Jeśli jakaś oferta brzmi zbyt pięknie, to zwykle tkwi w niej haczyk, z którego ciężko będzie się nam uwolnić.

Historia, którą dziś opowiem, jest jedną z wielu, jakie słyszałem w trakcie swojej prawie 30-letniej pracy na rynku nieruchomości. Faktem jest, że byłem świadkiem lub też słuchaczem tak niezwykłych historii, że w zasadzie to temat na książkę. Dziś wybrałem tę, która bezpośrednio wiąże się ze sprzedażą domu i powinna być przestrogą dla wszystkich posiadaczy nieruchomości. Oczywiście najskuteczniej uczyć się na błędach własnych, ale nauka na błędach cudzych jest znacznie tańszą opcją.

Otóż, latem 2013 roku do drzwi bohaterów tej opowieści zapukał schludnie ubrany człowiek koło 40-tki. Miał biały kask, czysty kombinezon roboczy, a na piersiach kolorowe ID ze zdjęciem. I bardzo przyjazny, godny zaufania uśmiech. Przedstawił się jako pracownik Green Planet Home Services, która to firma, według jego słów “ściśle” współpracuje z Enbridge Gas. Przed ich domem zaparkowany był również czyściutki kontraktorski van z reklamowymi znakami tej kompanii. Wyjaśnił zaskoczonym (starszym i słabo mówiącym po angielsku) właścicielom domu, że został tu przysłany na okresową inspekcję ich systemu grzewczego. Według jego słów, ta rutynowa inspekcja miała być całkowicie bezpłatna i gwarantować bezpieczeństwo zamieszkania. Słowa “free”, “safety” i  “standard” przemówiły do starszych państwa, a ci ufnie dopuścili milusińskiego pana do kontroli ich sytemu (który w tym momencie miał tylko 10 lat). Dalej było rutynowo – nastąpiło opukiwanie pieca i rur, zaglądanie do wnętrza urządzenia, pomrukiwanie, kręcenie głową, poszły też w ruch czujniki i śrubokręty. Słowem – pełen profesjonalizm. Wreszcie fachowiec ogłosił werdykt, który wprawił właścicieli domu w osłupienie. Ich piec miał być uszkodzony, wydzielać szkodliwe substancje, i w zasadzie już dawno powinien był wylecieć w powietrze wraz z mieszkańcami. Zdaniem miłego pana tylko to, że akurat było lato (więc piec nie ogrzewał domu), uratowało im życie.

Wystraszeni właściciele bezradnie spoglądali po sobie, bo nie mieli w planach wydatku równowartego ich 6-8 emeryturom. Ale uprzejmy pan tylko na to czekał, a następnie zaprezentował im fantastyczną wręcz ofertę sprzedażowo – usługową. Otóż jego firma oferuje specjalny program (zatwierdzony przez Enbridge Gas), który pozwala właścicielom domów na całkowicie bezpłatną instalację nowego, wysokiej jakości pieca. Czyż to nie wspaniałe? Ponieważ był gorący dzień, okazało się, że firma Green Planet Home Service instaluje też “najlepsze i najbardziej oszczędne” klimatyzacje na świecie. A skoro ci państwo te dwa cuda otrzymują za darmo, to on jeszcze sugeruje instalację super wydajnego i oszczędnego podgrzewacza do wody. Cały nowy system kosztuje $200 dolarów miesięcznie, ale wyjątkowo, właśnie dla nich, ten “special” to tylko $136.00 miesięcznie plus HST. Suma ta miała także pokrywać wszelkie naprawy i potrzebny maintenance.

Dodatkowo okazało się (cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności!), że właśnie otworzyło się okienko w “bardzo zajętym terminarzu” jego instalatorów i mogą oni pojawić w domu starszych państwa już następnego dnia. Wystarczy, że dziś podpiszą jedynie “standardowy” kontrakt i wpłacą przy pomocy VISA zadatek w wysokości $500. Nie posiadający się z radości właściciele szybko zapłacili, podpisali co należy, a pożegnaniu towarzyszyły uśmiechy, uściski dłoni i gratulacje super dobrego dealu… Rzeczywiście następnego dnia bardzo sprawna ekipa instalatorów dokonała demontażu jeszcze sprawnego systemu (który pewnie posłużyłby właścicielom przez następne 10 lat) i założyła “super system”, który, zgodnie z ich zapewnieniami, pewnie przeżyje właścicieli.

Czy był to rzeczywiście “good deal”?

Minęło 6 lat, “super system” zaczął ujawniać swoje defekty. Telefony, które otrzymali właściciele, miały tylko podłączone automatyczne sekretarki. Nie było możliwości porozmawiać z nikim z biura obsługi i doprosić się o naprawę.

Sfrustrowany właściciel postanowił zwrócić firmie „cudowny system”, jednak okazało się, że to nie takie proste. Otóż, podpisał on kontrakt, w którym nie umieszczono okresu jego obowiązywania oraz kosztów w przypadku rezygnacji z zawartej umowy. Bardzo drobnym drukiem napisane było tylko, że kontrakt obowiązuje “szczęśliwców” na okres standardowej żywotności jego elementów, które to Green Planet Home Service ustalił na 15 lat. Wow!

