W roku 1942 zaczęły się nasilać egzekucje na dziedzińcu bloku nr 11. Ofiarami tych egzekucji głównie byli, wyznaczeni przez obozowe Gestapo, więźniowie z komanda śmierci. W takim komandzie był August Kowalczyk.

W środę 10 czerwca 1942 r. doszło do zbiorowej ucieczki zdesperowanych więźniów Polaków.  Do obozu dostał się podczas próby przekroczenia granicy do Słowacji 4.XII.1940r. Planował dostać się do Francji i wstąpić do formującej się armii polskiej. Jego numer obozowy był 6804.  Grupa 50 więźniów pracując poza terenem obozu, dostrzegła szansę na wolność.  Niech się dzieje wola nieba! Na umówiony sygnał rzucili się ku wolności. Dla 10 więźniów los był życzliwy. W okrutnym odwecie Niemcy zabili w komorze gazowej w Brzezince (11 czerwca 1942 r.) 320 Polaków. Ukrywał się w zbożu. Tam znalazły go miejscowe kobiety i zapewniły mu schronienie. Potem przez siedem tygodni ukrywał się w kryjówce na poddaszu jednego z domów w miejscowości Bojszowy. Następnie z fałszywymi dokumentami wyjechał do Krakowa. Do końca wojny walczy w szeregach AK.

Po wojnie August Kowalczyk został aktorem, i co jest zadziwiające grał często role nazistów mimo traumatycznych wojennych wspomnień. Po przejściu na emeryturę w 1981 r. rozpoczął działalność w Towarzystwie Opieki nad Oświęcimiem. Zaczął również wówczas jeździć po Polsce i świecie ze swoim monodramem „6804”, by opowiadać o piekle obozowego życia. Przez przeszło 30 lat tej działalności odwiedził tysiące szkół na terenie całego kraju, przekazując młodzieży świadectwo o tamtym czasie. Ostatnie 6804. wystąpienie, które symbolicznie zrównało się z jego obozowym numerem, odbyło się na terenie Auschwitz 10 czerwca 2012 roku, w 70. rocznicę jego ucieczki z obozu. Zmarł 12.VII.2012 w hospicjum w Oświęcimiu. Spoczywa na Wojskowych Powązkach w Warszawie.

Najbardziej spektakularna ucieczka była zorganizowana przez Kazimierza Piechowskiego i trzech współwięźniów.

Kazimierz Piechowski ur. 3.X.1919 r. w  Rajkowach. Po wybuchu II wojny światowej w 1939 r. wraz z kolegą z drużyny harcerskiej  próbował przedostać się na Węgry, a stamtąd  do polskiej armii we Francji. Obaj zostali schwytani przez patrol niemiecki w pobliżu granicy, aresztowani i torturowani. Z aresztu trafili do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL. Auschwitz. Przybył w drugim transporcie od czasu jego utworzenia, miał numer 918 i był świadkiem zbrodni dokonywanych przez Niemców m.in. uczestniczył w apelu, podczas którego na śmierć został wysłany – o. Maksymiliana Kolbe, oddając życie za Franciszka Gajowniczka.

Z obozu uciekł z trzema współwięźniami 20.VI.1942r. wykradając esesmańskie mundury, broń i samochód komendanta obozu.

Po ucieczce zostaje żołnierzem AK. Po wojnie absolwent Politechniki Gdańskiej, w okresie stalinowskim prześladowany oraz torturowany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego za przynależność do AK. Skazany na 10 lat więzienia z czego odsiedział 7 lat – tak funkcjonował system bolszewicki w Polsce.

Wspomnienia z Auschwitz opisał w książce “Byłem numerem”.  Reżyser Marek Pawłowski zrealizował o Piechowskim film dokumentalny, zatytułowany “Uciekinier” (2006). W 2015 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Instytut Pamięci Narodowej przyznał mu nagrodą Kustosza Pamięci Narodowej. W styczniu 2006 r. na wniosek senatora RP Macieja Płażyńskiego Rada Miasta Tczewa nadała mu tytuł honorowego obywatela Tczewa. Mieszkał w Gdańsku gdzie zmarł 15.XII.2017r.

Obowiązkowo trzeba przypomnieć  postać Rotmistrza Witolda  Pileckiego. Na polecenie ZWZ, 19.IX.1940 r. dobrowolnie wszedł w “kocioł” podczas łapanki na stołecznym Żoliborzu. Wylegitymował się dokumentami Tomasza Serafińskiego, ukrywającego się żołnierza polskiego. Po przesłuchaniu Niemcy wywieźli go  22.IX.1940 r. w tzw. drugim transporcie warszawskim  do obozu Auschwitz.  Otrzymał numer 4859. Rotmistrz zawiązał tajną organizację wojskową Związek Organizacji Wojskowej, która  zdobywała  informacje na temat zbrodni niemieckich  i w razie pojawienia się szansy miała wywołać bunt.

 

Wiosną 1943 roku Niemcy zaczęli rozpracowywać organizacje konspiracyjną w obozie. Gestapo podejmują decyzję o wywiezieniu “starych” więźniów w głąb Rzeszy. Wtedy Pilecki zdecydował się na ucieczkę. W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku zdołał zbiec wraz z dwoma współwięźniami. Jego zasługą są tzw. Raporty Pileckiego. W latach 1943-1944 Pilecki służył w oddziale III Kedywu KG AK. Brał udział w Powstaniu Warszawskim. Początkowo walczył jako zwykły strzelec w kompanii “Warszawianka”, później dowodził jednym z oddziałów zgrupowania Chrobry II.

Po upadku Powstania Warszawskiego trafił do niemieckiego oflagu VII A w Murnau. Po zakończeniu wojny dołączył do 2. Korpusu Polskiego we Włoszech. W październiku 1945 roku, na osobisty rozkaz gen. Władysława Andersa, wrócił do Polski, by prowadzić działalność wywiadowczą. Jesienią 1945 roku zorganizował siatkę wywiadowczą i rozpoczął zbieranie informacji wywiadowczych o sytuacji w Polsce, w tym o żołnierzach AK i 2. Korpusu więzionych w obozach NKWD i deportowanych do ZSRS. Otrzymał rozkaz od gen. Władysława Andersa polecający mu opuszczenie Polski w związku z zagrożeniem aresztowania. Rozważał skorzystanie z amnestii w 1947 roku, ostatecznie postanowił się jednak nie ujawniać. Wiemy jak skończył się los najwaleczniejszego Żołnierza II Rzeczypospolitej. Całe tzw. dochodzenie i proces prowadzone przez tzw. polskich komunistów a w zasadzie przez żydo – komunę pokazuje jak w soczewce kim ci ludzie byli, do czego byli zdolni. Rotmistrz Pilecki jest reprezentantem całego pokolenia Żołnierzy którzy mieli być wymazani z pamięci naszej i przyszłych pokoleń, mieli być starci z powierzchni ziemi. To są właśnie ŻOŁNIERZE NIEZŁOMNI – ŻOŁNIERZE WYKLĘCI.

Proces ten bolszewikom się nie udał, i nie mógł się udać, ponieważ zawierzenie przez Maryję do naszego Stwórcy Pana Jezusa Chrystusa było silniejsze niż śmierć fizyczna. Polecam państwu książkę dr. Anny Mandreli pt. DUCHOWOŚĆ WITOLDA PILECKIEGO.

Ten temat jest skrzętnie pomijany, a jest najważniejszy w analizowaniu postaci Rotmistrza.

 Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego  „Orzeł Strzelecki” w Kanadzie

Komendant Grzegorz Waśniewski