MADRID (Reu­ters) — W ponie­dzia­łek wła­dze Hisz­pa­nii pozwo­li­ły nie­któ­rym fir­mom roz­po­cząć pracę.

Cho­ciaż nie­któ­re dzia­ły, w tym budow­nic­two i sek­tor wytwór­czy, zosta­ły uru­cho­mio­ne, mini­ster zdro­wia Salva­dor Illa powie­dział, że Hisz­pa­nia pozo­sta­je zablo­ko­wa­na. Skle­py, bary i prze­strzeń publicz­na będą zamknię­te do co naj­mniej 26 kwietnia.

Ogra­ni­cze­nia pomo­gły spo­wol­nić spi­ral­ny wzrost licz­by zgo­nów, któ­ra osią­gnę­ła swój szczyt na począt­ku kwiet­nia, ale nie­któ­rzy pra­cow­ni­cy wyra­zi­li oba­wy, że roz­luź­nie­nie może wywo­łać wzrost licz­by przypadków.

Reklama

 

Hisz­pa­nia odno­to­wa­ła naj­mniej­szy pro­por­cjo­nal­ny dzien­ny wzrost licz­by zgo­nów i nowych zaka­żeń od począt­ku mar­ca, Mini­ster­stwo Zdro­wia poda­ło w ponie­dzia­łek, że licz­ba przy­pad­ków koro­na­wi­ru­sa wynio­sła 169 496, w porów­na­niu z 166 019 dnia poprzedniego.

Sto­wa­rzy­sze­nie biz­ne­so­we CEOE ostrze­gło, że wie­le firm, zwłasz­cza małych, któ­re sta­no­wią więk­szość hisz­pań­skiej gospo­dar­ki, nie ma dostę­pu do sprzę­tu ochron­ne­go,   jak ręka­wicz­ki i maski potrzeb­ne do zagwa­ran­to­wa­nia bez­pie­czeń­stwa personelu.

Od poło­wy mar­ca hisz­pań­ska gospo­dar­ka stra­ci­ło oko­ło 900 000 miejsc pracy.