Jeśli weźmiemy $136 +HST, daje to nam $153,68. Jak pomnożymy to przez 180 miesięcy kontraktu (15 lat), mamy $27,662,40. Jest to astronomiczna suma za ten zestaw, który kupiony za gotówkę, kosztowałby $6,000 – $8,000.

Najgorsze jest to, że zupełnie bez wiedzy właścicieli (znów drobny druk) ta i inne podobne kompanie rejestrują tę kwotę na tytule nieruchomości jako dług. Niektóre nawet sprzedają ten kontrakt instytucjom finansowym (takim jak Home Trust), które w wypadku sprzedaży nieruchomości lub zaległości z ratami uruchamiają swoja “sforę” prawników. Praktycznie nikt nie może sprzedać domu, dopóki nie ureguluje całej należności z kontraktu. Chyba, że kupujący zgodzi się go zaakceptować.

Piszę o tym, by uświadomić Państwu, że pomimo, iż rząd Ontario zabronił praktyk sprzedażowych “door to door”, to nadal proceder ten jest powszechny (jak jazda po autostradzie powyżej limitu prędkości). I praktyki te będą kontynuowane, dopóki nieuczciwy sprzedawca nie zostanie złapany za rękę. Proszę pamiętać, że nie mamy obowiązku wpuszczania do domów domokrążców, ani podpisywania z nimi żadnych umów. Zwykle, jeśli coś brzmi zbyt dobrze, może stanowić nieuczciwą ofertę.

Jednym z takich typowych chwytów reklamowych są oferowane na różne usługi “lifetime warranties”. W ubiegłym roku miałem sytuację, w której mój były Klient zadzwonił do mnie po poradę. Kilka lat wcześniej, pod presją takiego właśnie sprzedawcy “door to door”, zafundował sobie piękny, metalowy dach, który miał mu wystarczyć do końca życia. I ten dach, objęty “lifetime warranty” już po 4 latach zaczął przeciekać. Kiedy Klient próbował zgłosić w firmie sprzedawcy konieczność naprawy gwarancyjnej, okazało się, że firma… przestała istnieć. I można szukać wiatru w polu, a gwarancja może być przydatna

w miejscu, gdzie król chodzi piechotą…

Nabieranie ludzi, zwłaszcza starszych jest domeną nie tylko domokrążców. Moim zdaniem wiele firm o dobrej reputacji na rynku robi lub robiło to samo – w białych rękawiczkach. Ogromna i znana firma SEARS swego czasu bardzo mocno działała w zakresie “home improvements”. Oferowała, szczególnie seniorom, możliwość wymiany pieca, klimatyzacji, okien, dachów, itd. Jak pamiętam – piec, który można było zainstalować za gotówkę za około $3,500-$4,000, w SEARS kosztował dwukrotnie więcej – czyli $7,000-$8.000 za sztukę plus HST. SEARS zatrudniał jako podwykonawców małe firmy, które tylko na czas instalacji oklejały swoje prywatne vany znakami firmowymi SEARS, i które otrzymywały właśnie połowę opłat, pobieranych przez giganta. Czyli ta ogromna firma od razu zyskała 100% profitu. Ale to dopiero początek. Zakup ten był zwykle dokonywany przy pomocy karty kredytowej SEARS, która była oprocentowana 18% w skali rocznej.

Proszę sobie wyobrazić, ile lat musiało zająć przeciętnemu emerytowi spłacenie prawie $10,000 (z podatkiem) przy oprocentowaniu 18%? Przecież sam procent to $1,800 rocznie, a gdzie spłaty pieca?

Piszę o tym także po to, by prosić Państwa o ostrożność. Czasami wplątujemy się w problemy na własne życzenie, a wcale nie musi tak być. Jako zasadę powinniśmy przyjąć unikanie wszelkich transakcji czy serwisów oferowanych „doors to doors”. Zwykle znacznie lepszą okazję znajdziemy w Internecie. Jeśli sprzedawca jest zbyt natarczywy i trudno się go pozbyć – wystarczy powiedzieć, że dom nie jest Państwa własnością i poprosić o kartę biznesową dla właściciela domu. Najważniejsza zasada – nie wpuszczać domokrążców, ponieważ są oni przeszkoleni w technikach manipulacji tak doskonale, że wytrącą Państwu z rąk każdy sensowny argument. Proszę pamiętać – oni żyją z oferowania “super deals” nieświadomym oszustwa ludziom.

I na koniec uwaga: jeśli już potrzebujemy wymienić dach, piec, czy okna, to lepiej skorzystać z linii kredytowej zabezpieczonej Państwa domem. Wiele osób starszych ma domy już spłacone, ale nie wie, że może korzystać z equity w nich zgromadzonej. Linia kredytowa pod zastaw domu jest łatwa do uzyskania i obecnie utrzymuje się na poziomie 3,25% rocznie. To znacznie taniej niż karta kredytowa czy karta SEARS na 18%.

Wszystkich zainteresowanych tym tematem zapraszam do kontaktu. Natomiast jeśli kiedykolwiek padli Państwo ofiarą podobnego oszustwa, warto podzielić się z nami tą historią, a my ją opublikujemy (anonimowo). Dzięki takiej przestrodze pomogą Państwo innym i ostrzegą ich przed nieuczciwymi kontrahentami.

Pozdrawiam,

Maciek Czapliński

905 278 0007