Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) ogłosiła, że zatwierdziła stosowanie pierwszego szybkiego testu diagnostycznego na koronawirus, który umożliwia wykrycie SARS-CoV-2 w ciągu około 45 minut.

Jak poinformowała firma Cepheid, producent testu, decyzja została wydana w piątek, a w przyszłym tygodniu rozpocznie się prowadzenie testów tą metodą.

Stany Zjednoczone stoją przed trudnym wyzwaniem – epidemia COVID-19 postępuje, a dotychczas przeprowadzono jedynie ponad 195 tys. testów.

Środowisko medyczne alarmuje, że badania postępują zbyt wolno. W minionym tygodniu doktor Rod Hochman, dyrektor zarządzający Providence St. Joseph Health, organizacji zrzeszającej 51 szpitali i około 1000 klinik, ostrzegał, że USA mają duży niedobór testów. Podkreślił też, że czas oczekiwania na wyniki testów wynosi od 24 godzin do czterech dni, co jego zdaniem jest „nie do przyjęcia”.

Według najnowszych danych, które przekazał w sobotę wiceprezydent Mike Pence, w Stanach Zjednoczonych zanotowano dotychczas około 22 tys. przypadków zachorowań na COVID-19, z czego połowa przypadków pochodzi z Nowego Jorku.

Zmarło co najmniej 267 osób. Ponad 70 milionom Amerykanów zalecono pozostawanie w domach, by uniknąć zakażenia.