Andrzej Kumor: — Wojt­ku miło mi, że po raz kolej­ny się spo­ty­ka­my, tym razem „na żywo”. Chcia­łem zapy­tać w związ­ku z książ­ką „Powrót do Jedwab­ne­go” i fil­mem któ­ry robi­cie, cze­go o Jedwab­nem moż­na dowie­dzieć się w Sta­nach Zjed­no­czo­nych i w Kana­dzie? Dla­cze­go jesteś tutaj?

Woj­ciech Sum­liń­ski: Myślę sobie, że na pew­no dla­te­go, że tutaj jest jesz­cze trud­niej niż w Pol­sce, że tutaj pro­blem zaci­sze­nia tego tema­tu i zagro­że­nia tą spra­wą czy­li spra­wą, któ­ra doty­ka każ­de­go Pola­ka, że stąd jak­by widać to jesz­cze lepiej i jest to poten­cjal­nie jesz­cze bar­dziej niebezpieczne.

W zasa­dzie prze­ko­na­li­śmy się o tym od same­go począt­ku; wio­sną minio­ne­go roku, kie­dy pró­bo­wa­li­śmy roz­po­cząć reali­za­cję w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, nasi współ­pra­cow­ni­cy, człon­ko­wie eki­py pol­sko-ame­ry­kań­skiej wyco­fa­li się, mówiąc, że dosta­li infor­ma­cję o tym, że będą pro­ce­sy, będą pozwy. Jeden z nich powie­dział nam, wy stąd wyje­dzie­cie, my tutaj zostaniemy.

reklama

Wte­dy tak napraw­dę pierw­szy raz zde­rzy­li­śmy się z tą dla wie­lu nie­wi­dzial­ną ścia­nę, ale ścia­ną, któ­ra rze­czy­wi­ście istnieje.

Cze­go jesz­cze moż­na się dowie­dzieć; dla mnie może nie jest to odkryw­cze, bo bywam w Sta­nach Zjed­no­czo­nych i w Kana­dzie, ale to, że dla tych Pola­ków, Pol­ska jest tak waż­na, i że z dale­ka widać lepiej, i że jak­by z tej stro­ny oce­anu widać to zagro­że­nie chy­ba dużo lepiej i dużo kla­row­niej niż z Polski.

  — Mówisz, „zagro­że­nie”, czy cho­dzi Ci o zagro­że­niu żydow­ską poli­ty­ką histo­rycz­ną, kli­szą o Holo­kau­ście, w któ­rej Pola­cy są jed­ny­mi ze wyko­naw­ców tej zbrodni?

- Tak, mówię dokład­nie o tym, ale mówię też o tym, że ta ska­la tego zaci­sze­nia przez nasze wła­dze, kie­dy roz­ma­wia­li­śmy ze pew­nym panem nie dalej, jak wczo­raj, w Chi­ca­go, któ­ry jest jed­nym z aktyw­nych dzia­ła­czy polo­nij­nych, któ­ry dzia­ła tutaj na rzecz ujaw­nia­nia praw­dy, opo­wia­dał, jak ich gru­pa zwią­za­na z Ruchem Naro­do­wym, gdy wspie­ra pol­skie dzie­ci na wscho­dzie, kie­dy wyko­nu­ją wie­le innych takich dzia­łań spo­ty­ka­ją się z wiel­kim wspar­ciem ze wszyst­kich moż­li­wych stron, ze stro­ny pol­skie­go Kościo­ła, ze stro­ny pol­skie­go Kon­su­la­tu, ze stro­ny wszyst­kich Pola­ków, ale kie­dy doty­ka­ją tego tema­tu i pró­bu­ją anga­żo­wać się w tę spra­wę, poka­zu­jąc jak jest groź­na, wte­dy rze­czy­wi­ście jest poczu­cie osamotnienia.

To są praw­dy jest „zbyt praw­dzi­we”, by o nich opo­wia­dać, może­my mówić o wie­lu rze­czach, może­my upo­mi­nać się o wie­le spraw, ale jeśli cho­dzi o rela­cje pol­sko-żydow­skie, to jeste­śmy w dużej mie­rze osa­mot­nie­ni. Jest taka jakaś wyczu­wal­na wręcz oba­wa, że tego nie wolno.

 — Może, po pro­stu, wyni­ka to z tego, że coś, cze­go dużo ludzi nie chce zauwa­żać, czy­li lob­by żydow­skie sto­su­je bar­dzo róż­no­rod­ne meto­dy naci­sku, aby wła­śnie tę kli­szę żydow­skiej poli­ty­ki histo­rycz­nej uwia­ry­god­nić, aby ona sta­ła się jedy­ną obo­wią­zu­ją­cą wer­sją, a wszyst­kie inne były rewi­zjo­ni­zmem holo­cau­stu, co w wie­lu kra­jach jest kara­ne. Na czym pole­ga wła­śnie ten pol­ski „rewi­zjo­nizm” w przy­pad­ku Jedwab­ne­go, jaka jest ta opcja stro­ny żydow­skiej, a jaka jest prawda?

- Przede wszyst­kim pole­ga na tym, że nie wol­no tego tema­tu doty­kać, że jak to poka­zu­je­my w naszej książ­ce pt. Powrót to Jedwab­ne­go, że jak mówi wie­le auto­ry­te­tów żydow­skich, holo­caust to jest coś, cze­go badać nie wol­no, że holo­caust to jest wyda­rze­nie kosmicz­ne, wyda­rze­nie jedy­ne w histo­rii świa­ta, nie­po­wta­rzal­ne; cier­pie­nia, któ­re wią­że się ze Holo­cau­stem nie moż­na porów­nać do cze­go­kol­wiek, a zatem nie wol­no tego tema­tu doty­kać,  nie mówiąc już o tym, by coś kwestionować.

W naszej książ­ce „Powrót do Jedwab­ne­go” nie kwe­stio­nu­je­my holo­cau­stu ale kwe­stio­nu­je­my pewien ele­ment rela­cji doty­czą­cej holo­cau­stu, mia­no­wi­cie pierw­sze lata woj­ny, poka­zu­jąc, że na począt­ku woj­ny. Tak jak to piszą żydow­scy kro­ni­ka­rze w swych pamięt­ni­kach, że Żydzi żyli w pew­nej sym­bio­zie z Niem­ca­mi, cie­sząc się – ja wiem jak to brzmi, wiem co mówię – że mają getta.

        — Wte­dy była nadzie­ja, że Żydzi w Euro­pie Środ­ko­wo-Wschod­niej w jakiś spo­sób będą mie­li samo­rząd, moż­li­wość doga­da­nia się, zapro­po­no­wa­nia im cze­goś; że Niem­cy dadzą samo­rząd Żydom.

