i w tresowaniu szkolą oraz do tresury wdrażają. Nie ma to, tamto. To są dziś zbyt poważne sprawy, by sobie przeciwnika tak o, wziąć sobie i sobie zabić. “To se ne vrati”, panie Havranek, rozmaite ostateczne rozwiązania i takie tam inne. Czy tam panie Kowalski. Czy raczej: to se ne vrati w formach znanych nam z historii. Żywy niewolnik, rzecz jasna pod warunkiem, że sprawny i tak długo jak w miarę zdrowy, wart więcej niż niewolnik zużyty. Czy tam zabity. Czy zagazowany.

Więcej: im rzadziej takiemu egzemplarzowi do głowy przychodzi, że robi za współczesnego niewolnika, tym samym z automatu staje się droższy. Świat nieustannie nowocześnieje, panie Havranek. Czy tam panie Kowalski. Nowocześnieje i zmienia się, ludzie zmieniają się wraz z nim, a wraz z ludźmi zmieniają się również metody nadzoru właścicielskiego, by tak ująć samo sedno. Ba! Bez cienia ryzyka popełnienia błędu dodam, że nawet metody utylizacji ludzi niepotrzebnych dostosowuje się do czasów, w jakich przyszło nam żyć. Postęp i nowoczesność first. Więc.

NA POTĘGĘ

Co dalej, więc? Co dalej, co dalej. Jak to, co dalej. Jeszcze miesiąc takiego postępu, jeszcze rok tej nowoczesności, a kasztany przestaną kwitnąć, kury znosić jajka, z krowich wymion strzykać pocznie zsiadłe mleko (odbierając pracę poczciwym krasnoludkom), a niedługo potem jedynym sposobem na poprawę poziomu egzystencji człowieczej stanie się ćpanie na potęgę i na potęgę chędożenie.

Ktoś zamierza zapytać, komu samo powyższe wystarczy? Już odpowiadam: większości. Większość bowiem tak zwanego elektoratu urabia się dzisiaj prościej niż trzylatek urabia plastelinę. Serio, serio. Z człowiekiem naprawdę daje się dzisiaj uczynić wszystko. Można zbudować z nim niejeden wspaniały świat, ale równie wiele cudowności z jego pomocą udaje się spopielić. Do gołej skały. Dzieje się tak, ponieważ wystarczy odpowiednio kompetentnie i należycie konsekwentnie pokazywać ludziom, czego chcą, by właśnie tego zapragnęli. W tak zwanym międzyczasie napychając ich umysły odpowiednio dobranymi emocjami. Nauka o człowieku to potęga, a odpowiednio przyrządzone słowa, ułożone na właściwych miejscach, w odpowiednio upieczonych zdaniach, mogą prawie wszystko. O to akurat proszę się ze mną nie zakładać.

IDŹ BŁOTO DO BŁOTA

Dla przykładu. “Dzieci, ułóżcie zdanie zawierające słowo ananas”, prosi nauczycielka. “Ananas jest zdrowy” – pierwsza zgłasza się prymuska Irenka. “Ananas nie rośnie w Polsce” – Marek z kolei utwierdza nauczycielkę w przekonaniu, że zna geografię. I wtedy jak zwykle do głosu dochodzi Stasiu, czy tam Jasiu, perspektywę odmienną prezentując niejako z definicji: “Ananas? Proszę bardzo: Włodzimierz puścił bąka a na nas leci smród!”.

A propos smrodu. “Aborcja powinna być prawem” – szczeknął niedawno niejaki Włodzimierz. Czarzasty Włodzimierz. Szczeknął publicznie. Jak gdyby nigdy nie był w Sobiborze. Czy tam w innym Bełżcu. Tam znalazłby sobie tyle prawa sprzed lat, że wiadrami mógłby przerzucać. Spory kawał buca z niego, prawdę powiedziawszy.

Ale zostawmy to. Finezję intelektualną Czarzastego Włodzimierza obnażymy sobie przy innej okazji. Nie dosłownie obnażymy, co to, to nie, zgarnięcie z gościa sweterka wystarczy aż nadto. Nie ma w nas determinacji na tyle, nie ma i nie będzie, determinacji czy tam samozaparcia, czy wręcz skłonności do zachowań presuicydalnych, by pana Włodzimierza obnażać do kostek. Już sama myśl o podobnej ewentualności musi wzbudzać niechęć w ludziach przyzwoitych. Zatem niechaj sobie pana Czarzastego do kostek obnaża pan Zandberg. Czy tam panowie Zandberg z Biedroniem. A choćby i w trójkącie. My powiedzmy: pójdź błoto do błota i do nas nie wracaj. Więc.

