O czym pisać, jak nie wiadomo, czy motoryzacja przeżyje? Producenci zamknęli wszystkie montownie, sprzedaż spada… A więc powinniśmy nieco cieplejszym okiem popatrzeć na to, co stoi nam w garażu, być może przyjdzie nam korzystać z tego sprzętu dłużej niż planowaliśmy. Nie wiadomo bowiem, jak będzie wyglądał rynek motoryzacyjny po pandemii; jaka będzie nowa normalność. Przypuszczam, że jeszcze wyraźniej zarysują się dotychczasowe trendy, to znaczy, współposiadanie samochodów, wydzierżawianie i wypożyczanie aut na przejazd. Pewnie jeździć będziemy nie tak często i nie tak daleko, jak do tej pory.

Ale co własne auto, to własne auto, dlatego, to które stoi nam w garażu powinno być przedmiotem troski. Popatrzmy więc co naszemu autu brakuje, co możemy sami naprawić, w jakie części zamienne się zaopatrzyć, bo być może tych części zamiennych jakichś czas nie będzie. Chiny miały przerwę w produkcji, dopiero wszystko u nich teraz wraca do życia, no a nie ma też transportu, więc te łańcuchy dostaw mogą się gdzieś tam poprzerywać. Dlatego dobrze jest zawczasu wiedzieć, gdzie szukać pomocy.

Przykładem takiego właśnie (choć o wiele bardziej drastycznego) przerwania łańcuchów dostaw jest motoryzacja na Kubie, gdzie po rewolucji Fidela Castro nagle urwało się zaopatrzenie ze Stanów Zjednoczonych i Kubańczycy musieli odwołać się do własnej pomysłowości, często kanibalizując jedne samochody w celu pozyskiwania części, a także dopasowując części z innych modeli.

Miejmy nadzieję, że czegoś takiego tutaj nie będzie,  ale zawczasu dobrze jest poznać właścicieli aut, jak nasze –  przecież internet to potęga – i rozejrzeć się, gdzie można dotrzeć do części zamiennych.

Mamy teraz więcej czasu, bo nie można wychodzić z domu, dobrze jest też poddać samochód wszystkim koniecznym konserwacjom, wymienić płyny; olej silnikowy, olej w skrzyni biegów, (a jeśli ktoś ma, to w dyferencjale), płyn hamulcowy czy do chłodzenia – wszystko to z pewnością przedłuży żywot naszego auta, tym bardziej jeśli nie będzie dużo używane, bo w najbliższym czasie na szalone wakacyjne wyjazdy się nie zanosi.

Auto jednak zawsze się przyda zwłaszcza, jeśli je już i tak mamy.

Kolejna rada to trzymanie zawsze pełnego baku. Oczywiście dobrze jest też od czasu do czasu silnik uruchomić i się przejechać, nawet jeśli nie mamy po co, samochód nam za to podziękuje. Ten pełny bak – no cóż, piloci wiedzą dlaczego, bo po locie zawsze samolot tankuje się do pełna. Powód: skraplanie się pary wodnej w zbiorniku paliwa. Ta para jest później wodą w benzynie.

W ten niepewny czas samochód, który stoi w garażu, może być  też bardzo dobrą kuracją psychiczną. Wypucujmy go, wymyjmy, ponaprawiajmy, odnówmy i zakonserwujmy, a czas szybciej zleci.

O czym zapewnia Wasz Sobiesław