- Dali,  prze­cież wprost o tym piszą Rin­gel­blum czy Czer­nia­kow bur­mistrz get­ta war­szaw­skie­go, któ­rzy mówią w swo­ich pamięt­ni­kach, „jakie mamy pięk­ne get­ta”, wresz­cie mamy swo­ją autonomię.

     — Czy­li, że eks­ter­mi­na­cja nie zaczę­ła się w 1939 roku.

-  Ja jestem  tym poko­le­niem, któ­re czy­ta­ło mnó­stwo ksią­żek, oglą­da­łem mnó­stwo fil­mów nie tyl­ko pol­skich, ale tak­że zagra­nicz­nych, ame­ry­kań­skich, gdzie przed­sta­wio­na Holo­caust jako mar­ty­ro­lo­gię od pierw­sze­go do ostat­nie­go dnia nie­miec­kiej oku­pa­cji. Tym­cza­sem z kro­nik, z pamięt­ni­ków pisa­nych przez Żydów, mię­dzy inny­mi przez bur­mi­strza get­ta war­szaw­skie­go Czer­nia­ko­wa, wyni­ka, że było ina­czej, że w pierw­szych latach woj­ny, mniej wię­cej do agre­sji nie­miec­kiej na sojusz­ni­ka, czy­li na Sowie­tów, była sym­bio­za. O tym piszą wprost, uży­wa­ją tego sfor­mu­ło­wa­nia: „z Niem­ca­mi żyje­my w sym­bio­zie, pro­blem mamy z Polakami”.

Tam, w tych pamięt­ni­kach, któ­re były prze­tłu­ma­czo­ne po woj­nie z języ­ka jidysz, ale póź­niej tego zaprze­sta­no, bo Żydzi się dość szyb­ko zorien­to­wa­li, że publi­ko­wa­nie w języ­ku pol­skim takich pamięt­ni­ków zabu­rza już wte­dy pew­ne­go rodza­ju nar­ra­cję; zaprze­sta­no tego, dla­te­go wie­le tego typu wspo­mnień nie jest prze­tłu­ma­czo­nych z jidysz, ale co prze­tłu­ma­czo­no, to prze­tłu­ma­czo­no i tam moż­na zna­leźć na przy­kład takie sce­ny  jak pol­skie dzie­ci biją jakie­goś chłop­ca żydow­skie­go, widzi to nie­miec­ki ofi­cer, strze­la do pol­skich dzie­ci, one ucie­ka­ją, Pola­cy — jak to tchó­rze zawsze ucie­ka­ją — i pod­bie­ga do tego chłop­czy­ka, bie­rze go za rącz­kę tego żydow­skie­go chłop­czy­ka, daje mu cukier­ka, odpro­wa­dza go do get­ta, kon­klu­zja Czer­nia­ko­wa: my z Niem­ca­mi zawsze potra­fi­li­śmy się poro­zu­mieć, „przy­da­je się na coś zna­jo­mość niemieckiego”.

- No wła­śnie musie­li­by­śmy tutaj dotknąć pew­ne­go podzi­wy Żydów dla Niem­ców; odno­wy kul­tu­ry żydow­skiej w XIX wie­ku w Niem­czech, takie­go „uno­wo­cze­śnie­nia” żydow­skie­go któ­re mia­ło miej­sce w Niemczech.

 To, o czym mówisz, to jest bar­dzo cie­ka­wa i boga­ta wie­lo­wąt­ko­wa histo­ria. Mówi­my, „Żydzi”, ale wśród Żydów były róż­ne posta­wy; i lewi­ca, i komu­ni­ści, syjo­ni­ści. Dzi­siaj jed­nak ta nar­ra­cja zaczy­na zmie­rzać w kie­run­ku jed­ne­go nur­tu poli­ty­ki histo­rycz­nej żydow­skiej, wręcz takiej komik­so­wej histo­rii, któ­ra na doda­tek poda­je sobie ręce z taką samą komik­so­wą histo­rią rosyj­ską, czy wcze­śniej Związ­ku Radziec­kie­go i tak po cichu rów­nież nie­miec­ką, a Ame­ry­ka­nie temu przy­kla­sku­ją, jak widać było po oświad­cze­niu pana Pom­peo, któ­ry jako bojow­ni­ka o wol­ność i demo­kra­cję wska­zał nam Żyda, któ­ry po woj­nie w UB roz­pra­wiał się z pod­zie­miem polskim.



        Gdzie tutaj jest miej­sce na naszą nar­ra­cję? Gdzie tutaj jest miej­sce – może tak prze­wrot­nie zapy­tam – na nasz „komiks”; naszą poli­ty­kę histo­rycz­ną? Tak, jak mówisz, wła­dze pol­skie mil­czą, wła­dze pol­skie nie poma­ga­ją, czy myśmy się już nie pogo­dzi­li z tym, że zaj­mie­my to miej­sce, któ­re nam wska­zu­je łań­cuch tych wro­gich Pol­sce poli­tyk histo­rycz­nych, że jak mówił pro­fe­sor Andrzej Nowak, ktoś nam zro­bił lobo­to­mię mózgu i odrzu­ca  tę pol­ską część, a my się z tym pogodzimy?

        Czy ty nie widzisz takiej sytu­acji, że ona na naszych oczach ma miejsce?

- Widzę. Pyta­łem o to jed­ne­go z dorad­ców — powo­ły­wa­łem się na to nazwi­sko wie­le razy —  powiedz­my że przy­wo­łam fir­mę dorad­czą z Toru­nia, kie­dyś dora­dza­li Lecho­wi Kaczyń­skie­mu, dzi­siaj Jaro­sła­wo­wi Kaczyń­skie­mu — jed­ne­go z dorad­ców bar­dzo bli­sko zwią­za­ny z Jaro­sła­wem Kaczyń­skim. On tak to tłu­ma­czy, że jest taka wizja Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go; jeste­śmy obok post­so­wiec­kiej Rosji, obok Puti­na, któ­ry nawią­zu­je do swo­ich poprzed­ni­ków w róż­nych swo­ich mowach i widze­niu histo­rii. Ta Rosja jest nie­obli­czal­na. Jeste­śmy obok Niem­ców, któ­rzy dzi­siaj są — przy­naj­mniej tak się stro­ją — jak wil­ki w owczych skó­rach, ale 1000 lat histo­rii to nie jest nic.

Bycie obok dwóch takich histo­rycz­nie tota­li­tar­nych kra­jów to jest bar­dzo trud­ne poło­że­nie, o czym napi­sa­no już tomy.

Wizja Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go jest taka, że, aby prze­trwać, musi­my mieć tutaj sojusz­ni­ka. Tym sojusz­ni­kiem mają być Sta­ny Zjed­no­czo­ne. Stąd dąże­nie do poby­tu wojsk ame­ry­kań­skich w Pol­sce, musi­my mieć tutaj Ame­ry­ka­nów, a żeby mieć Ame­ry­ka­nów, musi­my mieć dobre rela­cje z Żyda­mi, bo wia­do­mo, że Żydzi – sze­ro­ko rozu­mia­ni – czy­li tak uogól­nia­jąc mają bar­dzo duże wpły­wy w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Inny­mi sło­wy, bez Żydów, nie będzie soju­szu polsko–amerykańskiego.