NORBLIN I RÓŻA

W każdym razie więc, co warto i należy podkreślać nieustannie, powrót postkomuny do parlamentu umożliwiła przebiegłość Grzegorza Schetyny. Bo niby dzięki komu lewica wdarła się do Sejmu i Senatu z przytupem i przyświstem? Zwracam zatem uwagę, że w bieżącym cyklu parlamentarnym okazje na obnażanie – tej czy tego, z tego i owego – trafiać się będą co rusz. Zbrzydnie nam, jak sądzę.

Nota bene, wyścig w kierunku szczytów kompromitacji już trwa. Dajmy na to, Róża Thun aż podryguje, rzecz jasna “w poczuciu odpowiedzialności za stan społeczeństwa w Polsce”, zapowiadając odwołanie od decyzji Prokuratury Okręgowej w Katowicach, umarzającej postępowanie w sprawie manifestacji przedstawicieli środowisk narodowych, którzy w listopadzie 2017 roku w nawiązaniu do historycznych wydarzeń z XVIII wieku utrwalonych na znanym obrazie Jana Piotra Norblina (“Wieszanie zdrajców”) powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów, popierających rezolucję Parlamentu Europejskiego, krytykującą poziom praworządności w Polsce. W opinii prokuratury, manifestacja narodowców miała na celu jedynie “wyrażenie krytyki” oraz pokazanie “historycznej analogii”.

“Co będzie z naszym społeczeństwem, kiedy organy powołane do pilnowania naszego bezpieczeństwa będą zgadzały się na nawoływanie do linczu? Nie może tak być, by nawoływanie do mordu było bezkarne” – uważa tymczasem pani Róża. Normalnie kolce więdną.



GRANICE DEBATY

Przy tej okazji trzeba zauważyć, że prokuratorzy tej samej, katowickiej Prokuratury Okręgowej, umorzyli również postępowanie w sprawie Jana Tomasza Grossa, któremu przypisywano znieważenie narodu polskiego, słowami, iż Polacy “podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców”. Prokurator: “nie ma jednoznacznych i przekonywujących danych dotyczących liczby osób narodowości niemieckiej i żydowskiej, które poniosły śmierć wskutek działań Polaków podczas II wojny światowej. Kwestia oszacowania liczby ofiar pozostaje wciąż w sferze badań historyków i do dziś rodzi wiele kontrowersji i polemik o charakterze naukowym”. Podsumowując: prokuratura nie zajmuje się rozstrzyganiem sporów o charakterze historycznym.

Kolce więdną i ręce odpadają. Mało tego: podobno w jednej z zamówionych ekspertyz, Piotr Gontarczyk przekonywał, że nie ma możliwości wykazania, że opinia Grossa jest nieprawdziwa, natomiast “świat nauki oraz polska i międzynarodowa opinia publiczna w oczywisty sposób uzna ją za mieszczącą się w granicach debaty naukowej”. Więc.

Więc zabili Polacy więcej Żydów niż Niemców, czy nie zabili, to nie była zniewaga, jasne, że nie. Natomiast w Fukushimie produkowano miętówki. I pozamiatane.

W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ

Ciekawe, że pierwsze ze wspomnianych postępowań trwało dwa lata, zaś to drugie ciągnęło się od roku 2015. Jeszcze ciekawsze, że wiadomość i komentarze w pierwszej sprawie zalały media głównego nurtu, a w sprawie drugiej rozhuczał się internet.

Ale na dziś wystarczy. Może poza tym, że podobno znanemu, podobno pisarzowi, na pewno laureatowi nagrody Nike 2019, niejakiemu Szczygłowi Mariuszowi, zdarza się, że słyszy głosy. “Nie liczę na życie pozagrobowe” – stwierdził w wywiadzie dla RMF FM wzmiankowany Szczygieł, a mimo to dodał: “Wiele nieżywych osób do mnie mówi”. O, to, to. Ja nawet wiem, co nieżywi jeden z drugim mówią Szczygłowi. Mówią mu mianowicie, że każdy dureń po swojemu traci rozum.

Oczywiście istnieją spostrzeżenia odzwierciedlając przymioty umysłu pana Szczygła znacznie obficiej i o wiele precyzyjniej. Zresztą nie tylko Szczygła, żeby już o Thun i Czarzastym nie wspominać. Niemniej wszyscy rozumiemy powody, dla jakich właściwych doprecyzowań nie odważam się tutaj przytaczać. Nie przeklinam albowiem w przestrzeni publicznej. Nawet gdy należałoby mocno i po stokroć.

Krzysztof Ligęza

Kontakt z autorem: widnokregi@op.pl