W związku z kakofonią doniesień o zestrzeleniu ukraińskiego samolotu   ponownie pojawiły się w Kanadzie głosy, że konieczna jest bardziej zdecydowana walka z fejknewsami – w tym wypadku Iranu.

Co jakiś czas odżywają pomysły, aby tę niewyparzoną gębę internetu jakoś zatrzasnąć i okiełznać w kanały eleganckiej propagandy produkowanej przez tych, co trzeba.

Dla każdego, kto zetknął się z przekazem informacyjnym obecnym w sieci wiadomo, że jest tam wszystko – od obrońców płaskiej ziemi do zwolenników leczenia kamieniami, jest mnóstwo bzdur i kłamstw, ale też gigatony prawdziwych, acz nie dla wszystkich wygodnych informacji.

Ograniczanie, a nawet pozbawianie nas dostępu do tych źródeł poprzez różnego rodzaju kruczki techniczne, algorytmy odgórnie nakładane stanowi kolejną warstwę propagandowego kłamstwa. Kłamstwa obecnego także w różnych portalach „sprawdzających fakty”. Wiele z nich ma po prostu podważać niewygodny przekaz.

Dobrym przykładem jest  Okopress prowadzone przez firmę Agora w Polsce – o czym przekonałem się na własnej skórze. Ten Ośrodek Kontroli Obywatelskiej ma w założeniu „sprawdzaniu faktów”, w rzeczywistości zaś służy lewicowej propagandzie.

Bo czyż jest lepsze pociągnięcie niż nazwać „faktami” czy też „prawdą” własną opinię? Nie bez kozery w Związku Sowieckim „Prawda”, to była rządowa gazeta – tuba oficjalnej propagandy.

Ta pokusa nigdy nie zanika, więc również tutaj, w Kanadzie, mamy do czynienia z takimi próbami.

Podejmują je także właściciele mediów społecznościowych, którzy przy pomocy oprogramowania usiłują ograniczać rozprzestrzenianie informacji z „niepewnych” źródeł, czy też nienaukowych opinii. Oczywiście, niepewnych dla nich…

Rozwiązanie problemu jest banalne: w dobie zalewu wiedzy, w dobie tak wielu ścieżek  informacji, to my sami – odbiorcy – jesteśmy najlepszym ich sitem; jeśli jesteśmy w miarę wykształceni, jeśli potrafimy na własną rękę wyszukiwać, oceniać, sprawdzać, ważyć argumenty; innymi słowy jedyną odtrutką na propagandę jest rozgarnięty odbiorca, potrafiący krytycznie myśleć.

Tego powinniśmy się wszyscy uczyć i tego powinniśmy wymagać od nauczycieli naszych dzieci. Tymczasem kierownicy systemu chcą nas karmić spreparowaną papką dla info-niemowląt i „w imię prawdy” manipulować faktami.

Jedyne co nam dzisiaj pozostaje to szukać, sprawdzać, oceniać, myśleć na własną rękę; traktować przekaz jako półprawdę, dopóki sami nie nabierzemy do niego większego przekonania.

Nie bójmy się informacyjnej samodzielności; ćwiczmy rozum, bo to dar od Pana Boga, używajmy go jak najczęściej na Jego chwałę i na pohybel wszystkich kłamców.

Andrzej Kumor