Takie jest myśle­nie, tak mi to przed­sta­wia­no, Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go. No i to chy­ba widać. Nie mówię nicze­go odkryw­cze­go, bo to wyraź­nie widać.

Jest pyta­nie, jaka jest prze­strzeń na naszą poli­ty­kę, żeby w tej prze­strze­ni reali­zo­wać pol­skie interesy.

 — Tym bar­dziej, że w Izra­elu jest ponad milion Żydów sowiec­kich, są wete­ra­ni NKWD, wete­ra­ni Armii Czer­wo­nej, są par­tie poli­tycz­ne, któ­re mają bar­dzo bli­skie związ­ki z Rosją, więc jak to budo­wać, gdzie tu jest miej­sce na Pol­skę, sko­ro wła­śnie i poli­ty­ka Izra­ela i poli­ty­ka czę­ści Żydów jest anty­pol­ska powiedz­my sobie to wprost?

- No trze­ba to sobie wprost powie­dzieć, myślę, że jeże­li ktoś tego jesz­cze nie widzi, no to ma pro­blem z widzeniem.

Myślę, że nawet to, co cze­ka nas za chwi­lę nie trze­ba być pro­ro­kiem, bo każ­dy, kto ana­li­zu­je sytu­ację pol­ską, czy mię­dzy­na­ro­do­wą dosko­na­le wie, co wyda­rzy się za kil­ka dni w Izra­elu. Nie jestem pro­ro­kiem czy jasno­wi­dzem, łączę tyl­ko kro­pecz­ki. Każ­dy kto te kro­pecz­ki połą­czy odkry­je, że tam za chwi­lę będzie pan­de­mo­nium, że będzie­my przed­sta­wia­ni, jako spad­ko­bier­cy nazi­stów, jako jako ci, któ­rych przod­ko­wie byli współ­od­po­wie­dzial­ni za holo­caust. Pre­zy­dent Andrzej Duda miał­by tam być w cha­rak­te­rze list­ka figo­we­go, któ­re­mu nawet nic nie wol­no powiedzieć.

 — No ale przede wszyst­kim jako naj­więk­sze anty­se­mi­ci na świecie.

-Jako naj­więk­si anty­se­mi­ci na świe­cie. Będą tam prze­ma­wia­li przed­sta­wi­cie­le Nie­miec, kola­bo­ru­ją­cej z Hitle­rem Fran­cji, Rosji, ale nie Pola­cy. Inny­mi sło­wy, rze­czy­wi­ście widać w tej chwi­li, że coś bar­dzo nie­do­bre­go jest szy­ko­wa­ne, że coś się wyklu­wa, pyta­nie tyl­ko co.

Sta­ra­my się na to pyta­nie odpo­wie­dzieć w naszej książ­ce „Powrót do Jedwab­ne­go” w ostat­nim jej roz­dzia­le. Kie­dy Fun­da­cja Ordo Iuris, jej praw­ni­cy od wie­lu mie­się­cy ana­li­zo­wa­li wszyst­kie umo­wy pol­sko-ame­ry­kań­skie, wszyst­kie te prze­mó­wie­nia nota­bli żydow­skich, izra­el­skich, ame­ry­kań­skich. Połą­czy­li te kro­pecz­ki i Jerzy Kwa­śniew­ski, pre­zes tej fundacji…

Nie byle kto, bo ja tyl­ko przy­po­mnę, że ta Fun­da­cja była nie­daw­no w Nairo­bi, gdzie toczy­ła się deba­ta o tym, czy wpi­sać w pra­wa czło­wie­ka pra­wo do zabi­ja­nia dzie­ci i wła­śnie Ordo Iuris tak świet­nie przy­go­to­wa­ło ana­li­zę, że przy­naj­mniej na jakiś czas zatrzy­ma­ło ten mecha­nizm, więc ci sami ludzie doko­na­li ana­li­zy tego, co doty­czy usta­wy 447 i gene­ral­nie rela­cji polsko-żydowskich.

Ich ana­li­za jest abso­lut­nie powa­la­ją­ca, abso­lut­nie wstrzą­sa­ją­ca i abso­lut­nie przy­kra,  jed­no­cze­śnie jest to alarm.

Trze­ba zro­zu­mieć isto­tę tego alar­mu. Z tej ana­li­zy ludzi, któ­rzy nie są prze­ciw­ni­ka­mi obec­ne­go rzą­du; ludzie z Ordo Iuris to są ludzie, któ­rzy każ­dy dzień zaczy­na­ją od modli­twy – wiem, bo bywam tam czę­sto — ludzie zako­rze­nie­ni w wie­rze naszych przod­ków, ludzie, któ­rzy popie­ra­ją, czy też do nie­daw­na popie­ra­li rząd Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści, utoż­sa­mia­li się z poli­ty­ką tego rzą­du, ale im dalej w las, tym wię­cej drzew. Oni nie nale­żą do tych, któ­rzy nie widzą lasu spo­za drzew. Oni ten las widzą i oni to w tej chwi­li bar­dzo moc­no, za pośred­nic­twem naszej książ­ki to opi­nii publicz­nej prze­ka­zu­ją. Rząd śpi, rząd się boi, rząd przy­jął stra­te­gię, któ­ra jest stra­te­gią na zde­rze­nie Tita­ni­ca z górą lodo­wą; Rząd wszedł w takie uwi­kła­nia i taką oba­wę, taki para­li­żu­ją­cy lęk, że w tym sta­nie nie bar­dzo wie co zro­bić. Była oczy­wi­ście jed­na pró­ba, o któ­rej wszy­scy pamię­ta­my,  rewi­zji tej poli­ty­ki, czy też przy­naj­mniej muśnię­cia takiej rewi­zji w posta­ci nowe­li­za­cji usta­wy o IPN.



Jak to się skoń­czy­ło, no skoń­czy­ło się wiel­kim laniem i wyco­fa­niem się pod osło­ną nocy ze wszyst­kie­go, o czym mówio­no wcze­śniej. To jest poli­ty­ka, któ­ra pro­wa­dzi nas w śle­pą ulicz­kę i o tym mówi Ordo Iuris.

Po jed­nej stro­nie budu­je się nor­ma praw­na, bo te wszyst­kie for­mal­ne wystą­pie­nia przed­sta­wi­cie­li głów państw Izra­ela, Sta­nów Zjed­no­czo­nych, ta usta­wa 447, któ­ra jest kon­ty­nu­ator­ką tego, co usta­lo­no w Tere­zi­nie w 2009 r., że w tej chwi­li jak­by adwo­ka­tem tej spra­wy, tam roz­po­czę­te jest Kon­gres ame­ry­kań­ski, a więc nie byle kto; i że po jed­nej stro­nie budu­je się pew­ne umo­co­wa­nia praw­ne, pew­ne nor­my praw­ne, zaś po naszej stro­nie są tyl­ko wypo­wie­dzi, skąd­inąd ład­ne i słusz­ne; my nie jeste­śmy odpo­wie­dzial­ni za Holo­caust, napis na obo­zie w Oświą­ci­miu to jest nie­miec­ki napis, my byli­śmy po dobrej stro­nie. To wszyst­ko praw­da, co pre­mier Mora­wiec­ki i wie­lu innych mówi, ale to są tyl­ko sło­wa. Ordo Iuris, ci praw­ni­cy, ten zespół adwo­kac­ki, sta­wia tezę, że na każ­dą taką for­mal­ną wypo­wiedź, powin­na być for­mal­na kontr-wypo­wiedź, aż do not dyplo­ma­tycz­nych, aż do ofi­cjal­nych pro­te­stów, by moment, w któ­rym będzie powie­dzia­ne „spraw­dzam” był momen­tem, gdzie jed­na stro­na wyj­mie swo­je for­mal­ne praw­ne argu­men­ty i dru­ga, czy­li Pol­ska, wyj­mie swo­je for­mal­ne argumenty.

Tym­cza­sem po naszej stro­nie, z punk­tu widze­nia for­mal­nych not, for­mal­nych pro­te­stów, for­mal­nych aktów nie ma nic.

 — Wręcz mówi się, że jeśli cho­dzi o Jedwab­ne, no to Pol­ska prze­pro­si­ła, przy­zna­ła się. W związ­ku z czym to, co Ty sta­rasz się poka­zać i Twoi kole­dzy, to jest rewi­zja tego, co już zosta­ło przy­kle­pa­ne, rewi­zja tej „komik­so­wej praw­dy”.

- I to bar­dzo nie­bez­piecz­nej „komik­so­wej praw­dy”, bo rze­czy­wi­ście, jest w Pol­sce wie­le osób, któ­re nazy­wam lisa­mi pil­nu­ją­cy­mi kur­ni­ka, to wła­śnie Alek­san­der Kwa­śniew­ski, któ­ry w imie­niu Pola­ków, jako pre­zy­dent Pol­ski prze­pra­sza za rze­ko­mo pol­ską, a w rze­czy­wi­sto­ści nie­miec­ką zbrod­nię w Jedwab­nem, tak samo zacho­wał się pro­fe­sor Leon Kie­res, pierw­szy szef Insty­tu­tu Pamię­ci Naro­do­wej, któ­ry w 2001 roku, kie­dy jego pod­wład­ni bada­ją, co tak napraw­dę nawy­pi­sy­wał Gross i pró­bu­ją to zwe­ry­fi­ko­wać; pro­ku­ra­to­rzy z Insty­tu­tu Pamię­ci Naro­do­wej, z pio­nu śled­cze­go, któ­ry pod­le­gał pro­fe­so­ro­wi Kule­szy, ale pro­fe­sor Kule­sza pod­le­gał pro­fe­so­ro­wi Kie­re­so­wi. Pro­ku­ra­to­rzy IPN pró­bu­jąc zba­dać, jak to napraw­dę było w Jedwab­nem, a w tym samym cza­sie, kie­dy oni roz­po­czy­na­ją swo­je śledz­twa i pra­cę, on leci do Sta­nów Zjed­no­czo­nych, spo­ty­ka się ze śro­do­wi­ska­mi żydow­skim i w imie­niu Pol­ski prze­pra­sza za „pol­ską zbrod­nię w Jedwabnem”.

Jak więc jego pod­wład­ni mają się zacho­wać, w sytu­acji gdy ich szef już uznał, że wie co było.

Po co pro­wa­dzić śledz­two sko­ro szef, któ­ry kie­ru­je tym wszyst­kim, mówi, no ja wiem, że to była pol­ska zbrod­nia, prze­pra­szam za to. Jak oni mie­li się zachować?!

To co zro­bio­no póź­niej, z pra­cą któ­rą kie­ro­wa­ła pro­fe­sor Mał­go­rza­ta Gru­pa, sze­fo­wa arche­olo­gów i bie­głych sądo­wych z Toru­nia, któ­ra wcze­śniej prze­pro­wa­dzi­ła razem ze swo­imi współ­pra­cow­ni­ka­mi tysią­ce eks­hu­ma­cji w Katy­niu i Char­ko­wie, roz­po­czę­ła pra­cę w Jedwab­nem, któ­rą bar­dzo szyb­ko przerwano.

I ona opo­wia­da wprost po wie­lu latach, bo przez wie­le lat mil­cza­ła nie chcia­ła o tym mówić, że to jest trau­ma tak wiel­ka, że nie chcia­ła do tego wracać.

Pro­fe­sor Polak, jej kole­ga z Toru­nia, mój ser­decz­ny przy­ja­ciel, z któ­rym połą­czy­ła mnie przy­jaźń z Andrze­jem Wit­kow­skim bo we dwóch z Wojt­kiem Pola­kiem kibi­cu­je­my Andrze­jo­wi Wit­kow­skie­go w jego śledz­twie i wie­rzy­my, że dotknął praw­dy i dla­te­go spo­tka­ło go to, co spo­tka­ło — prze­ko­nał Mał­go­rza­tę Gru­pę, by po 18 latach mil­cze­nia opo­wie­dzia­ła — nawet po 18 latach widać w niej emo­cje — widać w niej ból, kie­dy mówi, jak rabin Szu­drich upo­ka­rzał Pola­ków, jak mówił, dzi­siaj nic nie będzie­cie robić, tyl­ko tam wam wol­no kopać, tego nie doty­kaj­cie. Takie urą­gi­wa­nie, takie naśmie­wa­nie się, takie lek­ce­wa­że­nie. Mówi, jak osten­ta­cyj­nie wycią­gał tele­fon, by poka­zać, że łączy się z Waszyng­to­nem, z Tel Awi­wem. Jak gdy­by chciał poka­zać, w Pol­sce, tak napraw­dę nie rzą­dzi­cie, by nic nie może­cie, gdzie indziej zapa­da­ją decyzje.

Mał­go­rza­ta Kru­pa, po 18 latach mówi nam to do kame­ry, że tak napraw­dę było to osten­ta­cyj­ne  i kie­dy tyl­ko zbli­ża­li się do praw­dy tego, co wyda­rzy­ło się w Jedwab­nem to oczy­wi­ście rabin Szu­drich zaka­zy­wa­ło dal­sze­go cią­gu prac, aż do momen­tu jej defi­ni­tyw­ne­go prze­rwa­nia. Decy­zję, for­mal­nie, pod­jął Lech Kaczyń­ski, ówce­sny mini­ster spra­wie­dli­wo­ści, ale w sen­sie prak­tycz­nym o prze­rwa­niu eks­hu­ma­cji w Jedwab­nem zde­cy­do­wał rabin Szu­drich, choć nie miał do tego żad­ne­go prawa.

 — Jedwab­ne to ma być taki przy­kład, bo mówi się – histo­ry­cy, tacy jak pan Gra­bow­ski czy Gross — mówią, że takich przy­pad­ków ata­ków na lud­ność żydow­ską było wię­cej, w momen­cie kie­dy ruszył front, kie­dy Niem­cy zaczę­li zaj­mo­wać tere­ny, któ­re były pod oku­pa­cją sowiec­ką od 1939 r. Czy to nie ma two­rzyć wła­śnie takie­go domy­ka­ją­ce­go się obra­zu, że część Żydów w Pol­sce zosta­ła wymor­do­wa­na przez Pola­ków? Część była wymor­do­wa­na przez Niem­ców, w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych, ale wła­śnie ta resz­ta z tych 3 mln pol­skich Żydów zgi­nę­ła bli­sko swo­ich wsi, mia­ste­czek, wymor­do­wa­na przez sąsia­dów, czy to wła­śnie nie jest ta „komik­so­wa nar­ra­cja”, któ­ra ma zostać utrwa­lo­na przez pro­gra­my szkol­ne, przez te poli­ty­ki histo­rycz­ne, któ­re na naszych oczach powstają?

- Ależ dokład­nie temu ma posłu­żyć, widzi­my to bar­dzo jasno.

Pamię­tam, że kie­dy byłem w Oświę­ci­miu na spo­tka­niu autor­skim, póź­niej orga­ni­za­to­rzy tego spo­tka­nia zapro­si­li mnie. Jeden z pol­skich prze­wod­ni­ków zapro­sił nas na  kola­cję, gdzie opo­wia­dał o tym, jaka wizja tego co wyda­rzy­ło się w Oświę­ci­miu, a tak­że w innych obo­zach jest przed­sta­wia­na gru­pom przy­by­wa­ją­cym z Izra­ela, Sta­nów Zjed­no­czo­nych i z wie­lu innych państw. Mówił wprost, że tłu­ma­czo­ne to jest w taki spo­sób, że obo­zy powsta­wa­ły na tere­nie Pol­ski, ponie­waż kie­dy żydow­skim ucie­ki­nie­rom uda­ło się sfor­so­wać kol­cza­ste dru­ty pod napię­ciem, ujść uwa­gi straż­ni­ków, to dooko­ła byli Pola­cy. I to był dopie­ro naj­lep­szy straż­nik, bo ci Pola­cy, kie­dy taki Żyd uciekł z obo­zu, był łapa­ny i na miej­scu mordowany.

Taka jest nar­ra­cja, tak to jest przed­sta­wia­ne gru­pom, któ­re przy­jeż­dża­ją od dzie­siąt­ków lat do Oświę­ci­mia. I ci mło­dzi ludzie są kar­mie­ni taki­mi strasz­ny­mi abso­lut­nie kłam­li­wy­mi opo­wie­ścia­mi. Póź­niej wra­ca­ją do swo­ich kra­jów zosta­ją nauczy­cie­la­mi, poli­ty­ka­mi, adwo­ka­ta­mi — jak oni mają kochać Pol­skę?! Przez dzie­siąt­ki lat na to się pozwa­la, dzie­je się to, moż­na powie­dzieć, pod egi­dą pana Cywiń­skie­go, któ­ry teraz ma zostać odzna­czo­ny orde­rem 14 stycz­nia przez kar­dy­na­ła Nycza, nie chce prze­krę­cić nazwy tego meda­lu, jest to medal papie­ski, któ­ry ma prze­ka­zać panu Cywiń­skie­go kar­dy­nał Nycz. A prze­cież to wła­śnie w pla­ców­ce, któ­rą kie­ru­je dzie­ją się takie rze­czy, takie jaw­ne kłamstwa.

Jed­ną z boha­te­rek naszej książ­ki „Powrót do Jedwab­ne­go” jest Judy­ta Lewi­now­ska, to jest żydow­ska dok­to­rant­ka, któ­ra bada­ła spra­wy męczeń­stwa Żydów w dobie II woj­ny świa­to­wej, i któ­ra robi­ła to pod kie­run­kiem — jej recen­zen­tem był pro­fe­sor Paweł Śpie­wak, były poli­tyk Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej, teraz dyrek­tor Żydow­skie­go Insty­tu­tu Histo­rycz­ne­go, pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go. Jej pro­mo­to­rem był Sta­ni­sław Kra­jew­ski vel Stein.



Judy­cie Lewi­now­skiej nie pozwo­lo­no obro­nić pra­cy, bo poka­zu­je, że męczeń­stwo Żydów nie było­by na pew­no na taką ska­lę, gdy­by nie pomoc Niem­com samych Żydów. Ona to robi opar­ciu o bada­nia, jakie prze­pro­wa­dza­ła w Pol­sce, Izra­elu i Sta­nach Zjednoczonych.

   — To jest kwe­stia Juden­ra­tów, to jest kwe­stia poli­cji żydow­skiej, któ­ra cza­sem jest mylo­na z pol­ską, czy przed­sta­wia­na jako pol­ska „gra­na­to­wa”.

- Dokład­nie.

   — To jest też kwe­stia agen­tu­ry Gesta­po wśród Żydów w Pol­sce, bo prze­cież Pola­cy poma­ga­ją­cy Żydom bali się Pola­ków, ban­dy­tów, na któ­rych nota­be­ne wyko­ny­wa­ne były wyro­ki przez sądy pod­ziem­ne, przez pań­stwo pod­ziem­ne, ale bali się rów­nież agen­tu­ry żydow­skiej, któ­ra była bar­dzo roz­bu­do­wa­na przez Gestapo.

        Czy­li z jed­nej stro­ny mamy do czy­nie­nia z tą komik­so­wą wer­sją poli­ty­ki histo­rycz­nej, a z dru­giej stro­ny mamy bada­nia histo­rycz­ne, mamy to, co jest cie­ka­we dla histo­ry­ków, czy­li praw­dę. Ale ta praw­da zaczy­na się w tym prze­ka­zie coraz mniej liczyć. Ludzie, któ­rzy ten prze­kaz for­su­ją mówią, jeśli takie są fak­ty, to tym gorzej dla fak­tów, bo nam jest potrzeb­na taka, a nie inna nar­ra­cja. Czy taki film, jak wasz ma szan­sę to zmie­nić, jakie masz nadzie­je zwią­za­ne z tym, co robisz?

- Tyl­ko dokoń­czę, jej recen­zent Paweł Śpie­wak, „zabły­snął” nie­daw­no w Cze­chach opo­wie­ścią o tym, jako­by 200 tys. Żydów ucie­kło z obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych i więk­szość z nich wymor­do­wa­li Pola­cy. Judy­ta Lewi­now­ska zada­je pyta­nie, reto­rycz­ne, dla­cze­go pań­stwo pol­skie, i pol­scy podat­ni­cy pła­cą takie­mu czło­wie­ko­wi, któ­ry tak oczer­nia naród Pol­ski? W Izra­elu, mówi, było­by to nie­moż­li­we, gdy­by tak się zacho­wy­wał badacz izra­el­ski finan­so­wa­ny z gar­nusz­ka publicz­ne­go; jego los był­by prze­są­dzo­ny. Dla­cze­go pań­stwo pol­skie milczy?

- Cały czas krą­ży­my dooko­ła tego tema­tu, dla­cze­go Pol­ska, w spo­sób aser­tyw­ny, zde­cy­do­wa­ny nie bro­ni inte­re­sów Pola­ków? Bo to nie jest „jakiś tam, jeden z inte­re­sów Pola­ków”; to, czy my będzie­my oskar­że­ni o współ­spraw­stwo holo­cau­stu to jest z jed­nej stro­ny kwe­stia odszko­do­wań, któ­re widzi­my dzi­siaj, ale z dru­giej stro­ny jest to też kwe­stia dumy naro­do­wej. Naro­dy, któ­re nie mają w swo­jej toż­sa­mo­ści dumy z doko­nań – a my aku­rat nie mamy się cze­go wsty­dzić, jeśli cho­dzi o II woj­ną świa­to­wą – z posta­wy naszych przod­ków, to prze­cież to się prze­kła­da na przy­szłość, to się prze­kła­da na to czy pol­skość jako taka jest atrak­cyj­na i o to cho­dzi, i o to się toczy w tym momen­cie walka.

        Toczy się wal­ka o przy­szłe poko­le­nia Pola­ków, i toczy się wal­ka o naszą odpo­wie­dzial­ność wobec tych ludzi, któ­rzy prze­cież wte­dy ginę­li za Pol­skę, któ­rzy odda­wa­li krew, tra­ci­li mająt­ki i tak dalej, bo pol­skość dla nich była atrak­cyj­na i tej pol­sko­ści byli wier­ni, a dzi­siaj są spo­twa­rza­ni i oczerniani.

- O tym wła­śnie pró­bu­je­my opo­wie­dzieć w naszej książ­ce, kie­dy sły­szy­my na róż­nych spo­tka­niach, że może upo­mni­my się od Niem­ców o repa­ra­cje wojen­ne i część z tego prze­każ­my Żydom. My jeste­śmy temu abso­lut­nie prze­ciw­ni. Dla­cze­go? Dla­te­go, że gdy­by­śmy nawet sym­bo­licz­ną kwo­tę prze­ka­za­li na te nie­za­słu­żo­ne, nie wia­do­mo skąd wzię­te rosz­cze­nia — dla mnie to wyglą­da po pro­stu jak zwy­czaj­ny haracz – no to tym samym przy­zna­li­by­śmy rację tym, któ­rzy mówią, że mamy za co płacić.

Dla mnie ma to zna­cze­nie nie tyl­ko finan­so­we,  nie cho­dzi tyl­ko o wymiar ruj­nu­ją­cy naszą przy­szłość, ale to jest też wymiar ruj­nu­ją­cy naszą prze­szłość. To się wszyst­ko wią­że. Nasi przod­ko­wie, to nie byli tacy ludzie, jak ich przed­sta­wia­ją teraz, lecz ludzie zasłu­gu­ją­cy na sza­cu­nek, na uzna­nie całe­go świa­ta, bo jeże­li tak uczci­wie się­gnie­my do badań nad histo­rią II woj­ny świa­to­wej, to nie było pań­stwa, któ­re zacho­wa­ło­by się bar­dziej hono­ro­wo i bar­dziej god­nie od pierw­sze­go do ostat­nie­go dnia woj­ny, będąc po wła­ści­wej stro­nie. Nie było takie­go państwa.

       — Na doda­tek, pań­stwa, któ­re zapła­ci­ło w sto­sun­ku do swo­je­go mająt­ku naro­do­we­go i lud­no­ści naj­więk­szą cenę.

- Świat jed­nak poznał inną histo­rię, nie­praw­dzi­wą. Czy nasza książ­ka, nasz film mają szan­sę to zmie­nić? Oczy­wi­ście, nie jeste­śmy naiw­ni; wie­my że jeże­li po jed­nej stro­nie jest to co Nor­man Fin­kel­ste­in nazwał „przed­się­bior­stwem holo­caust”, czy­li gigan­tycz­ne wpły­wy, wiel­kie pie­nią­dze, wiel­kie moż­li­wo­ści, a po dru­giej mała ksią­żecz­ka i maleń­ki film za pie­nią­dze opi­nii publicz­nej no to moż­na powie­dzieć, że jest to histo­ria Dawi­da i Golia­ta, i to może jesz­cze takie­go Dawi­da, któ­ry zapo­mniał zabrać ze sobą procy.



Ale jed­na­ko­woż wie­rzy­my w to, że takie rze­czy się zda­rza­ją. Cza­sa­mi maleń­ki kamyk uru­cho­mi inne i te inne jesz­cze więk­sze, cza­sa­mi z tego powsta­je lawi­na. Wie­rzy­my w to, że na tę potęż­ną moc, jest wszech­moc. Wie­rzy­my w siłę modli­twy,  że trze­ba zro­bić to, co po ludz­ku moż­na zro­bić, a po ludz­ku zawie­rzyć Bożej Opatrz­no­ści i dopie­ro to połą­cze­nie może dać nie­sa­mo­wi­te efek­ty. A więc my tak po ludz­ku, choć oczy­wi­ście nie miesz­ka­my pod lodem, nie urwa­li­śmy się z cho­in­ki mamy świa­do­mość, czym jest nasza książ­ka czym będzie nasz film wobec tej potęż­nej siły, któ­ra jest po dru­giej stro­nie. My mamy po swo­jej stro­nie jeden oręż, wie­rzy­my, że mamy po swo­jej stro­nie praw­dę; tą praw­dą się bro­ni­my, a cza­sa­mi życie poka­zu­je, że jest to oręż, któ­ry potra­fi być orę­żem potężnym.

  ‑Wró­cę do pierw­sze­go pyta­nia, czy moż­na zapy­tać z kim roz­ma­wia­li­ście, w Sta­nach Zjednoczonych?

- Pyta­nie, od któ­re­go zaczą­łem, gdy mówi­łem o tym, jak nas w maju 2019 roku zablo­ko­wa­no, kie­dy chcie­li­śmy poka­zy­wać mie­siąc po mie­sią­cu roz­ma­ite uję­cia jed­nym sło­wem chcie­li­śmy w toku prac poka­zy­wać jak te pra­ce przebiegają.

W tym momen­cie zmie­ni­li­śmy zda­nie uwa­ża­jąc, że będzie to nie tyl­ko prze­ciw­sku­tecz­ne, ale może nawet nie­bez­piecz­ne. Że tak napraw­dę powin­ni­śmy poka­zać efekt koń­co­wy, któ­ry będzie za kil­ka mie­się­cy przed Świę­ta­mi Boże­go Naro­dze­nia zamie­ści­li­śmy maleń­ką zajaw­kę, by poka­zać, że coś się dzie­je, cokol­wiek poka­zać z tego co się dzie­je, nato­miast poka­zy­wa­nie w tym momen­cie szcze­gó­łów, było­by jak­by wbrew temu, co przy­ję­li­śmy w maju, bo histo­ria książ­ki, któ­rą blo­ko­wa­no na tylu pozio­mach zanim jesz­cze powsta­ła nazy­wa­jąc ją anty­se­mic­ką, choć nie było jesz­cze moż­li­wo­ści by ją prze­czy­tać, a już gmi­na żydow­ska wystą­pi­ła ofi­cjal­nie z infor­ma­cją, że jest to książ­ka antysemicka.

- Wojt­ku śle­dzi­my te rze­czy, a czy w śro­do­wi­sku żydow­skim, może nie tyl­ko wśród pol­skich Żydów są sojusz­ni­cy Pola­ków; są ludzie, któ­rzy widzą tę olbrzy­mią machi­nę kłam­stwa, pod któ­rą jeste­śmy gnie­ce­ni i czy może cza­sem pry­wat­nie tyl­ko mówią, faj­nie, że to robi­cie, faj­nie że suma sum­ma­rum bada­cie naszą historię?

- Są tacy Żydzi, dla­te­go ja zawsze pod­kre­ślam, że nikt z nas nie jest anty­se­mi­tą. Ewa Kurek, któ­ra jest współ­au­tor­ką naszych ksią­żek wprost mówi, że ma wie­lu przy­ja­ciół wśród Żydów, wprost mówi że kie­dyś byłam wręcz filo­se­mi­tą, dziś już na pew­no nie jestem, bo zbyt wie­le zoba­czy­ła, ale nie zmie­nia to fak­tu że ma wie­lu przy­ja­ciół w Izra­elu, Sta­nach Zjed­no­czo­nych, któ­rzy są Żydami.

Nie zmie­nia to jed­nak tego że widzę, co widzę, nie zmie­nia tego, że rze­czy­wi­stość jest jaka jest,  że to jest bar­dzo nie­bez­piecz­ny kierunek.

Mamy w swo­jej książ­ce wspo­mnia­ną Judy­tę Lewi­now­ską, któ­ra jest Żydów­ką, a któ­ra wprost mówi, że to, iż jestem Żydów­ką, nie zna­czy że jestem śle­pa, i nie zna­czy, że muszę być nie­uczci­wa; widzę, jak Żydzi postę­pu­ję z Pola­ka­mi; widzę jaka jest nar­ra­cja i ja się tym obu­rzam, uwa­żam, że taki Paweł Śpie­wak nie powi­nien być kar­mio­ny z gar­nusz­ka publicz­ne­go w Pol­sce. Pola­cy sami sobie szko­dzą. To jest nie w porząd­ku, to jest nieuczciwe

Jeże­li Jerzy Zelnik, mój ser­decz­ny kole­ga, któ­ry ma swo­ją histo­rię wzlo­tów i upad­ków sta­rał się, jak sam mówi naj­uczci­wiej, jak potra­fi, zmie­rzyć i o niej opo­wie­dzieć, ale mówi o sobie, ja jestem Żydem z pocho­dze­nia, jestem kato­li­kiem, jestem czło­wie­kiem upa­dłym, ale z pocho­dze­nia jestem Żydem i widzę tę nieuczciwość…

 — Czy nie sądzisz, że to wła­śnie przy­czy­nia się do nie­chę­ci Pola­ków do Żydów, do wzro­stu nastro­jów anty­se­mic­kich, nie tych według współ­cze­snych wydu­ma­nych defi­ni­cji.  To samo doty­czy­ło­by zresz­tą nastro­jów anty­ro­syj­skich czy anty­nie­miec­kiej czy jakie­go­kol­wiek inne­go naro­du, któ­ry w tak bez­czel­ny, huc­piar­ski spo­sób uży­wa­jąc słów żydow­skich usi­ło­wał­by ryso­wać swój „komiks histo­rycz­ny” naszym kosztem?

- Powiem tak, jako mło­dy chło­pak zawsze lubi­łem czy­tać, pamię­tam do dzi­siaj lek­tu­rę chy­ba w III kla­sie szko­ły pod­sta­wo­wej „Dzie­ci War­sza­wy”, gdzie jej boha­te­rem był Cha­imek, żydow­ski chło­piec. Ja się napraw­dę bar­dzo moc­no wzru­sza­łem jego histo­rią, bar­dzo się z nim utoż­sa­mia­łem i nic, nic nie mia­łem prze­ciw­ko Żydom, nic.

Kie­dy nato­miast dora­sta­jąc, a póź­niej już jeż­dżąc po świe­cie dowia­du­jąc się z bar­dzo róż­nych źró­deł o tych potwor­nych kłam­stwach jakie Żydzi od wie­lu, wie­lu lat kreu­ją w odnie­sie­niu do naszych przod­ków, do moich przod­ków, do przod­ków milio­nów Pola­ków, to myślę, że niko­go komu Pol­ska nie jest obo­jęt­na, takie kłam­stwa nie mogą go pozo­sta­wić obo­jęt­nym i w czło­wie­ku budzi się natu­ral­ny sprzeciw.

Byłem pyta­ny o to nawet przez Judy­tę Lewi­now­ską, czy ja nie lubię Żydów, powie­dzia­łem jej, że nie lubią Żydów, któ­rzy są pod­ły­mi kłam­ca­mi, nie cho­dzi mi o to tutaj że nie lubię  Żydów, dla­te­go że są Żydami.

Nie lubię Żydów, któ­rzy bez­czel­nie kła­mią na temat moich przod­ków, na temat boha­te­rów, z któ­rych mamy pra­wo być dum­ni, a tak­że tych, któ­rzy na kan­wie tego kłam­stwa doma­ga­ją się tych rosz­czeń, czy nie­któ­rzy mówią odszko­do­wań. Dla mnie to jest po pro­stu coś obrzy­dli­we­go, coś bar­dzo smut­ne­go, bar­dzo przy­kre­go, kie­dy na każ­dym kro­ku sły­szy­my te kłam­stwa i widzi­my te pod­ło­ści. Myślę, że nikt z nas nie jest z kamie­nia i budzi się taki natu­ral­ny sprze­ciw w człowieku.



Tym co się dzie­je od wie­lu, wie­lu lat i coraz bar­dziej się teraz wzma­ga Żydzi, sami kreu­ją to, co nazy­wa­ją anty­se­mi­ty­zmem, sami to kreu­ją, bo myślę, że gdy­by­śmy odwró­ci­li sytu­ację, gdy­by ktoś pro­wa­dził taką nar­ra­cję w odnie­sie­niu do Żydów, taką wyssa­ną z pal­ca, taką kłam­li­wą, to jak oni by na to reago­wa­li? Czy pozo­sta­wa­li­by obo­jęt­ni, czy mówi­li­by tak, lubi­my tych, któ­rzy o nas kła­mią, tak lubi­my tych, któ­rzy wymy­śla­ją o nas baj­ki, lubi­my bar­dzo tych, któ­rzy kreu­ją histo­rie o nas, któ­re nie ma nic wspól­ne­go z rzeczywistością.

Oczy­wi­ście, mimo tego, że tak to wła­śnie wyglą­da, wie­lu naszych decy­den­tów do nie­daw­na – bo ostat­nio to się bar­dzo zmie­ni­ło zamil­kło. Wie­lu opo­wia­da­ło nam baj­ki że jeste­śmy z pań­stwem Izra­el w przy­jaź­ni, że mamy świet­ne rela­cje pol­sko-żydow­skie, inny­mi sło­wy, kre­owa­no nam taką baj­kę, w któ­rą nikt nie wie­rzył. Ta baj­ka przy­po­mi­na­ła bro­nie­nie twier­dzy, z któ­rej uciekł ostat­ni obroń­ca, bo nikt w to już nie wie­rzył, a jed­nak tę baj­kę kreowano.

Dopie­ro na sku­tek kolej­nych potwor­nych kłamstw z ust Netan­ja­hu i innych dyplo­ma­tów, tych kolej­nych pouczeń, rosz­czeń, coś się zaczę­ło budzić i to jest aku­rat dobre, że Pola­cy, wresz­cie zaczy­na­ją prze­glą­dać na oczy, że nie jest tak łatwo nam już dzi­siaj zamy­dlić oczy tymi baj­ka­mi o przy­jaź­ni pol­sko-izra­el­skiej, czy pol­sko-żydow­skiej, ale nie­któ­rzy jesz­cze pró­bu­ją, prze­czyć fak­tom, prze­czyć rzeczywistości.

Myślę sobie, że było tyle dobrych chę­ci i tyle dobrej woli z pol­skiej stro­ny, któ­ra napo­tka­ła na pustą prze­strzeń, a nawet wro­gość, myślę, że chy­ba każ­dy Polak musi to zoba­czyć, że musi­my wstać z pozy­cji klę­czą­cej, bro­nić się tym orę­żem, któ­ry nam pozo­stał, bro­nić się prawdą.

Oczy­wi­ście, mam świa­do­mość, że to może brzmieć, jak baj­ka o żela­znym wil­ku, albo, jak taka naiw­ność małe­go dziec­ka, któ­re mówi no tak, broń­my się praw­dą — ale lep­sze­go spo­so­bu nie znam.

Mogę powie­dzieć na przy­kła­dzie swo­jej histo­rii, kie­dy mia­łem czte­ry pro­ce­sy kar­ne, bo kie­dy tutaj przy­je­cha­łem po raz pierw­szy do Kana­dy byłem ści­ga­ny przez 4 pro­ku­ra­tu­ry, w każ­dym z tych wyro­ków gro­zi­ło mi od 8 do 12 lat wię­zie­nia. Wygra­łem z Bożą pomo­cą wszyst­kie te czte­ry spra­wy kar­ne mając w trzech spra­wach adwo­ka­ta z urzę­du, a w czwar­tej adwo­ka­ta, któ­ry bro­nił mnie za dar­mo, bo mia­łem w tam­tym cza­sie tyl­ko dłu­gi. Naprze­ciw­ko mnie stał urzę­du­ją­cy pre­zy­dent pań­stwa, szef ABW, Bon­da­ryk, pre­mier Tusk, przy­cho­dzi­li zezna­wać prze­ciw­ko mnie gene­ra­ło­wie. I jaką mia­łem szan­sę? Chy­ba mniej­szą niż ostat­nia por­cja lodów na dzie­cię­cej zaba­wie, a jed­nak wie­rzy­łem w to, że praw­da wygra.

    — Wojt­ku, módl­my się, ale też działajmy.

- Ale też dzia­łaj­my, ja nie przy­cho­dzi­łem na salę sądo­wą opa­trzo­ny wyłącz­nie modli­twą, acz­kol­wiek zawsze się modli­łem i wiem że tysią­ce ludzi rów­nież, ale też sta­ra­łem się mak­sy­mal­nie, pro­fe­sjo­nal­nie do każ­dej roz­pra­wy przygotować.

   —  Ora et Labo­ra.  Myślę, że smut­ne w tym wszyst­kim jest to, że Żydzi nie chcą mieć przy­ja­ciół wśród Pola­ków. To smut­na kon­sta­ta­cja, któ­rą jako Pola­cy musi­my uczy­nić po tych wszyst­kich doświadczeniach.

- Żydzi nie ocze­ku­ją od Pol­ski przy­jaź­ni nie jest ona im potrzeb­na; Żydzi ocze­ku­ją od Pol­ski cze­go inne­go, a cze­go, to wszy­scy wie­my. My musi­my się przed tym bro­nić, wypo­sa­że­ni w takie narzę­dzia, jakie mamy, ale musi­my zacząć się bro­nić. To, co mówi Ordo Iuris, Jerzy Kwa­śniew­ski, pre­zes tej fun­da­cji w roz­mo­wie z nami; my się nie bro­ni­my, my po pro­stu jeste­śmy tak spa­ra­li­żo­wa­ni stra­chem, że nie pró­bu­je­my się bro­nić. To jest ostat­ni moment.

      — Wojt­ku, dzię­ku­ję bar­dzo, mam nadzie­ję, że wasza książ­ka i wasz film spo­wo­du­ją to, że część Pola­ków będzie aser­tyw­ny­mi, dum­ny­mi, pew­ny­mi sie­bie ludź­mi, któ­rzy będą w sta­nie prze­ciw­sta­wiać się tym kłam­li­wym nar­ra­cjom o histo­rii, o poli­ty­ce, przy­cho­dzą­cym nie tyl­ko ze stro­ny żydow­skiej, ale też ze wszyst­kich innych anty­pol­skich kie­run­ków; że będzie­my dum­nym narodem.

- Bar­dzo dzię­ku­ję jesz­cze raz za moż­li­wość kolej­nej roz­mo­wy i kolej­ne­go spo­tka­nia z pań­stwem — z Panem Bogiem.